09/06/2026
690 680 960

Mężczyzna, który zmarł na ul. Łęczyńskiej, już wcześniej atakował ludzi na ulicy. Prokuratura wszczęła śledztwo

Nie tylko wczoraj na Drodze Męczenników Majdanka atakowani byli przechodnie przez agresywnego mężczyznę, który nagle zmarł podczas próby jego zatrzymania. Dzień wcześniej również kopał on i bił osoby, które napotkał na swojej drodze. Całe zdarzenie zostało też nagrane przez kamery.

Trwa szczegółowe wyjaśnianie wczorajszej śmierci mężczyzny na ul. Łęczyńskiej w Lublinie. Jak już informowaliśmy, we wtorek po godzinie 15:30 policjanci odebrali kilka zgłoszeń o agresywnym mężczyźnie, który idąc chodnikiem wzdłuż Drogi Męczenników Majdanka atakował przechodniów. Uderzał przechodzące osoby jak też je kopał. Na miejsce zostali skierowani policyjni wywiadowcy.

Funkcjonariusze dostrzegli agresora w rejonie skrzyżowania z ul. Łęczyńską. Na ich oczach zaatakował on starszą kobietę. Wtedy policjanci ruszyli w jego kierunku. Mężczyzna zaczął uciekać wykrzykując, żeby go zostawili, gdyż „jest chory psychicznie”. W pewnym momencie zatrzymał się i skierował do funkcjonariuszy słowa „zabiję was sk…”. Kiedy policjanci chcieli go zatrzymać, ten zaczął stawiać opór po czym nagle stracił przytomność. Okazało się również, że nie wykazuje on funkcji życiowych.

Na miejsce wezwano ratowników medycznych, policjanci natychmiast przystąpili do resuscytacji krążeniowo – oddechowej. Czynności reanimacyjne prowadzone były przez kilkadziesiąt minut. Nie przyniosły one jednak rezultatu.

Wiadomo już, że jest to 30-letni mieszkaniec ul. Grygowej w Lublinie. Jak wyjaśniali świadkowie, mężczyzna zachowywał się nienaturalnie i wykazywał bardzo dużą agresję wobec wszystkiego, co się ruszało. Udało nam się również ustalić, że to nie pierwszy przypadek takiego zachowania mężczyzny. Dzień wcześniej w rejonie ulic Wolskiej i placu Bychawskiego także podchodził do przechodzących osób i je atakował. Również w jednym z lubelskich marketów rzucił się z pięściami na… paletę płynu do spryskiwaczy samochodowych. Miał też biegać po ulicy i ganiać za przejeżdżającymi pojazdami.

Śledztwo w sprawie śmierci 30-latka wszczęła już prokuratura. Na razie prowadzone są czynności wyjaśniające. Jak ustaliliśmy, całe zdarzenie zostało też zarejestrowane przez kamery monitoringu. Policjanci, choć w tego typu przypadkach mieli do tego prawo, nie używali też wobec zatrzymywanego mężczyzny żadnych środków przymusu bezpośredniego w postaci gazu, pałki, czy np. paralizatora. Mężczyzna z kolei szarpał się z funkcjonariuszami najprawdopodobniej usiłując uniknąć interwencji. W pewnym momencie stracił przytomność. Błyskawicznie także rozpoczęła się akcja reanimacyjna.

Także świadkowie podkreślali, że funkcjonariusze zachowali się profesjonalnie. Jak tłumaczyła nam jedna z kobiet, pomimo że mężczyzna był tak pobudzony, iż nie mogli sobie z nim poradzić, jedynie usiłowali założyć mu kajdanki na ręce. Kiedy zaś nagle przestał się ruszać, od razu sprawdzili, co się z nim dzieje i na zmianę go reanimowali. Trwało to około 10 minut, później zaś przyjechała karetka pogotowia ratunkowego.

Decyzją prokuratora ciało mężczyzny zostało zabezpieczone celem wykonania sekcji zwłok. Jej wyniki mają wyjaśnić przyczynę śmierci 30-latka, jak też to, czy nie znajdował się on pod działaniem środków odurzających. Postępowanie prowadzi także wydział kontroli policji.

(fot. lublin112.pl)

21 komentarzy

  1. Ocena: 0

    Mieszkaniec hoteli pracowniczych ” Ursusa” to wszystko tłumaczy.

  2. Nieciekawie, że musiał umrzeć, żeby przestać okładać ludzi na ulicy, skoro robił to wcześniej i nie został ujęty.

  3. Ocena: 0

    W czerwcu na Narutowicza chodził taki typ cały w tatuażach. Dobrze zbudowany, łysy. Wszystko mu przeszkadzało na drodze.

  4. Brak info na temat czy był karany oraz jak zachowywał się miesiąc, rok, dwa, pięć czy dziesięć lat temu.

  5. I Weź takiemu dokop w obronie własnej lub bliskich to prokurator Cię dociśnie,że przesadziłeś i następstwa gotowe!

  6. ot tak po prostu gość sobie chodził i napi…. kogo i co popadnie i tak sobie chodził i nikt z tym nic nie zrobił

  7. Jedynymi ofiarami tego przykrego w skutkach zdarzenia są interweniujacy POLICJANCI – szkoda chłopaków. Teraz pewnie nikogo nie obchodzi co oni czują, co robią. A Oni sa ludźmi , którzy codziennie ryzykują swoje życie i zdrowie dla poprawy naszego bezpieczeństwa- NIE ZAPOMINAJMY o tym ! PANOWIE POLICJANCI jako mieszkaniec Lublina na Wasze ręce składam ogromne podziękowania za kawał dobrej roboty…! Domyślam się jak w tej chwili wygląda Wasze życie…. Stres, strach, niepewność, zadawanie sobie pytań i odpowiadanie na nie…. jeden wielki bełkot w Waszych głowach….Tak byc nie powinno!!! Lecz niestety jest to normalne w dobie podzielonej Polski i braku autorytetów społecznych . Nikt nie wie i nie zna odpowiedzi na proste pytania.Kazdy chce być ponad. Chce zaistnieć choćby kosztem drugiego człowieka lub robieniem z siebie idioty…Nie zdziwi mnie to że ktoś mądry bedzie chciał Was upier..*# doli:ć… za zgon tego agresora. Kierował się będzie chęcią wykazania/ zaistnienia… Ale trzymam za Was kciuki z myślą, że na pewno będzie wszystko dobrze. Pozdrawiam Was i życzę powodzenia.

  8. Ocena: 0

    żałosne jest to jakie piszecie komentarze chłopak był chory na schizofremie.nie znając ludzi wszystkich traktujecie niżej krawężnika

    • Szkoda młodego człowieka.

    • Nawet jeśli był chory to co z tego? Jego choroba nie zmienia faktu że zachowywał się w sposób niedopuszczalny. Dobrze się stało jak się stało.

    • Ocena: 0

      Żałosne? Jakby się leczył to nie odbijałaby mu palma i nie atakowałby ludzi.

  9. Żałosne jest to co piszecie gdy ostatni raz spotkałem Tomka mówił że przez wirusa nie moze dostać się na oddział do Abramowic . A najgorzej nie są poszkodowani policjanci tylko jego rodzice i siostra . RIP

    • Przykre. Nie wiem kiedy skończy się ten cyrk. Wirus wirusem ale prawo do opieki medycznej to druga sprawa. Za co płacimy składki? Za porade telefoniczną??

    • Ocena: 0

      Po co na oddział? Nie wystarczyłoby brać leki jak należy? A rodzina powinna dopilnować żeby się leczył a nie atakował ludzi po ulicy.

      • Ocena: 0

        Jak jest pełnoletni to rodzina nic nie moze zrobić, co do leków może być tak że te stosowane wcześniej przestały być wystarczające.

  10. Chyba naprawdę był chory psychicznie. Może gdyby zamiast prowadzić śledztwo od razu zgarnęli typa na oddział zamknięty, to by żył.