04/06/2026
690 680 960

Korki na al. Solidarności paraliżują miasto. Mieszkańcy znaleźli sposób, by nie tracić czasu na zakupy

Każdego popołudnia scenariusz jest ten sam: sznur aut ciągnie się od Zamku aż do wylotówki na Warszawę. Powrót do domu w tych warunkach trwa za długo, by jeszcze dokładać sobie postój pod marketem. Mieszkańcy Lublina zmieniają więc taktykę. Zamiast tracić czas na szukanie miejsca parkingowego, zamawiają zakupy z dostawą do domu. Dzięki temu omijają przynajmniej jedną kolejkę tego dnia.

W koszykach lądują już nie tylko produkty spożywcze, bo dzięki integracji Super-Pharm z aplikacją Bolt Food, drogeryjny asortyment również nie wymaga wizyty w galerii. 

Nowa strategia na godziny szczytu

Dojazd z centrum na Czuby czy Węglin po godzinie 16:00 to test cierpliwości. Dodatkowy wjazd na parking pod sklepem, szukanie miejsca i stanie w kolejce po kilka najpotrzebniejszych rzeczy wydłuża powrót do domu o kolejne 40 minut.

– Jeśli mam stać w korku, to wolę w tym czasie zamówić to, czego mi brakuje, prosto pod drzwi – mówi jeden z kierowców spotkany na stacji paliw.

Mieszkańcy Lublina coraz częściej korzystają z integracji sieci Super-Pharm z aplikacją Bolt Food. Dzięki temu, zanim dotrą do domu, kurier (często poruszający się skuterem i omijający zatory) jest już w drodze z ich zamówieniem.

Co zamawiają lublinianie? Raport z plecaków kurierów

Zjawisko jest na tyle powszechne, że widać je na ulicach. Kurierzy, kojarzeni dotąd z dostawą pizzy, coraz częściej wożą asortyment higieniczny i drogeryjny. Prym wiodą tutaj produkty marki własnej Super-Pharm – Life. Ale co dokładniej znajduje się w zamówieniach?

  • Gabaryty: Wielkie opakowania papieru toaletowego i ręczników kuchennych.
  • Ratunek dla rodziców: Pieluchy, chusteczki nawilżane, mleka modyfikowane – rzeczy, które kończą się nagle i zawsze w najgorszym momencie.
  • Dermokosmetyki: Marki takie jak La Roche-Posay czy CeraVe – w sezonie grzewczym, gdy lubelski smog daje się we znaki skórze, kremy ochronne są towarem pierwszej potrzeby.
  • Domowa apteczka: Leki przeciwbólowe, witaminy, testy diagnostyczne – wszystko to, co dostępne jest bez recepty.

Analiza zamówień pokazuje, że Lublinianie zamawiają towary nagłej potrzeby, ale też te nieporęczne, trudne w transporcie i zajmujące dużo miejsca w bagażniku. To produkty, po które nikt nie chce jechać specjalnie, gdy właśnie wrócił zmęczony po pracy.

Rachunek za wygodę. Ile to kosztuje?

Częstym hamulcem przed zamówieniem jest obawa o koszty. „Pewnie zapłacę drugie tyle za dostawę”. Ten mit upada przy prostej kalkulacji.

W aplikacji Bolt Food koszt dostawy jest dynamiczny, zależny od odległości, ale zazwyczaj mieści się w widełkach od 5 do 12 złotych. Dla porównania: bilet 60-minutowy MPK kosztuje 4,60 zł. Jeśli musisz jechać po zakupy autobusem w dwie strony, wydasz prawie 10 zł. Jeśli jedziesz autem – dolicz paliwo spalone w korku na Solidarności i ewentualne parkowanie w centrum.

Finansowo wychodzi więc na to samo, z tą różnicą, że zamiast stać w korku, masz po prostu wolne popołudnie.

„Efekt studenta” rozlał się na całe miasto

Początkowo trend ten był widoczny głównie w okolicach Miasteczka Akademickiego UMCS. Studenci, nieposiadający samochodów, naturalnie wybierali dostawę cięższych zakupów. Teraz jednak zjawisko to widać w każdej dzielnicy – od Bronowic po Sławinek.

– Widzę sąsiadów, starszych i młodszych, którzy odbierają od kurierów paczki z chemią gospodarczą. W Lublinie korki nie znikną, więc musimy sobie jakoś radzić – komentuje pan Piotr, mieszkający na nowym osiedlu przy Koralowej

Dostępność usługi w regionie

Usługa dostępna jest w aplikacji Bolt Food, która swoim zasięgiem obejmuje kluczowe punkty na mapie Lublina. W mieście, w którym przejazd z jednej dzielnicy do drugiej w godzinach szczytu to wyzwanie, takie rozwiązanie staje się elementem codziennej taktyki. Dla wielu osób jest to jedyny sposób, by po powrocie z pracy mieć wolne, zamiast planować kolejną wyprawę do sklepu.

Komentarze wyłączone