04/06/2026
690 680 960

Lublin: Co dzieje się w głowie kierowcy? Naukowcy z Politechniki Lubelskiej szukają sposobu na mniej wypadków

Co dzieje się w głowie kierowcy podczas jazdy sprawdzają naukowcy z Zakładu Neuronauki Konsumenckiej Katedry Marketingu Politechniki Lubelskiej. Wszystko po to, żeby zmniejszyć liczbę wypadków.

– Dysponujemy również zestawem do analizy aktywności mózgu w technologii NIRS. To unowocześniona wersja aparatury, która poleciała w kosmos ze Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Pozwala on na ocenę poziomu aktywacji poszczególnych obszarów mózgu. Technologia oparta na świetle podczerwonym umożliwia obserwację przepływu krwi natlenionej i odtlenionej, co wskazuje na poziom zaangażowania i koncentracji osoby badanej – wyjaśnia mgr inż. Radosław Piątek z Zakładu Neuronauki Konsumenckiej Wydziału Zarządzania Politechniki Lubelskiej.

Zestaw składa się z nadajnika, który przekazuje sygnały z czepka do zestawu odbiorczego. Czepek NIRS wyposażony jest w optody oraz odbiorniki i służy do zbierania sygnałów z mózgu. Cały zestaw jest mocowany na osobie badanej za pomocą specjalnych szelek montażowych, zapewniających stabilność podczas pomiarów. Dodatkowo stosuje się zasłonę, która eliminuje wpływ światła zewnętrznego. Jest jeszcze laptop, który pełni funkcję jednostki sterującej oraz odbiorczej dla całego sprzętu.

Żeby ocenić jak działa mózg kierowcy badania prowadzone są w symulatorze jazdy. Pracuje on zarówno z automatyczną, jak i manualną skrzynią biegów. Wyposażony jest w system infotainment, czyli ekrany z informacjami pokładowymi, nawigacją, multimediami, klimatyzacją itd. Wszystko jak w prawdziwym samochodzie.

Do testów zaproszono 24 kierowców, którzy mieli pokonać wyznaczoną trasę z punktu A do B w ustalonych warunkach drogowych. Każdy uczestnik odbył dwie próby: z włączonym i wyłączonym systemem infotainment.

Naukowcy zauważyli, że ekran pokładowy istotnie odciąga uwagę od drogi. Kierowcy skupieni na ekranie częściej zahaczali o bandy i najeżdżali na przeszkody. Wzrok stawał się rozbiegany, a analiza sygnałów z mózgu wskazywała na wyraźnie wyższy poziom aktywacji.

– Kolor czerwony wskazuje na dużą obecność krwi natlenowanej, natomiast kolor niebieski na większą obecność krwi nienatlenionej. Na tej podstawie możemy wnioskować, oczywiście po dokładniejszej i dłuższej analizie, które obszary mózgu uległy aktywacji, jak długo ta aktywacja trwała oraz jak była intensywna – relacjonuje badacz.

Co zatem można zrobić na drodze, żeby poprawić koncentrację?

– Po pierwsze, odpowiednie przygotowanie. Ustawmy trasę w nawigacji, dobierzmy temperaturę, włączmy muzykę jeszcze zanim ruszymy. Lepiej unikać manipulowania ekranem w czasie jazdy. Po drugie, zadbajmy o wypoczynek przed podróżą, przystanki i przerwy podczas drogi – doradza ekspert.

Pamiętajmy też, że ekran to tylko jeden z „rozpraszaczy”. Rozpraszać mogą nas również migające powiadomienia, czy alerty dźwiękowe. Do tego dochodzą drobne, często bagatelizowane sytuacje: coś przesunęło się w schowku, coś spadło na podłogę.

Nie bez znaczenia są także pasażerowie. Emocjonalne rozmowy np. o niezaplanowanych remontach czy dodatkowych wydatkach potrafią skutecznie oderwać uwagę kierowcy od tego, co dzieje się na drodze. Do tego dochodzą też bodźce z zewnątrz: krzykliwe reklamy czy awantura na chodniku. Według statystyk ogromna część wypadków to najechania na tył pojazdu właśnie z powodu nieuwagi.

Policja regularnie wskazuje najniebezpieczniejsze punkty na mapie Lublina. Wśród najbardziej kolizyjnych miejsc niezmiennie pojawiają się: rondo pod Zamkiem, rondo z wyjazdem z ul. Ruskiej, rondo turbinowe na Jana Pawła II – Armii Krajowej – Filaretów oraz tzw. rondo z pieńkiem. W przypadku przejść dla pieszych zdecydowanie większą uwagę warto zwrócić na ul. Nadbystrzycką, w rejonie Lidla, gdzie regularnie dochodzi do groźnych zdarzeń z udziałem pieszych oraz użytkowników hulajnóg i rowerów.

– We wszystkich tych miejscach mamy do czynienia ze spiętrzeniem bodźców. Mózg kierowcy jest wówczas szczególnie obciążony, co może prowadzić do opóźnionej reakcji lub błędnej interpretacji sygnałów z otoczenia – komentuje Radosław Piątek.

13 komentarzy

  1. w głowie niektòrych jest przeciąg xD

  2. ooo Hiszpania.. Dirt Rally 2.0 🙂

    w przypadku niektórych kierowców z tablicami trzyliterowymi zaczynającymi się na L, badanie bezcelowe.
    W tych głowach nic nie zachodzi, żadne procesy, brak mózgu 😉

  3. W głowach tych, którzy prawo jazdy znaleźli w paczce chipsów, dzieje się niewiele. Co najwyżej podczas jazdy po wybojach drga mocnej nitka łącząca lewe ucho z prawym uchem.

  4. Powinni zbadać lubelską Jagnę. Wyszło by czy w ogóle ma coś w głowie czy tylko sznurek łączący uszy.

  5. Zupełnie wygląda z wyglądu jak nasz Robert Kaplica

  6. pieniądze wyrzucone w błoto ,
    jakie przyczyny ?
    wiadomo za mały odstęp, ignorowanie oznakowania pionowego,
    odbieranie SMS-ów w trakcie jazdy
    nie trzeba wywalać na to kasy

  7. Ocena: 0

    Niech założą w osobówkach tachografy i nie potrzeba fotoradarów będzie wówczas wszystko jasne i karać tak jak kierowców zawodowych

  8. Ocena: 0

    Założyć w osobówkach tachografy i nie potrzeba fotoradarów i rozliczać jak kierowców zawodowych

  9. Ocena: -1

    Kierowców Gayoty (Toyoty) mogliby zbadać prościej – kiedy następuje skurcz zwieracza…

  10. Jest powszechnie wiadome, najsłabszym ogniwem w tandemie kierowca – auto jest właśnie człowiek.
    Wyeliminowanie człowieka z procesu kierowania, to jest właściwy kierunek działania.
    Auta autonomiczne wyeliminują wszystkie problemy, które teraz staracie się zbadać i opisać.
    Z tego wniosek, że wasza praca wkrótce okaże się zupełnie niepotrzebna.

    • Ocena: 3

      Problem z autonomicznymi pojazdami jest taki, że choć bezpieczniejszy to nie może być kozłem ofiarnym.
      Żywego kierowcę można skazać w pokazowym procesie za potrącenie pieszego który wtargnal na przejście. Wtedy trzeba byłoby egzekwować przepisy od pieszych a to przerasta możliwości intelektualne polskich „stróżów” prawa.

    • Niekoniecznie. W USA już jest problem – pojazdy autonomiczne powodują coraz więcej wypadków i jest spór prawny, kto powinien za nie odpowiadać. Ponad 2/3 wypadków spowodowanych przez pojazdy marki Tesla wydarza się w trybie „Autopilot”. W Europie prawo nie dopuszcza pojazdów z wyższym niż 3 poziom autonomii, ze względu na problemy matury prawnej – jeśli samochód potrąci kogoś na pasach (Tesle robią to zaskakująco często), to kto za to odpowie? -Kierowca, pieszy, konstruktor przejścia dla pieszych, którego nie zauważył samochód, czy może Elon Musk? Takich procesów w USA jest już cała masa…

    • Ocena: -4

      Ale taki autonomiczny samochód nie pozwoli zaparkować na PdP czy placu zabaw albo przejechać na żółtym/wczesnym czerwonym. Czyli liczba miejsc postojowych się zmniejszy i korki zwiększą. Bo wiadomo, że nic tak nie poprawia płynności ruchu jak to, że na czerwonym się jedzie, a przy zielonym stoi, bo trzeba poczekać aż przejadą ci, którzy wjechali na czerwonym.

Dodaj komentarz