09/06/2026
690 680 960

Kontrolowali, czy kierowcy zatrzymują się przez znakiem STOP na rondzie przy Makro. Posypały się mandaty (zdjęcia)

Policjanci sprawdzali, czy kierowcy zatrzymują się przez znakiem STOP, wjeżdżając na rondo przy Makro. Wystawiali mandat za mandatem. Do tego na ich oczach doszło do zderzenia pojazdów.

Rondo Kasprzaka w Lublinie, nazywane rondem przy Makro, od dawna znajduje się w czołówce miejsc, gdzie najczęściej dochodzi do zdarzeń drogowych. Głównie są to kolizje, jednak nie brakuje również groźnych wypadków. Przyczyną praktycznie za każdym razem jest nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu w trakcie wjeżdżania na rondo. Najczęściej do tego typu zdarzeń dochodzi na wjeździe na skrzyżowanie od strony zamku.

W poniedziałek funkcjonariusze drogówki postanowili skontrolować przestrzeganie przez kierowców znaku STOP w tym miejscu. Pomimo dodatkowego oznakowania w postaci poprzecznych czerwonych linii i dużych napisów na jezdni, wielu kierowców nie zwracało na to żadnej uwagi. Z tego też powodu policjanci zatrzymywali jednego kierowcę za drugim. Nie obyło się też bez mandatów.

Podczas jednej z kontroli, na oczach funkcjonariuszy, doszło też do zderzenia dwóch pojazdów. Oczywiście powodem było zignorowanie znaku STOP. O tej kolizji pisaliśmy TUTAJ.

(fot. lublin112.pl)

43 komentarze

  1. a bułki czerstwieją.

    • Ocena: 0

      Powinni stać jednocześnie przy każdym wyjeździe, ale ich za mało jest. Wtedy byłoby sprawiedliwie i zobaczyliby, z którego wjazdu jest najwięcej tych co łamią przepisy.

  2. Ocena: 0

    I bardzo dobrze- codziennie powinni tam stać- ale by zarobili 😉

  3. Ocena: 0

    Trzepać ile wlezie….!!!

  4. Akurat tam się tłuką jak jadą prosto ale łatwiej mandat wypisać temu co skręca w prawo to fakt też jest stop :))

    • Właśnie szukałem takiego komentarza. Nie łapali tych co na wprost, centralnie walą w auto na tamtych jest mniej. Kasa najważniejsza. Co Panowie” policjanci”

  5. A ja jestem ciekaw jak panowie funkcjonariusze wjechali na miejsce bez złamania przepisów 🙂

    • Normalnie. Tyłem. A zgodnie z nowymi przepisami dotyczącymi kontroli pojazdów wolno im teraz stać w miejscu niedozwolonym. Zakładam, że chodziło o to, żeby wideorejestrator z Insignii miał w obiektywie skrzyżowanie (celem przekonania co bardziej opornych co do ich winy).

    • Polecam się doszkolić bo przepisy ostatnią i w tej kwestii się zmieniły.

    • No i co z tego? Ważne, że uczą tych co nie umieją jeździć!

  6. I po raz kolejny, kilku policjantów wykonywało pracę jaka powinna być wykonana automatycznie przez komputer. 1000 raz taniej, szybciej i przez 365 dni w roku.

  7. Smogiem to już nikt się nie zainteresuje…

  8. Ocena: 0

    I bardzo dobrze. To jeszcze wyjazd z Krańcowej prosto przed maskę wyjeżdżających z ronda mogli by zmonitorować tak samo.

  9. Ocena: 0

    A kiedy oni się pojawią skrzyżowaniu wrotkowskiej i diamentowej w stronę lubelli,tam też jest znak,,STOP,,ale nikt się nie zatrzymuje,bo po co??

  10. Obserwując zachowania kierowców na polskich drogach mam wrażenie, że znak STOP jest jednym z najmniej zauważanych znaków. Szkoda, bo to często kończy się jak na tym rondzie

    • Jak zarządcy dróg uznali znak stop za lekarstwo na kolizyjne skrzyżowania to nie ma się co dziwić. Stawiają nawet w miejscach gdzie jest dobra widoczność. Podobnie jest ze znakami ograniczenia prędkości.

      Problemem nie jest infrastruktura(może w nielicznych przypadkach jest). Problemem są kierowcy, którzy nie myślą za kierownicą. Po statystykach wypadków widać, że za dużo osób otrzymało dokument, którego nigdy nie powinni dostać. Przy wielu kolizjach oprócz mandatu, policja powinna zatrzymywać prawo jazdy. Ale lepiej łapać wideorejestratorem na Mazowieckiego. Albo jak w artykule wypisywać mandaty za nie zatrzymanie się na prawoskręcie, gdzie wypadków był może promil z porównaniem z wjazdem na rondo z Witosa i Krańcowej.