Lublin: Nie żyje rowerzysta, ranny w wypadku na ścieżce rowerowej
16:41 11-06-2015 | Autor: redakcja
W środę w szpitalu w Lublinie zmarł 27-letni rowerzysta, który jadąc ścieżką rowerową, przy ulicy Zemborzyckiej zderzył się z inną użytkowniczką drogi dla rowerów. Mężczyzna był cały czas nieprzytomny, w ostatnich dniach jego stan znacznie się pogorszył. Lekarzom nie udało się uratować jego życia.
Zdarzenie miało miejsce w sobotę 30 maja około godziny 18 na ścieżce rowerowej na ul. Zemborzyckiej. Jak wstępnie ustalili policjanci 27-letni rowerzysta jadąc od strony zalewu w kierunku ul. Diamentowej zderzył się z jadącą z naprzeciwka 42-letnią kobietą.
– Rowerzyści prawdopodobnie zaczepili się kierownicami. Młody mieszkaniec Lublina nieprzytomny z urazem głowy został zabrany do szpitala. Kobieta doznała ogólnych potłuczeń – tłumaczyła po wypadku kom. Renata Laszczka-Rusek z KWP w Lublinie.
Jak ustaliliśmy, mężczyzna jechał bez kasku. Po zderzeniu z rowerzystką, z dużą siłą uderzył w nawierzchnię ścieżki rowerowej, co spowodowało u niego spore obrażenia.
2015-06-11 16:12:14
(fot. ilustr. lublin112.pl)
I co w takiej sytuacji dalej? Będą próbowali ustalić czyja to wina i ewentualnie karać więzieniem sprawczynię?
Dlaczego sprawczynię? Nie wiadomo jak to się stało, nie można tak bezpodstawnie kogoś obwiniać.
Byłem świadkiem, nie samego zdarzenia, ale akcji ratowniczej, tuż po wypadku. Chłopak, ofiara wypadku, musiał mocno uderzyć głową o asfalt, nie wiadomo w jakiej pozycji upadł, możliwe że w pozycji podobnej do tej, jak przy nieudanym skoku do wody. Chciałbym tutaj wyrazić mój ogromny szacunek dla mężczyzny, który ostrożnie podtrzymywał głowę chłopaka na swojej dłoni, aby twarzą nie leżał na wilgotnym asfalcie. Chłopak był ułożony bardzo fachowo na boku, w tzw. pozycji bezpiecznej. Był lekko siny na twarzy i był nieprzytomny, oddychał równomiernie. Dziewczyna, która klęczała obok, kontrolowała mu puls. Było kilku gapiów, min. ja. Sytuacja była opanowana i pod kontrolą. Nieco z boku, na asfalcie leżał rower tego chłopaka. Nie znam się aż tak na rowerach, ale wydaje mi się, że był wypasiony. Po stroju chłopaka też można było odczytać, że jeździ nie od dziś. Zabrakło jednego – kasku. Na pewno złagodziłby uderzenie. Jechał od strony Zalewu, miał lekko z górki. 42 letnia kobieta, z którą się zderzył, jechała pod górkę, pewnie była zmęczona, jak znam życie mogła się zachwiać. Chłopak tego nie przewidział, raczej jechał szybko. Czekaliśmy na karetkę, po którą ktoś wcześniej zadzwonił. Widok był poruszający, gdy się patrzyło, jak ci dwoje obcych ludzi troskliwie opiekują się nieprzytomnym chłopakiem. Niestety, czar prysnął, gdy przyjechała karetka, z której wyszedł leniwym krokiem, pan ratownik medyczny i podchodząc zapytał spokojnym głosem „co tutaj się stało?”. Ktoś odpowiedział „zderzenie rowerzystów”. Ratownik przykucnął przy głowie chłopaka, ujął ją w dłonie i zaczął ją oglądać, skręcając głowę chłopca w szyi raz w lewo, a potem głowa niemal sama opadła bezwładnie w prawo, gdyż była nieporadnie i niedbale uchwycona przez ratownika. Ciarki mnie przeszły widząc to, odruchowo wrzasnąłem ze 2 razy: „załóż mu kołnierz”, po czym ratownik powiedział do stojącego obok, drugiego pana ratownika: „daj no kołnierz”, nie wiem, czy wskutek mojej „podpowiedzi”, czy wskutek zajarzenia szarych komórek u pana ratownika. Po założeniu kołnierza przyniesiono nosze i ułożono fachowo chłopaka na nich, przekręcając go na wznak. Przez następną chwilę panowie ratownicy zaczęli się naradzać i wydawać dyspozycje, kto i z której strony ma chwycić nosze i nieść, gdy tymczasem dziewczyna badająca wcześniej puls, zaczęła alarmować: „panowie, ale on teraz nie oddycha na plecach, może język przeszkadza”, na co panowie spojrzeli na lekko sinego pacjenta i odpowiedzieli: „już już niesiemy do karetki”. Widziałem, jak szczęśliwie udało im się umieścić nosze w karetce wraz z pacjentem. Karetka ruszyła na sygnale po około kilkunastu minutach, pewnie go zaintubowano i podłączono mu kroplówki, a mnie się włos na głowie zjeżył.
zenon, wkleiłeś te samą wiadomość, masz w tym jakiś interes?
Tak, mam w tym interes, taki aby tępić „łowców skór”, zwolenników „cichej eutanazji”.
jeżeli uważasz, że któryś z lekarzy mógł się przyczynić do śmierci, zgłoś się na policję i złóż zeznania – jeśli nie – to odpuść sobie ten trolling
Ruski człowieku, jaki trolling? Ludzie mają prawo wiedzieć prawdę o gnojach z karetek (oczywiście nie wszyscy tacy są). Jestem ciekawy wyników sekcji zwłok. Jeśli wykaże ona np. złamanie podstawy czaszki, lub inny poważny uraz kręgosłupa szyjnego, to troll z karetki ewidentnie mógł się przyczynić do śmierci chłopaka.
nieźle zapitalał….
Nie ma żadnej sprawczyni. Jest tylko głupota nie używania kasku. Szkoda, że cena aż tak wysoka.
[*]
Kask na głowę trzeba zakładać. To nic śmiesznego, że ktoś jeździ w kasku.
http://creativeadvertisingworld.com/wp-content/uploads/2007/09/m2.jpg
http://creativeadvertisingworld.com/wp-content/uploads/2007/09/m3.jpg
http://gandaeversomuch.com/wp-content/uploads/2011/02/helmet1.png
Bo to nie autostrada! Tam się nie zapier#$%%^^
Wcale nie trzeba zapier^%#* żeby sobie solidne kuku w głowę zrobić. Równie dobrze idąc chodnikiem możesz się wykopyrtnąć i walnąć łbem w beton, prawdopodobnie skutek będzie taki sam jak u tego nieszczęsnego rowerzysty.
Uderzenie głową w twarde podłoże nawet przy minimalnej prędkości może się skończyć tragicznie, a wystarczy po prostu siadając na rower założyć kask, to żaden obciach a jak widać może uratować życie.
dopóki baby nie nauczą się jeździć rowerami, to powinny siedzieć w kuchni! sama jestem kobietą, ale stosuję się do wszelkich przepisów, nie jeżdżę jak potłuczona, a jazda co niektórych bab woła o pomstę do nieba, wystarczy raz przejechać się ścieżką rowerową! niektórzy faceci nie są lepsi, ale jazda bab podchodzi pod jakieś zaburzenie
tak samo baby jak i faceci jeździć nie potrafią. Jeżdżą jak im się podoba nie stosując się do zasad panujących na ścieżkach i nie nie biorąc pod uwagę ogólnego bezpieczeństwa(swojego jak i innych). Nie można linczować kobiety tylko dlatego że przeżyła w tym wypadku. Nie zawsze sprawca przeżywa- nie ma na to reguły!
Dlatego bezpieczniej jest na ulicy, ścieżka nie jeżdżę, lepiej szosa
I tutaj popieram w 100%. Odkąd mamy do czynienia z wszechobecnym wysypem śmiesznych rowerzystów, którzy nawet nie chcą nauczyć się minimum bezpiecznego poruszania się na rowerze – wolę korzystać z jezdni. Tam jest bezpieczniej, i to zdecydowanie.
mmmmm widziałam jak jeździsz i zawołałam o pomstę do nieba, więc babo do garów !!!
Ty jesteś kobietą…reszta ta BABY…a to dobre
Ponawiam pytanie co z rowerzystką ? Czy będą jakieś ustalenia, kto był winny ? Czy odpowie za to że być może przez nią ten chłopak stracił życie ?
od kiedy się odpowiada za to że ktoś zginą być może z twojej winy? Odpowiadasz tylko wtedy jeśli wiadomo że jest to z twojej winy. Żadne domniemania nie mogą Cię obarczać odpowiedzialnością, jedynie FAKTY!
Po twoim poście widać, że ty już winnego znalazłaś i żadne dowody, wyjaśnienia czy ekspertyzy nie są Ci potrzebne.
Obarczasz winą osobę tylko dlatego że przeżyła.
TO ŻE KTOŚ PRZEŻYŁ NIE OZNACZA ŻE JEST SPRAWCĄ WYPADKU!
A może to przez niego ona się potłukła i teraz jeszcze po nocach będzie się jej śnił? Jak to łatwo oceniać czyja wina, prawda?
elokwentna masz całkowita racje jakby sie zderzył z samochodem to by było wrzasku i jazgotu co nie miara a jak z rowerkiem to biedna rowerzystka nie wiadomo kto winien. Niestety ale rowerki tez powinny płacić OC jak również zdawać na karty rowerowe to może dałoby sie przejść normalnie po chodnikach a nie spier…. przed durnymi rowerkami jadącymi prosto w przechodniów.A już szczególnie bezczelni piesi chcą wsiąść do autobusu na przystanku ale rowerki wpier… się w tłum pasażerów.Może piesi powinni nosić sztabki w siatkach i sie nimi zasłaniać ?Ja chyba zacznę niech który sie nadzieje.
oczywiście, że sa chamscy rowerzyści, szczególnie teraz, na tym rowerkach miejskich, ale czasem nie dziwię się, że jeżdzą po chodniku, bo na ulicy można od razu stracić życie, sam wiem jak to jest, chociaż teraz, jak widać, i na ścieżce rowerowej można zginąć 😀
Ty elokwentna, ” Czy odpowie za to że być może przez nią ten chłopak stracił życie ?” już osądziłaś ?
nie wiadomo jak było, nie oskarżaj, równie dobrze to mogła być winna chłopaka. On jechał ze strony zalewu, w takim wypadku miał z górki, a ta kobieta pod górkę, możliwe że jechał bardzo szybko, również możliwe, że Ona jechała pod prąd. Nic nie wiadomo
jeżdżą często tą ścieżką, zgroza…. jak tam jeżdżą co niektórzy rowerzyści, najgorsi Ci co jadą obok siebie …