Lubelskie na dachu świata. Dorota Rasińska-Samoćko ponownie rusza na Nanga Parbat (wideo)
09:42 06-06-2025 | Autor: redakcja
Dorota Rasińska-Samoćko, prawniczka, dyplomatka, autorka książki Speed Lady i pasjonatka gór, swoją przygodę z himalaizmem rozpoczęła jako dziecko, zainspirowana wyprawą w Tatry. Od tamtej pory konsekwentnie realizowała marzenie o zdobyciu najwyższych szczytów świata. Nanga Parbat, z jego potężną skalną ścianą King’s Horseshoe Wall, lodowymi urwiskami i nieprzewidywalną pogodą, pozostaje dla niej wyjątkowym wyzwaniem. Jak podkreśla, to nie tylko walka z naturą, ale i pokonywanie własnych słabości, a także źródło ogromnej satysfakcji, gdy po wyczerpującej wspinaczce staje się na wierzchołku „ponad oceanem chmur”.
Województwo Lubelskie, jako główny partner ekspedycji, widzi w tym przedsięwzięciu szansę na promocję regionu. Marszałek Jarosław Stawiarski, początkowo sceptyczny, dostrzegł w osiągnięciach himalaistki potencjał do pokazania, że Lubelskie sięga po najwyższe cele. Przywołując legendy polskiego himalaizmu, takie jak Jerzy Kukuczka czy Wanda Rutkiewicz, podkreślił prestiż tego sportu i jego znaczenie dla budowania rozpoznawalności regionu na świecie.
– Lubelskie na dachu świata to nie tylko wyczyn sportowy, ale i dowód, że stawiamy na ambitne wyzwania – zaznaczył.
Nanga Parbat, choć nie jest najwyższym szczytem, uchodzi za jeden z najtrudniejszych. Jego historia obfituje w dramatyczne wydarzenia, jak tragiczna wyprawa braci Messnerów w 1970 roku czy akcja ratunkowa Tomasza Mackiewicza w 2018 roku, w której uczestniczył lublinianin Piotr Tomala. Dla Rasińskiej-Samoćko ponowne zmierzenie się z tym ośmiotysięcznikiem to nie tylko osobiste wyzwanie, ale i sposób na inspirowanie innych do realizacji marzeń.
Postępy ekspedycji będzie można śledzić w mediach społecznościowych województwa lubelskiego, które zapowiadają regularne relacje z wyprawy.
– Będziemy trzymać kciuki za panią Dorotę i informować o jej osiągnięciach – zapowiada Remigiusz Małecki, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego.
Wyprawa Doroty Rasińskiej-Samoćko to nie tylko osobiste wyzwanie, ale i szansa, by Lubelskie stało się synonimem odwagi, determinacji i sięgania po najwyższe cele. Region z niecierpliwością czeka na wieści z Nanga Parbat, wierząc, że himalaistka po raz kolejny wpisze Lubelskie na mapę światowego himalaizmu.
To jest chore. Chce łazić po górach to za własną kasę. Ja po górach chodzę od 40 lat kursy (skałkowe, taternicki) wszystko za swoje. A tu z moich podatków.
do chodzenia po górach nie są wymagane świadectwa ukończenia odpłatnych kursów a pieniądze, czas i siła
Kolego z rozpędu tak napisałem. Po co mam pisać o wspinaczce itp. Pozdrowienia dla Krzyśka Królikowskiego.
„…wierząc, że himalaistka po raz kolejny wpisze Lubelskie na mapę światowego himalaizmu…” poważnie? Ktoś to w ogóle zauważy? Może lepiej by było, gdyby mieszkańcy Lubelszczyzny zobaczyli jak włodarze wpisują się, w sprawne, uczciwe i skuteczne gospodarowanie tym zadłużonym na pokolenia regionem?
Samotna starsza kobieta chce spocząc na zboczu jakiejś góry.
Niech w Lublinie chodnikiem przejdzie.
Skoro to osobiste wyzwanie to niech osobiście za nie płaci.
Pięknie wywala się kasę podatników.
Zwykła turystka wysokogórska. Niech jeździ za swoje i nie pajacuje. Jakby nie tragarze, dziesiątki butli z tlenem, ekwipunku który jej wnoszą i organizują to by do pierwszego obozu się nie doczołgała. Jej styl to zaden wielki wyczyn w tych czasach.
moze znajdzie tomka?