09/06/2026
690 680 960

Mikroapartament – lokal użytkowy czy mieszkanie?

Deweloperzy masowo budują „mikroapartamenty” o powierzchni 10 – 15 metrów kwadratowych, choć nowe mieszkanie nie może być w Polsce mniejsze niż 25 mkw. Stosują różne sztuczki prawne, by ominąć przepisy – informuje Prawo.pl. Oficjalnie są to lokale użytkowe i mogą powstawać także tam, gdzie miejscowy plan zakazuje budowy mieszkań.

Jak podaje Prawo.pl od 2018 r. nowe mieszkanie musi mieć minimum 25 m², by spełniało standardy unijne i posiadało odpowiednią przestrzeń do życia.

Tymczasem niektóre mikroapartamenty mają powierzchnię zaledwie 8 m², ale są i takie o powierzchni 10, 15 czy 18 m².

Według portalu w każdym dużym mieście oferta mikroapartamentów jest bardzo bogata. Ceny zaczynają się od 90 tys. złotych, a takie lokale sprzedają się niczym świeże bułeczki. I choć służą do mieszkania, oficjalnie mieszkaniami nie są. Deweloperzy stosują różne sztuczki prawne, by je wybudować. Można, więc kupić lokal użytkowy albo udział we współwłasności budynku.

Kupujący nie mają jednak pojęcia, że kupując mikroapartament narażają się na spore ryzyko prawne.

– Wykorzystywanie mikroapartamentów na cele mieszkalne jest nielegalne, choć w takim lokalu można się zameldowa – mówi Maciej Obrębski, adwokat.

– W przypadku, gdy nadzór budowlany stwierdzi, że doszło do bezprawnej zmiany charakteru wykorzystania lokalu ma prawo wstrzymać użytkowanie lokalu, a na właściciela nałożyć grzywnę – dodaje mec. Obrębski, cytowany przez Prawo.pl.

Polski Związek Firm Deweloperskich (PZFD) uważa, że ograniczenia dotyczące minimalnej powierzchni mieszkania są absurdalne i postuluje, by je znieść.

– Nie istnieje żadne logiczne uzasadnienie dla narzucania minimalnej powierzchni mieszkania. Skoro ludzie chcą mieszkać w małych mieszkaniach, dlaczego nie mogą? Przecież wiedzą, co kupują. To świetne rozwiązanie dla singli, studentów oraz seniorów. Koszty nabycia takiego lokalu oraz jego utrzymania są dużo niższe – tłumaczy Przemysław Dziąg z PZFD.

Zdaniem Przemysława Dziąga, inwestorzy powinni informować kupujących, że ich lokal ma charakter użytkowy. Przypomina, że za rok wejdzie w życie nowa ustawa deweloperska, która nakłada obowiązek na budujących informowania klientów, jaki typ lokalu kupują.

(fot. pixabay.com, źródło informacji: PAP MediaRoom)

27 komentarzy

  1. To są klatki dla ludzi. Usuwa się klatki dla kur a wprowadza klatki dla ludzi Wot jewropejska filozofia.

  2. A co pod tym apartamentem? Co dookoła? Parking. Same parkingi. I to takie parkingi, na których i tak wiecznie brakuje miejsca do zaparkowania.

    • Właśnie. Budując mieszkanie jest obowiązek zapewnienia miejsca parkingowego.Budując kanciapę na szczotki i mopy już takiego obowiązku nie ma. Można by wzorem Japonii przy rejestracji pojazdu wymagać aktu własności terenu do parkowania.

  3. Ocena: 0

    Patodeveloperka. Obchodzenie przepisów jak przy Olimpie gdzie nie będzie miejsc parkingowych. Betonoza. I zaparkowane auta byle jak na skos LSW LLB LUB LZA LOP LKS LKR

  4. Klatka plus zakrzep się – wizja przyszłości

  5. Ocena: 0

    Rozumiem że można wynająć kilkanaście m kw na przykład studiując ale kupić żeby zamieszkać !!??

  6. W sam raz dla suwerena. Więcej mu nie trzeba.

  7. Ktoś na to pozwala

  8. Świnie w oborze mają więcej miejsca .

  9. „apartamenty”… Dobre sobie. Jak to teraz się fajnie nadużywa pewnych określeń. W mięsnym znajdziemy byle mortadelę z jakąś zieleniną szumnie zwaną „polędwicą” albo same szynki, nawet jak wędlina obok szynki nie leżała. Tak samo z apartamentami – szukasz kwatery na wakacje – same apartamenty, czyli zwykłe pokoiki jak to się miało w zwyczaju nazywać kiedyś. Mieszkania – apartamenty. Normalnemu człowiekowi słowo apartament kojarzy się z „kwadratem” ze 150m2, eleganckim budynkiem z portiernią, siłownią itd. Teraz byle mieszkanie patodeweloperzy szumnie nazywają w ten sposób. Mkroapartament – mieszkanie 50-60m2 w eleganckim budynku – OK, ale klitki 10-15m2 ??? Tego trudno nazwać kawalerką, baa – pokoje w zwykłych mieszkaniach są takie lub większe. Ale użycie słowa APARTAMENT w takim przypadku to marketingowe nadużycie. To tak jak by reklamować smarta jako auto rodzinn, idealne na wspólne wypady – pod warunkiem że rodzinę stanowi małżeństwo karłów, która na wakacje pakuje manele do sakiewki. Tak jak ktoś napisał wcześniej – świnie w chlewie mają więcej miejsca !

  10. A po co rzekomej swini 70m2 albo 150m2, nie wystarczy jej 15m2. Kto będzie sprzątał na tych 70 – 150 metrach? knur czy swinia? Myślę, ze dla niektórych knurów lub swiń,15metrów to aż za dużo. Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia.

    • Czyli Aniu możesz śmiało się na ów mikro-apartament zapisać :)) Oczywiście jeśli posiadasz zdolność kredytową 🙂