Lubelski radny pisze do ministra. Odstrzał metodą na dzikie zwierzęta w mieście
07:30 16-02-2017 | Autor: redakcja
W liście, który napisał do Ministra Środowiska lubelski radny Stanisław Brzozowski czytamy, że miasto Lublin nie jest jedynym miejscem w Polsce, w którym mieszkańcy borykają się problemem dzikich zwierząt. Radny sugeruje i prosi Ministra o podjęcie działań na poziomie ogólnopolskim w celu kompleksowego załatwienia tej sprawy.
Jak pisze radny, nie ma on wątpliwości, że jedynym skutecznym sposobem uporania się z tym problemem jest odstrzał tych zwierząt na terenach miejskich, powtarzany cyklicznie. Chodzi tu głównie o stada dzików zagrażających ludziom i powodujących szkody w uprawach. Radny zwraca uwagę również na problem kolizji drogowych z udziałem dzikiej zwierzyny i prób atakowania ludzi.
Odławiania tych zwierząt jest niestety całkiem nieskuteczne. Lisy może nie są tak niebezpieczne jak dziki, ale tutaj dużym zagrożeniem jest występująca często wśród nich wścieklizna. Na terenach miast lisy nie są szczepione, wyjaśnia radny. Dalej w liście czytamy, że kolejnym problemem są „sympatyczne” sarny, które również niszczą uprawy i często powodują kolizje na drogach.
– Wielu mieszkańców naszego miasta zwracało się do mnie o pomoc z powodu zagrożeń i szkód poczynionych przez dzikie zwierzęta. Ja też wielokrotnie starałem się wykorzystując swoje możliwości i uprawnienia interweniować i zwracać uwagę urzędników podległych prezydentowi miasta Lublin. Niestety, ani wielokrotne interpelacje, ani artykuły prasowe, ani audycje telewizyjne, czy radiowe nie spowodowały radykalnych, czyli skutecznych działań ze strony odpowiedzialnych urzędników UML, dlatego zwracam się do Pana Ministra o pomoc – apeluje w liście radny Stanisław Brzozowski.
Jednocześnie radny zapewnia, że całym sercem jest za poszanowaniem natury i przeciw degradacji przyrody, ale wszystko z rozsądkiem.
2017-02-16 07:30:40
(fot. pixabay.com)
Rozumiem, że p. radny widział lub chociaż słyszał o przynajmniej jednym przypadku ataku wściekłego lisa w Lublinie? A dziki i sarny niszczą miejskie uprawy balkonowe, tak? Większej bzdury dawno nie czytałam. Dziwię się w ogóle, że portal zamieścił tak bezsensowną informację, chyba w celu ośmieszenia radnego Stanisława.
jakbyś się ruszyła chociaż czasem ze swojego kwadratu to byś wiedziała że miasto to nie tylko kupa betonu, ale są jeszcze miejsca gdzie jest więcej terenów zielonych nie wszystko jest zabudowane i te tereny kuszą dziczyznę a teraz poczytaj sobie o wypadkach z dzikami na bohaterów września czy na czubach
tak sie składa, że od lat mieszkam na Czubach i jako żywo, żadnego dzika ani sarny nie widziałam
raz na sezon lisek się przemknie albo zając, ale nie wiem, dla kogo i jaki to jest problem
a jak ktoś ma blok pod samym lasem, to niech się nie dziwi, że sa tam zwierzęta
jak mu nie pasuje, to niech się wyniesie na Lubartowską, tam za to grasują całe bandy ludzkich bydląt, dużo bardziej groźnych niż sarna czy lis
jak ktoś mieszka jak kura w klatce na którymś poziomie, to nie potrafi zrozumieć, ze dziki mogą rozerwać siatkę i zryć działkę o powierzchni 50 arów…która jest w mieście…
Czy można prosić o odstrzał radnych bo jest ich zdecydowanie za dużo w urzędach, może i więcej niż dzikich zwierząt
Nawet metoda by się zgadzała:)
Proponuję odstrzał zdziczałych urzędników celem poprawy jakości ich populacji.
Po namyśle, może jednak wystarczy odłowić i wywieźć do lasu. Nie bądźmy barbarzyńcami.
Brawo „gość” jestem za bo tych pierdzistołków jest zbyt dużo
Szlachta chce się bawić na polowaniach.
Polowania w mieście! Brawo! Proponuję zacząć odstrzał od radnego.
W przyszłym roku wybory samorządowe – proponuję „odstrzelić” (rozsądnym głosowaniem) zarówno Radnego jak i cały komitet wyborczy, który takich kandydatów zgłosił. Czy Radny zna prawo łowieckie? Teren miasta nie może stanowić obwodu łowieckiego… nawet obszar zwartej zabudowy jest wyłączony!
Dokładnie. Do tego myśliwi chwalą się jak to oni dokarmiają zwierzynę łowną, a robią to tak skutecznie że zwierzaki migrują za chlebem w okolice miast.
przychodzą na osiedla po jedzenie!! Nie wyrzucać z balkonów, nie wyrzucać koło kontenerów, koło koszy do śmieci.
ktoś tego Stanisława Brzozowskiego chyba tam wybrał? i odpowiedzialność spada właśnie na nich ! tak jak za dojście Hitlera do władzy winni byli ci co mu przyklaskiwali
Pewnie pan radny należy do koła myśliwskiego 🙂
A jakie to uprawy, które jedzą sarny mamy w mieście? Fakt są na obrzeżach miasta (codziennie widzę przesympatyczne stado rano w okolicach Kraśnickiej jak sobie podjada ) ale to nie one się do miasta pchają tylko miast przylazło do nich. Może coś trzeba odstrzelić ale na pewno nie sarny (co robi koło łowieckie zamiast dokarmiać zwierzynę w zimie?)