06/06/2026
690 680 960

Łapią panny i biorą je na „hocki”. Brodaczy można spotkać tylko w jednym miejscu w Polsce i tylko pod koniec roku (zdjęcia)

Ta regionalna tradycja pożegnania starego roku cieszy się popularnością w całym kraju. Zgodnie z wierzeniami, spotkanie z brodaczami przynosi szczęście w nadchodzącym Nowym Roku.

Co roku, w ostatnich dniach grudnia, o niewielkiej przygranicznej miejscowości z naszego regionu, jaką są Sławatycze, robi się głośno w całym kraju. To za sprawą niespotykanej nigdzie indziej tradycji, jaka jest tam kultywowana przez mieszkańców. Chodzi o brodaczy, którzy wychodzą na ulice i przez trzy dni paradując po ulicach, zaczepiają przechodniów, ganiają panny biorąc je na „hocki”, czyli podrzucają do góry, jak też zatrzymują kierowców. Do tego kolędują i składają życzenia noworoczne mieszkańcom. Zgodnie z wierzeniami, spotkanie z nimi przynosi szczęście w nadchodzącym Nowym Roku.

Ta regionalna tradycja pożegnania starego roku cieszy się popularnością nie tylko w okolicy. Ściąga bowiem wiele zafascynowanych tą lokalną tradycją osób z całego regionu, lecz również z różnych zakątków kraju. Określenie „brodacze” pochodzi od bardzo długich bród, które są wykonane z lnianego włókna. Mają one symbolizować długie życie, duże doświadczenie i bogactwo przeżyć. Kolejnym obowiązkowym elementem stroju, są ogromne, gdyż mające nawet 80 cm kapelusze ozdobione kolorowymi kwiatami i bardzo długimi wstążkami z bibuły. Na twarzy znajduje się zaś wykonana ze skóry maska z długim nosem, do tego dochodzi barani kożuch i długi kij.

Dawniej po wsi chodziło 30 – 40 a nawet więcej brodaczy, obecnie spotkać można ich, w zależności od roku, od kilku do kilkunastu. Tradycja ta jest podtrzymywana dzięki dyrektorowi Gminnego Ośrodka Kultury Bolesławowi Szulejowi, który organizuje konkursy z nagrodami na najładniejszy strój brodacza. Tym samym chroni ją i pielęgnuje popularyzując wśród dzieci i młodzieży. W tegorocznym wydarzeniu wzięło udział ośmiu brodaczy. Zgromadzona publiczność mogła też posłuchać kolęd i pastorałek w wykonaniu miejscowych solistów, nabyć pamiątkowe wizerunki brodaczy malowane na desce, a także posmakować grochówki.

Jak podkreśla wójt Sławatycz Arkadiusz Misztal, ten rok był dla brodaczy szczególny i wyjątkowy. Decyzją Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego zwyczaj ten został wpisany na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Co ważne, obecnie nikt już nie pamięta, kiedy pierwsi brodacze pojawili się w rejonie Sławatycz. Wiadomo za to, że tradycja przekazywana jest z pokolenia na pokolenie, od bardzo dawna. Jak wyjaśniają najstarsi mieszkańcy, odkąd sięgnąć pamięcią, w tej okolicy zawsze w ten sposób żegnano stary rok.

(fot. GOK Sławatycze/E. Gruszkowska, M. Gil)

11 komentarzy

  1. Ocena: 0

    A co na to łapane panny, chętniej „hockają” się ? 😆

  2. Śmiszne takie 😉
    A że pseudominister Czarnek jeszcze nie interweniował ze względu na tęczowe nakrycia głowy to szok.

  3. Anioł Cieć Dyżurny
    Ocena: 0

    Od czasu jak z powodu COVID’a, bocianom znacznie ograniczono loty pasażerskie, tylko częstsze „hockanie” nawet z dziadami (!) może wspomóc produkcję tych, którzy zaczną spłacać długi Państwa wydawane teraz na +500.

  4. w tym roku to chyba brodacze od łukaszenki;-)

  5. Ocena: 0

    Bardzo fajne te pierwotne rdzenne Słowiańskie kultury, nie to co ten tfu kosciół.

  6. Ocena: 0

    Jak kiedyś wziąłem pannę na hocki, to do dzisiaj płacę alimenty.

    • To upewnij się czy te alimenty to aby na pewno za siebie płacisz, czy za tego co wcześniej hockał.

  7. Ocena: 0

    buractwo cebulowe

  8. Niech brodacz feministkę zhockuje to do brodatej śmierci pożałuje

  9. no i dobrze tak trzymac a nie jakis tik sroki itp.

  10. Uuu… To już po Brodaczach. Na cnoty niewieścia nastawać? A fee.