O krok od tragedii. Pomimo jadacego pociągu rogatki nie zostały opuszczone
08:00 19-07-2015 | Autor: redakcja
Wczoraj od jednego z naszych czytelników otrzymaliśmy informację, o niezwykle niebezpiecznym zdarzeniu, do jakiego doszło w gminie Mełgiew. Na przejeździe kolejowym, rogatki pomimo nadjeżdżającego pociągu nie zostały opuszczone. Kierowca jechał od strony Mełgwi w kierunku Podzamcza, gdy dojeżdżał do przejazdu kolejowego, widząc podniesione rogatki postanowił jednak zwolnic i sprawdzić czy nie nadjeżdża żaden pociąg.
Ostrożność ta uratowała go przed poważnym wypadkiem. Mianowicie gdy tylko dojechał do torów, z jego prawej strony pojawił się jadący pociąg.
Jak na razie nie wiadomo, dlaczego pomimo jadącego pociągu rogatki były podniesione. Przejazd ten nie jest obsługiwany przez dróżnika, szlabany zamykają się automatycznie.
[map lat="51.20967954757963" lng="22.787532806396484"]
Wyświetl większą mapę
(wideo – youtube)
2015-07-19 08:00:00
Jeżeli przejazd ten nie jest obsługiwany przez dróżnika, a szlabany zamykają się automatycznie – to co prawda dopiero po ciężkim główkowaniu, ale jednak można dojść do światłej myśli, że ta automatyka się sier…liła.
Trza wezwać fachowca – mus to niejaki, ale nie do ominięcia.
no jak to dlaczego… weekend jest, drożnik zachlał …. normalka…
Naucz sie czytac pajacu. Przeciez wyraznie jest napisane ze tego przejazdu nie obsluguje zaden droznik. Szlabany zamykaja sie automatycznie
Dlatego też apeluję do kierowców autobusów Lulin-Łęczna by na ul. Turystycznej zachowali ostrożność, a nie tak jak teraz bez zwalniania i sprawdzania czy coś nie jedzie przejeżdżają przez przejazd kolejowy.
To że, przejazd kolejowy miał otwarte rogatki nie zwalnia kierowcy samochodu ze stosowania art.28 PRD. Więc jakby ten kierownik wjechał pod pociąg, winny byłby tylko on sam.
Przejazd nie obsługiwany przez dróżnika, generuje jeszcze jeden, bodajże największy problem – brak kozła ofiarnego.
Przecież na wieczne potępienie nie skażą jakiegoś automatu, który wziął i zawiódł, bo miał do tego święte prawo.
„kur* twoja mać!… ja pier*…”- komentarz adekwatny do zaistniałej sytuacji! Dobrze że nikt nie zginął!
Śmiem twierdzić, szanowna (ny) MS, że nie zginął bo resztka instynktu samozachowawczego u pana kierowcy spowodowała ruch nóżek na pedałach hamulca i sprzęgła, oraz pokręcenie główką w obie strony
Wniosek jest jeden, panie i panowie kierowcy – przejazd kolejowy jaki on by nie był – strzeżony, nie strzeżony i nijaki – jak chceta żyć wyrapiajta gały buraki
debil jestes, jakby ci tak wyjechal pociag jakbys byl na torach to w sekunde bys zmienil zdanie… i nie pisal takich bzdur
Przecież każdy jadący samochodem musi się rozejrzeć czy żaden pociąg nie jedzie. Tylko jego decyzja czy chce zginąć pod pociągiem nie rozglądając się.
No i niech szanowny kierowiec się cieszy, że Bóg mu dał na tyle rozsądku, że przyhamował przed przejazdem.
Pewnie dlatego żyje i mógł popisać się zarówno polską mową, jak i posiadaniem rejestratora jazdy (150-300 PLN’ów).
rozumiem że prawko dopiero zrobiles i wlasnie odebrales?? bo widac ze nie wiesz o czym piszesz
Kto publicznie używa słów wulgarnych tak jak w tym samochodzie jest wykroczeniem i podlega karze.A co na to świdnicka policja dowiemy się niebawem.
Ale dawał,prawie jak Pendolino.