04/06/2026
690 680 960

Luty w Operze Lubelskiej: coś dla dorosłych widzów, coś dla milusińskich. Mamy też dla Was niespodziankę, sprawdźcie…  

Luty jest już trzydziestym – a więc jubileuszowym – miesiącem działalności wciąż stosunkowo młodej instytucji na mapie kulturalnej Lublina, o którą wzbogacił się on latem 2023 roku. Lubelski Teatr Muzyczny, którego korzenie sięgały 1947 roku, ponad dwa lata temu przekształcony został w Operę Lubelską

Ten najkrótszy w roku miesiąc Opera Lubelska rozpoczyna mocnym akcentem, w ramach którego wielbiciele operetek będą mieli okazję, aby delektować się przedstawieniem „Zemsta nietoperza” (3 godziny z dwiema przerwami), które po raz pierwszy zaprezentowane zostało wiedeńskiej publiczności już ponad 150 lat temu. Dziś i jutro (06-07 lutego, piątek-sobota, godz. 18.00) jest zaś okazja, aby przypomnieć sobie lub po raz pierwszy podziwiać tę nieśmiertelną operetkę.

– Ten utwór Johanna Straussa (syna) uznany został za arcydzieło operetki wiedeńskiej – przypomina dyrektor Opery Lubelskiej, Kamila Lendzion. – Po pierwszym wystawieniu zdobył on światową sławę i do dziś niepodzielnie króluje w repertuarach największych teatrów operowych. Wspaniała muzyka – walce, polki, arie oraz intrygujące, pełne humoru libretto, w doskonałym tłumaczeniu Juliana Tuwima – na naszej scenie tym razem w reżyserii Artura Barcisia.

Wiedeński finansista Gabriel von Eisenstein, znany także ze swojego nietuzinkowego temperamentu, ma trafić do aresztu za uderzenie poborcy podatkowego i obrazę sądu. W tym samym czasie Dr Falke, jego przyjaciel, a zarazem tytułowy „Doktor Nietoperz” , organizuje bal wraz z młodym arystokratą znudzonym życiem i spędzającym czas na hulankach – księciem Orlofskym. W rzeczywistości jest to pretekst do ośmieszenia Gabriela w rewanżu za złośliwy żart przyjaciela. Intryga polega na tym, iż Dr Falke pośród gości zaprasza domowników von Eisensteina, lecz w innych rolach niż prezentują to na co dzień. Służąca Adela stanie się wytworną damą, a żona Rosalinda pojawi się w masce i zostanie przedstawiona jako węgierska księżna. Falke przekona Gabriela von Eisensteina, by ten potajemnie wybrał się na bal, zaś w więzieniu stawił się dopiero rano. Do domu von Eisensteina przybywa jednak po aresztanta sam dyrektor więzienia Frank. Pomyłkowo bierze on za pana domu śpiewaka Alfreda, byłego ukochanego Rosalindy, który wykorzystując sytuację, znów próbuje zdobyć względy dawnej pani swego serca. Tenor Alfred trafia do miejskiego aresztu, a Rosalinda może się szykować na bal. Tymczasem sam von Eisenstein próbuje na przyjęciu uwieść niemal wszystkie damy, w tym zarówno swą pokojówkę, jak i Rosalindę. Na tymże balu zawiera on także serdeczną przyjaźń z dyrektorem więzienia, do którego ma trafić. Obydwaj na przyjęciu są „francuskimi markizami” – Renardem i Chagrinem. Również i Adela chce wykorzystać bal na swoją korzyść i próbuje znaleźć protektora, który wprowadzi ją do świata teatru. Dlatego też nawet rozpoznana przez swojego pracodawcę z powodzeniem udaje oburzenie. Zaś Rosalinda, żona von Eisensteina, poznaje lepiej prawdziwą naturę swego męża. Wszystkie wątki wyjaśniają się jednak rano w finale operetki.

– To komedia charakterów – podsumowuje Kamila Lendzion. – Mamy tutaj całą galerię barwnych postaci: Rosalinda – piękna, nieco znużona swoim życiem w dobrobycie żona, która chętnie uległaby pokusie; Eisenstein – mąż Rosalindy, który jest znanym kobieciarzem, a znieważenie policjanta, za które ma trafić do więzienia, to jego najmniejszy grzeszek; Alfred – śpiewak (tenor, oczywiście) i poeta, odważny tylko w słowach; Adela – pokojówka, która marzy o wielkiej karierze i nie zawaha się użyć wszelkich środków, by ją osiągnąć; Książę Gigi – bajecznie bogaty, niezbyt rozgarnięty i okropnie znudzony, ciągle szuka nowych podniet; Blind – mierny adwokat, który załatwił swojemu klientowi… wyższą karę i w końcu Falke – przebiegły twórca całej intrygi. W dodatku na balu u Księcia w II akcie każdy udaje kogoś innego – trochę jak w życiu… Jednak wszyscy bohaterowie mają do siebie samych taki dystans, że traktujemy ich jeśli nie z sympatią, to przynajmniej z pobłażliwością…

A za tydzień (13-14 lutego, piątek-sobota, godz. 18.00) będzie miało miejsce kolejne spotkanie z innym kultowym widowiskiem, zatytułowanym „Hallo Szpicbródka” (2 godziny 40 minut z jedną przerwą) w reżyserii Mirosława Siedlera. Jest to adaptacja sceniczna według scenariusza filmowego Ludwika Starskiego. Jeśli film Janusza Rzeszewskiego i Mieczysława Jahody z 1978 roku „Hallo Szpicbródka, czyli ostatni występ króla kasiarzy”, jest wciąż jednym z największych przebojów w historii polskiego kina, to lubelski spektakl z pewnością również stanie się wielkim teatralnym przebojem.

Dwudziestolecie międzywojenne, Warszawa – przypomina czas i miejsce akcji dyrektor OL. – Teatrzyk rewiowy „Czerwony Młyn” przeżywa finansowy i artystyczny kryzys. Na scenie i za kulisami, szkoda gadać. Na widowni pustki, a właściciel nie ma już pieniędzy na wypłaty dla artystów. Gdy w Teatrze pojawia się komornik i chce zająć majątek Teatru, niespodziewanie zjawia się także elegancki dżentelmen, inżynier Fred Kampinos i proponuje swoją pomoc w ratowaniu sceny bo… kocha Teatr? A może ma zupełnie inny cel? Bardziej od tego, co dzieje się na scenie, interesuje go jednak tancerka Anita i sąsiadujący z teatrem Bank… Jak potoczą się losy bohaterów? Czy Fred Kampinos zakocha się… w Teatrze? Widzowie przekonają się o tym w trakcie spektaklu – dodaje.

– Niedługo „Walentynki” – coroczne święto zakochanych, przypadające 14 lutego – przypomina Kamila Lendzion. – Szukacie pomysłu na wyjątkowy, romantyczny wieczór? Zapraszamy zakochanych – i tych, którzy dopiero zakochają się – na pełną emocji, humoru i muzyki podróż do międzywojennej Warszawy. 

Podobnie jak w poprzednich miesiącach, także i tym razem dla naszych Czytelników Opera Lubelska po raz kolejny przygotowała dwuosobowe zaproszenie na piątkowy (13 lutego, godz. 18.00) spektakl „Hallo Szpicbródka”.

Aby wziąć udział w zabawie, wystarczy w komentarzu pod postem o wydarzeniu na naszym profilu na Facebooku krótko umotywować, dlaczego właśnie Tobie warto przekazać zaproszenie na sympatyczny wieczór we wigilię „Walentynek”? A o miejscu i terminie odbioru zaproszeń autorzy odpowiedzi poinformowani zostaną przez nas odrębną korespondencją.

Trzy i pół miesiąca temu, 24 i 25 października 2025 roku, Zespół Artystyczny Opery Lubelskiej z wielki powodzeniem zmierzył się z kolejnym swym wyzwanie, którym była nieśmiertelna opera „Halka”. Te dokonania będzie można znów ocenić 20-21 lutego (piątek-sobota, godz. 18.00) w Sali Operowej Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Ta polska opera narodowa z muzyką Stanisława Moniuszki do libretta Włodzimierza Wolskiego jesienią ubiegłego roku została wystawiona w Lublinie po raz pierwszy. „Halka” uważana jest za jedną z najważniejszych oper w naszym kraju.

– To bez wątpienia jedna z najpopularniejszych i najczęściej wystawianych oper polskich – przypomina Kamila Lendzion. – Jej autorem jest Stanisław Moniuszko nazywany Ojcem Polskiej Opery Narodowej. Libretto opery autorstwa Włodzimierza Wolskiego opowiada historię tragicznej miłości pochodzącej z Podhala Halki do szlachcica Janusza. Dziewczyna uwiedziona przez panicza zachodzi w ciążę. Janusz jednak planuje poślubić Zosię, pochodzącą z bogatej i szlacheckiej rodziny. Załamana Halka w rozpaczy rzuca się w nurt rzeki.

Kierownictwo muzyczne spektaklu, który wyreżyserował Jarosław Kilian (w asyście Anny Rękas), sprawuje Vincent Kozlovsky. Autorką choreografii jest Iwona Runowska, zaś za scenografię odpowiada Marek Chowaniec, a za światła Maciej Igielski. Kostiumy przygotowała Agata Uchman, natomiast chór – Grzegorz Pecka.

– Dzieło Stanisława Moniuszki ukazuje konflikt klasowy i moralny dramat dziewczyny, która pada ofiarą miłosnego oszustwa – reasumuje dyrektor Opery Lubelskiej. – Istotnym aspektem opery jest jej narodowy charakter, uzyskany poprzez umiejscowienie akcji w środowisku polskim. Moniuszko po mistrzowsku skontrastował tu dwie grupy społeczne – śpiew szlachecki cechuje pompatyczność, zaś góralski jest prosty i szczery. Narodowy wydźwięk pojawia się również w warstwie muzycznej poprzez wykorzystanie rytmiki tańców narodowych – poloneza i mazura.

Pod koniec miesiąca (26 lutego, czwartek, godz. 9.00 i 12.00) – najmłodsi widzowie będą mogli uczestniczyć w przedstawieniu przygotowanym na podstawie bajki Jana Brzechwy „Kot w butach”. W akcję sceniczną widowiska może włączać się publiczność, dla której realizatorzy przewidzieli nagrody za odpowiedzi na zagadki różnych bajkowych postaci.

– Autor scenariusza i jednocześnie reżyser, Jerzy Turowicz, wprowadził do spektaklu również nowe postaci – wyjaśnia Kamila Lendzion. – Młodziutka publiczność będzie więc mogła śledzić nieznane dotąd historie o najsłynniejszym kocie i jego Panu Janku. Wśród wielu przygód spotykają oni na swojej drodze przemądrzałe kuropatwy, dzielne zające, a także czarownicę i czarnoksiężnika, który zmienia się w groźnego lwa, sprytną żmiję, a nawet w mysz. Jak w każdej z bajek – wszystko dobrze się kończy, Janek żeni się z królewną, a Kot… łapie myszy w królestwie.

Z reporterskiego obowiązku odnotowujemy, że trzy dni temu (3 lutego) również dwukrotnie pojawiła się na scenie inna bajka dla dzieci – „Calineczka” duńskiego pisarza i poety, a przede wszystkim autora baśni – Hansa Chrystiana Andersena, którą wyreżyserował Jerzy Turowicz. Główne role w przedstawieniu zgrali młodzi artyści Chóru Dziecięco-Młodzieżowego Opery Lubelskiej. Na scenie zobaczyliśmy także solistów, chór, balet oraz usłyszeliśmy orkiestrę Opery Lubelskiej. Młodzi i starsi widzowie odbyli wspaniałą podróż i oglądali zapierające dech w piersiach przygody maleńkiej dziewczynki i jej przyjaciół w magicznym świecie przyrody.

– Baśnie Andersena ujmują, zawierają głęboki sens humanistyczny i przekazują uniwersalną, ponadczasową wartość: przez zaczarowany świat kolorowych kwiatów, zwierząt, owadów, wróżek, dobrych i złych duchów ukazują ludzkie charaktery i problemy – tłumaczy Kamila Lendzion. – Wszyscy przecież znamy: „Brzydkie kaczątko”, „Księżniczkę na ziarnku grochu”, „Królową śniegu” i wiele innych cudownych bajek autorstwa tego wspaniałego baśniopisarza.

Aktualności Opery Lubelskiej można na bieżąco śledzić na stronie internetowej placówki. Bilety mogą zostać zakupione zarówno w kasie, jak i przez Internet. Na wszystkie wydarzenia możliwa jest również telefoniczna, wstępna rezerwacja biletów. Bilety dostępne są w kasie biletowej OL oraz online: https://operalubelska.bilety24.pl/

Jeden komentarz

  1. Ocena: 0

    Opera? Jeszcze nie dorosłem do kultury tak wysokiej…

Dodaj komentarz