08/06/2026
690 680 960

Lubelscy restauratorzy mają dość wykorzystywania ich przez duże korporacje. Założyli własną platformę do zamawiania posiłków

W kilka miesięcy udało im się zdobyć ok. 10 proc. rynku. Z lubelskiej aplikacji do zamawiania posiłków zaczyna korzystać coraz więcej osób. Jednak wciąż prym wiodą zagraniczne platformy, które pobierają bardzo duże prowizje.

Coraz więcej restauracji przyłącza się do powstałej kilka miesięcy temu lubelskiej aplikacji do zamawiania posiłków LubJe. Pomysłodawcy nie ukrywają, że jest to ich odpowiedź na międzynarodowe platformy, które pobierają od nich bardzo duże prowizje. To sprawia, że w wielu przypadkach lokal nie jest w stanie nic zarobić na przygotowaniu takiego zamówienia.

Pomysł nad stworzeniem własnej aplikacji, pojawił się podczas drugiego lockdownu, kiedy to restauracje zostały zamknięte, a jednocześnie znacząco wzrosła liczba osób, które zaczęły zamawiać w ten sposób posiłki. Jak tłumaczą właściciele lokali, był to kilkukrotny wzrost. Jednocześnie platformy zaczęły na tym korzystać kosztem restauracji.

– Ludzie nie mogli wyjść na miasto, więc zamawiali jedzenie do domu. Duże portale do zamawiania posiłków zaczęły mieć wtedy hossę. Jednocześnie wywindowały swoje prowizje, nawet w przypadku, kiedy to my dostarczaliśmy posiłki własnym transportem. Tym samym lokale, które i tak miały duże problemy finansowe z uwagi na wprowadzone obostrzenia, zostały dodatkowo obciążone kolejnymi kosztami – mówi jeden z lubelskich restauratorów Marcin Polański.

Jak wyjaśniają właściciele lokali, wtedy zaczęli się spotykać, aby wspólnie znaleźć sposób na dalsze funkcjonowanie. W rozmowach tych brało udział kilkudziesięciu restauratorów. Zaczęto organizować różnego rodzaju akcje m.in. „ratujemy lubelskie gastro” czy „wzywamy posiłki”, jednocześnie pojawiły się głosy, że trzeba coś zrobić z prowizjami od zamówień, gdyż dla każdego stanowiło to spory problem.

Założona została spółka, której zadaniem jest obsługa lubelskiej aplikacji LubJe. Obecnie działa w niej około 75 restauracji z terenu miasta, które oferują każdy rodzaj posiłków. Jak podkreślają pomysłodawcy, jej celem nie jest zarobek, lecz jedynie obsługa platformy. Z kolei atut stanowi fakt, iż pobierane jest jedynie 8 proc. wartości zamówienia, czyli połowa tego, co biorą duże korporacje. Środki te przeznaczane są tylko i wyłącznie na pokrycie kosztów funkcjonowania, a także na reklamę.

Obecnie, po kilku miesiącach działalności, aplikacja została pobrana ok. 5,5 tysiąca razy. Za jej pomocą składanych jest ok. 10 proc. zamówień. Celem na najbliższe miesiące, jest podwojenie tej liczby. Dlatego też postanowiono zachęcić klientów niższymi cenami. Każdy, kto zamówi jedzenie za pomocą LubJe, zapłaci 10 proc. mniej, niż w innych aplikacjach.

Założeniem pomysłodawców jest to, aby poziom zamówień doszedł do takiego poziomu, aby poszczególne restauracje mogły zrezygnować z usług zagranicznych aplikacji. Już teraz pierwsze z lokali podjęły decyzję, aby zerwać z nimi współpracę i oferują klientom zamówienia i dowóz posiłków jedynie za pomocą LubJe.

(fot. lublin112.pl)

33 komentarze

  1. przeciez to samo robili na wiosne o co chodzi teraz

  2. A ceny identyczne jak na platformach. Czyli tę wielką prowizję biorą dla siebie.

    • Raczej zostawiają sobie a nie biorą. Po prostu nie oddają za byle aplikację 30% od wartości zamówienia. Z jakiej racji mają tyle płacić. Rozumiem że jest opłata ale niech będzie rozsądna i adekwatna.

      • Ocena: 0

        A mogli zostawić nie 30% tylko 20% i tym sposobem obniżyć ceny o 10% dla klientów. Ale po co?

        • Właśnie o to chodzi. Skoro ceny na popularnych platformach są takie same to jest konsumentowi będzie wszystko jedno przez którą złoży zamówienie. A wybierze raczej te popularne i znane. Koniec końców czy lokal oddaje prowizję innemu portalowi, czy nalicza ją sobie sam na Lubje, to i tak jest dodatkowy koszt dla konsumenta,

    • Ocena: 0

      No i o to chodziło przecież.

  3. tak niestety jest
    Ocena: 0

    No proszę jaki teraz płacz.
    Nagle przestało wam się opłacać.
    Sami „zaoraliście” dawne aplikacje i formy zamawiania.
    Niektórzy nawet zlikwidowali własne strony w internecie.
    Nikt was nie zmusił i siłą nie przyłączył do aktualnej aplikacji.
    Tylko wtedy wam się opłacało!!!
    Przeczytaliście pierwszą linijkę umowy i z wielką radością ją podpisaliście.
    A teraz problem…
    Życzę wam jak najlepiej bo jako klient też odczuwam finansowo te zmiany.
    Ale to wy zmieniliście zasady – klient zawsze będzie wybierał korzystniejsze możliwości.
    Ponosząc koszty chęci szybkiego zysku przez restauratora.

  4. Ocena: 0

    Świetny artykuł, ani jednego klikalnego linka xD xD xD

  5. … to te pijawki co płacą 7 zł / godz na czarno ??? … niech bankrutują

  6. Ocena: 0

    Ale proszę bardzo! Jest tylko jedno ale. PROSZĘ OBNIŻYĆ CENY. Wtedy będziecie mieć klientów. Jak nie to won !

  7. Może klientów trzeba zachęcić? Skoro ceny dostawy, posiłków itd są na obu takie same konsument wybierze bardziej popularną platformę nie mając z tego korzyści. Można zrobić -10%ceny, zawsze dla nich 20% oszczędności i coś dla klienta 😉

  8. Ocena: 0

    Ja się nie zgadzam i protestuje

  9. Właśnie od dzisiaj wszystkie zamówienia przez aplikację Lubje.pl są tańsze o 10% od zamówień przez Pyszne i Uber i Glovo 🙂

  10. Ocena: 0

    A najlepiej jest gotować dla siebie w domu zwłaszcza jak się siedzi na kwarantannie. Przynajmniej wiem co jem.