Lublin: Znowu było za szybko. Ford uderzył w latarnię, kierowca w szpitalu
12:50 20-09-2015 | Autor: redakcja
Do wypadku doszło w niedzielę około godziny 10:40 na ul. Mełgiewskiej w Lublinie. Na wysokości Młyna Krauzego samochód osobowy uderzył w słup latarni. Na miejscu interweniowało pogotowie ratunkowe, straż pożarna a także policja i pogotowie energetyczne. Fordem kierował mężczyzna, został on przetransportowany do szpitala.
Jak wstępnie ustalili funkcjonariusze lubelskiej drogówki, kierujący fordem, jadąc od strony ul. Turystycznej w kierunku zamku, na łuku jezdni stracił panowanie nad pojazdem, w wyniku czego auto wpadło w poślizg i bokiem uderzyło w słup latarni. Kierowca podróżował sam.
Teraz trwa ustalanie szczegółowych okoliczności zdarzenia. Przez blisko dwie godziny ruch w miejscu wypadku był utrudniony.
Galeria zdjęć
(fot. lublin112)
2015-09-20 12:35:05
Znowu Ford i kierowca gów.. wort.
A, nie… To przecież BMW! Znowu BMW! Wszędzie BMW!
Dzień się jeszcze nie skończył więc jest nadzieja na poprawę humoru. Na wożniców w bolidach można zawsze polegać.
Eee, tam ford – najważniejsze, że na wysokości Młyna Krauzego jest słup latarni, który jest w stanie pracować jako hamulec awaryjny dla miszczów kierownicy.
Co by było gdyby go tam nie było, jakby on się bidula zatrzymał?
coś w tym jest, bo już nie jeden się zatrzymał na tym słupie.
Opony z tyłu „na jeden sezon”. Bo po co je zmieniać, są ważniejsze wydatki, a to napęd na przód przecie.
Zimówki o tej porze roku chyba nie zdały egzaminu
Opony zimowe i deszcz i są efekty szkoda kierowcy
Czy ci miszczowie kierownicy nie mogliby się wreszcie powybijać, żeby w mieście zapanował względny spokój?
To daj przykład i bądź pierwszy 😀
A ja się zastanawiam co jest w tym miejscu. W grudniu mieliśmy tam podobną sytuację ale słup zaliczył wan. A my wyjechalsmy w taxi bo zajechał drogę. Trzeba by to zbadać bo może profil drogi jest zły na łuku.
Co jest? Za duża liczba na zegarze.
Nie profil drogi, tylko każdy tam ciśnie 70-80 km/h, asfalt gładki, opony lipne i taki masz efekt.
żeby przy 70 – 80 tam tak pizgnąć to trzeba mieć talent. Sądzę, że żeby go tak obróciło i tak się owinął to minimum 100-110 plus brak elementarnej techniki wyprowadzania pojazdu z poślizgu, tzn. panika, hamulec w podłogę i bum.
żeby zapie*dalać to trza umić
nie on pierwszy i nie ostatni na tym łuku!! szybciej gamonie!!!
Frankenford jeżeli chodzi o ogumienie.
„Kończące się” asymetryczne zimówki z tyłu i założone odwrotnie kierunkowe z przodu… dobrze, że sam się uszkodził i postronni nie ucierpieli. Może go to nauczy, że na dwóch rzeczach (opony i zawieszenie wraz z hamulcami) się w aucie nie oszczędza.
Święta racja.
Co będę wyrzucał stare zimówki. Założę je na tył i w lecie dorżnę je na łyso.
Janusz oszczędności.
wjechałam na jego błotnik i poszła mi opona… dzięki.