07/06/2026
690 680 960

Miauczenie kota dochodziło zza ściany. Konieczne było rozkucie ściany i rozgięcie rur (zdjęcia)

Zamojscy strażacy przeprowadzili wczoraj nietypową akcję w jednym z budynków mieszkalnych na terenie Zamościa. Ratowali kota uwięzionego w kanale instalacyjnym. Konieczne było rozkuwanie ściany.

Do zdarzenia doszło wczoraj w budynku mieszkalnym wielorodzinnym przy ul. Wyszyńskiego w Zamościu. Strażacy otrzymali zgłoszenie, z którego wynikało, że zza jednej ścian dochodzą odgłosy miauczenia kota, który wpadł do kanału instalacyjnego. Informację zaś o zaistniałej sytuacji przed godz. 14 przekazał administrator budynku.

Pracownicy administracji tłumaczyli, że od wczesnych godzin porannych słychać było miauczenie kota, którego lokalizacji nie można było ustalić. Do próby ustalenia miejsca zablokowania się kota w kanale strażacy najpierw użyli kamery termowizyjnej, niemniej jednak pomysł ten okazał się nieskuteczny. Zadanie było dość trudne bo odgłos miauczenia niósł się kanałem w wielopiętrowym budynku.

W końcu za zgodą administratora, w dwóch mieszkaniach strażacy zmuszeni byli rozkuć kanał. Kolejną trudnością było wydobycie zwierzęcia, który był zaklinowany pomiędzy ścianą kanału a trzema rurami instalacyjnymi. Strażacy wykorzystując sprzęt burzący rozgięli rury, dzięki czemu nie zachodziła potrzeba przecięcia jednej z nich. Kot cały i zdrowy został przekazany właścicielowi.

Jak się okazało, powodem wpadnięcia kota do kanału, był brak właściwego zabezpieczenia rewizji kanału na VII piętrze budynku, z którego kot osunął się aż na I piętro. Wstępne straty powstałe w wyniku działań wyceniono na kwotę 5 tys. zł., które mają być pokryte z ubezpieczenia budynku. W działaniach trwających niespełna 4 godziny wzięły udział dwa zastępy z JRG Zamość.

(fot. KM PSP Zamość)

20 komentarzy

  1. Wymiana płytek w całej łazience? Tylko ściany.

  2. ........................
    Ocena: 0

    Za szkody powstałe wskutek niewłaściwej opieki ponosi włąściciel zwierzęcia Kodeks cywilny

  3. Zaraz, zaraz… To rozumiem, że w Polsce właściciel zwierzęcia nie odpowiada już za szkody oraz koszta poniesione w akcji? Skoro w domu nie zabezpieczył kratki wentylacyjnej (oczywiście jest to przypadek losowy i nieprzewidywalny), a głupi kot zrobił sobie z tego windę w jedną stronę, to oczywiście wina spółdzielni/ubezpieczyciela? Gdzie tu logika?

  4. Ocena: 0

    Zwierzak kilka godzin wisiał głową w dół. Brawo dla strażaków. Akcja dla niektórych głupia ale nie dla straży.

  5. A niby dlaczego ma płacić ubezpieczyciel zamiast właściciela idioty? Kratka kosztuje kilka/kilkanaście zł.
    Jak można usprawiedliwiać głupotę i lenistwo właściciela. Masz zwierzę to o nie dbaj.

    • Ocena: 0

      A dlaczego jak doprowadzisz do kolizji samochodem to ma płacić ubezpieczyciel? Skoro nie zachowałaś ostrożności to płać za głupotę. Niezły rok rozumowania.
      Każdy płaci składkę w bloku i każdy w związku z tym jest chroniony ubezpieczeniem. Więc płaci ubezpieczyciel. Ciekawe gdyby Tobie firma ubezpieczeniowa od OC samochodu kazała płacić „za nieostrożność i głupotę”

  6. Najważniejsze że w działaniach trwających niespełna 4 godziny wzięły udział dwa zastępy z JRG Zamość i KOT !!!.

  7. głową w dół ze ściśniętymi płucami
    biedaczek

  8. Jak w pierwszym Matrix

  9. Ocena: 0

    Za szkody zapłaci ubezpieczyciel budynku, a później wystąpi z regresem do właściciela zwierzęcia. Chociaż teraz w ubezpieczeniach mieszkania przy wykupionym oc na mieszkanie ujęte są szkody spowodowane przez zwierzęta domowe.

  10. Najważniejsza informacja – czy kot był trzeźwy?