04/06/2026
690 680 960

Lublin: lód na Zalewie Zemborzyckim wciąż ma kilkanaście centymetrów, ale może być bardzo niebezpieczny

Wraz z utrzymującymi się dodatnimi temperaturami lód na Zalewie Zemborzyckim zaczyna tracić swoją wytrzymałość. Jak informuje nas Czytelnik, mimo że jego grubość w wielu miejscach nadal wynosi około kilkunastu centymetrów, w obecnych warunkach może on stanowić poważne zagrożenie dla osób wchodzących na zamarzniętą taflę.

Zima była w tym roku długa i mroźna, dlatego pokrywa lodowa na Zalewie Zembrzyckim utworzyła się stosunkowo gruba i utrzymuje się do dziś. Jednak w ostatnich dniach wysokie temperatury i intensywne nasłonecznienie powodują szybkie pogarszanie się struktury lodu. Z zewnątrz może on wyglądać na stabilny, ale w rzeczywistości jego wytrzymałość znacząco spadła.

Jak opisuje nasz Czytelnik, który obserwuje sytuację nad lubelskim zbiornikiem, obecny lód jest tzw. „lodem szpilkowym”.

– W tym momencie lód na zalewie faktycznie staje się szczególnie niebezpieczny. Zima była długa i mroźna, a lód bardzo gruby. Utrzymuje się również bardzo długo pomimo wysokich temperatur i słonecznej pogody. Lód wciąż jest stosunkowo gruby, około 15 cm, pokrywa większość zalewu i będzie się utrzymywał jeszcze wiele dni. Jest to natomiast lód szpilkujący, całkowicie zdegradowany promieniami słonecznymi, na granicy wytrzymałości pod ciężarem dorosłej osoby – napisał do nas.

Jak dodaje, w przypadku załamania się takiej pokrywy lodowej powrót na jej powierzchnię może być niezwykle trudny. Lód rozpada się wtedy na drobne, pionowe kryształy, które nie utrzymują ciężaru ciała i kruszą się przy próbie oparcia się na nich.

Specjaliści zwracają uwagę, że w okresie przedwiosennym grubość lodu nie jest już najważniejszym wyznacznikiem bezpieczeństwa. Promieniowanie słoneczne oraz dodatnie temperatury powodują degradację jego struktury od środka. W efekcie nawet stosunkowo gruba pokrywa może nagle stracić nośność.

Szczególnie niebezpieczne są miejsca w pobliżu dopływów wody, trzcinowisk, pomostów oraz fragmenty zalewu znajdujące się bliżej brzegu. Tam proces topnienia postępuje zwykle najszybciej. W związku z tym warto zachować szczególną ostrożność i unikać wchodzenia na zamarzniętą taflę zalewu. Wiosenne ocieplenie sprawia, że lód może wyglądać na stabilny, jednak w rzeczywistości jego struktura jest już znacznie osłabiona. Widać to na nagraniu przesłanym do naszej redakcji przez Czytelnika.

Apelujemy, aby nie wchodzić na zbiorniki wodne pokryte lodem ani na lód mogący występować w rejonie rzek. W obecnych warunkach atmosferycznych, przy utrzymujących się dodatnich temperaturach oraz intensywnym nasłonecznieniu, pokrywa lodowa szybko traci swoją wytrzymałość. Nawet jeśli lód sprawia wrażenie grubego i stabilnego, jego struktura może być już osłabiona i nie zapewniać odpowiedniego bezpieczeństwa.

Wideo Czytelnik Krzysiek

7 komentarzy

  1. Ocena: 0

    Skoro teraz (po wielu ciepłych dniach) lód ma jeszcze 15cm, to po co było straszyć ludzi wtedy, kiedy przez 2 miesiące panował spory mróz?

  2. Ocena: 0

    W Estonii to min 30cm.

  3. Ocena: -1

    Dla was to czy ma 5cm czy 55cm to bez znaczenia. Narracja zastraszania musi się zgadzać i wmawia się głupim ludziom, że to niebezpieczne, podczas, gdy w Kanadzie przy 40cm ciężarówki jeżdżą przez jeziora oficjalnymi drogami. Nawet Estonia otworzyła drogę przez Bałtyk. Za to u nas robi się z ludzi głąbów ( bo w sumie tak to jest , gdy nie ma się wiedzy i czerpie się informacje z mediów). Ogłupianie ludzi trwa w najlepsze.

    • Ocena: 4

      Rozumiemy, że można mieć wrażenie, że zagrożenie jest wyolbrzymiane, ale warto spojrzeć na to z szerszej perspektywy. Grubość lodu sama w sobie nie jest jedynym kryterium bezpieczeństwa. Liczy się jego struktura, temperatura w ostatnich dniach, prądy wodne, zasolenie oraz to, czy lód jest jednorodny. Lód o grubości 40 cm w stabilnym klimacie Kanady, przy wielodniowym mrozie, ma zupełnie inne właściwości niż lód na Bałtyku czy polskim jeziorze po kilku dniach odwilży. Porównywanie tych warunków jeden do jednego może być mylące. W krajach północnych, gdzie funkcjonują oficjalne drogi lodowe, są one regularnie badane, mierzone i zabezpieczane przez służby. Nie jest to spontaniczne wjeżdżanie na lód, tylko kontrolowana infrastruktura z procedurami bezpieczeństwa. W Polsce ostrzeżenia pojawiają się dlatego, że warunki lodowe są bardzo zmienne i często zdradliwe. Wystarczy kilka cieplejszych dni, aby lód stracił nośność, nawet jeśli wygląda solidnie. Informowanie o ryzyku nie jest „zastraszaniem”, tylko próbą ograniczenia wypadków, które co roku niestety się zdarzają. Zamiast zakładać, że ktoś chce kogokolwiek ogłupiać, warto po prostu sprawdzić, jakie są faktyczne warunki i jakie procedury bezpieczeństwa obowiązują w różnych krajach. Wtedy dyskusja staje się bardziej rzeczowa, a mniej emocjonalna.

      • Ocena: 4

        Zgadza się.
        Ale na tej samej zasadzie można ludziom zabronić: zbierania grzybów, jazdy na nartach, wchodzenie do wody, jedzenia winogron, bo: się zatrują, nogi połamią, się potopią, się zakrztuszą i uduszą, itp.

        • "Franio" i inni
          Ocena: 3

          Wraz z próbą zakazania czegokolwiek, jeszcze bardziej wzrosłaby ilość takich wypadków -przypadków, bo zakazany owoc smakuje najlepiej, a natura ludzka jest przekorna. Dowód? Np. gdy forumowicze zaczynają atakować Frania za specyficzne komentarze, sugerując nawet zablokowanie możliwości komentowania, wtedy następuje lawinowy wysyp, jeden po drugim komentarzy, czyich? Franiaaaaa!

        • Ocena: -1

          Nikt nie zabrania, ostrzega – chyba Pan nie za bardzo zrozumiał tekst, który komentuje. Jest apel o ostrożność, a nie informacje o zabranianiu czegoś komuś. Każdy ma swój rozum, może podejmować ryzyko, ale niech pamięta, że pewne decyzje mogą rzutować za zdrowie i życie.

Dodaj komentarz