08/06/2026
690 680 960

Komentarz Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego do sytuacji w szpitalu w Bychawie

Od tygodnia w bychawskim szpitalu występują problemy z obsadą karetek pogotowia. Na razie brak jest porozumienia pomiędzy ratownikami a dyrektorem szpitala. Głos w sprawie zabrał Lubelski Urząd Wojewódzki.

Od minionej niedzieli trwają problemy z pełną obsadą zespołów ratownictwa medycznego w szpitalu w Bychawie. Piątkowe rozmowy pomiędzy bychawskimi ratownikami a dyrektorem szpitala nie przyniosły zmiany. Ratownicy przedstawili swoje postulaty i od ich spełnienia zależne jest to, czy powrócą do pracy. Większość z nich obecnie przebywa na zwolnieniach lekarskich.

Głos w sprawie całej sytuacji zabrał Lubelski Urząd Wojewódzki, który przekazał nam, że Wydział Zdrowia LUW pozostaje w stałym kontakcie z dyrekcją SP ZOZ w Bychawie i jest na bieżąco informowany przez dyrektora Piotra Derkaczewa o rozwoju sytuacji i podejmowanych przez niego działaniach. O sytuacji powiadomiony został również Powiat Lubelski, jako podmiot tworzący dla szpitala – dysponenta Zespołów Ratownictwa Medycznego.

– Sytuacja jest na bieżąco monitorowana przez Wojewódzkich Koordynatorów Ratownictwa Medycznego, którzy w ramach posiadanych uprawnień mogą podejmować działania ukierunkowane na niwelowanie skutków braku obsady w karetce i zapewnienia realizacji interwencji. Jednocześnie – do czasu przywrócenia funkcjonowania wszystkich ZRM SP ZOZ w Bychawie – WKRM i dyspozytornia medyczna zostali zobowiązani do niezwłocznego przekazywania informacji o wszelkich problemach związanych z realizacją interwencji na obszarze działania tego dysponenta. Na podstawie informacji zawartej w Systemie Wspomagania Dowodzenia Państwowego Ratownictwa Medycznego, w dniu 21 lipca 2021 r. na obszarze dysponowania zespołów SP ZOZ w Bychawie (obejmujących 6 gmin, tj.: Bychawa, Jabłonna, Krzczonów, Strzyżewice, Wysokie i Zakrzew) odnotowano ogółem 8 wezwań. 2 z tych interwencji były obsługiwane przez ZRM spoza obszaru dysponowania SP ZOZ w Bychawie (ZRM z miejscami stacjonowania w Lublinie oraz Żółkiewce). Pozostałe 6 wezwań zrealizował funkcjonujący ZRM, stacjonujący w Bychawie – informuje dyrektor Biura Wojewody Paweł Paszko.

Obecnie nie odnotowano żadnych zgłoszeń, które byłyby bez realizacji. Jak informuje LUW, nawet w sytuacji wystąpienia braków w obsadzie jakiegoś ZRM, mieszkańcy nie są pozbawieni przedszpitalnej pomocy medycznej i dostępności do świadczeń ratunkowych.

– W przypadku braku dostępności ZRM dysponenta SP ZOZ w Bychawie, na miejsce interwencji kierowany jest najbliższy wolny zespół ratownictwa medycznego, także z obszaru działania innego dysponenta. Od dnia 26 marca br. całe województwo lubelskie jest 1 rejonem operacyjnym, a dyspozytorzy medyczni i wojewódzcy koordynatorzy ratownictwa medycznego mogą korzystać – adekwatnie do potrzeb – ze wszystkich 93 zespołów ratownictwa medycznego – wyjaśnia Paweł Paszko.

Dyrektor Biura Wojewody jednocześnie dodaje, że Ministerstwo Zdrowia podejmuje działania, mające na celu eliminację problemów płacowych i rozbieżności stanowisk pomiędzy środowiskiem ratowników medycznych i dysponentami, w celu zapewnienia normalnego funkcjonowania systemu na terenie całego kraju.

O proteście ratowników w Bychawie rozmawialiśmy z wicestarostą lubelskim Andrzejem Chrząstowskim. Zwrócił on uwagę na to, że żądania ratowników są kosztowne dla szpitala, zaś sposób działania ratowników to dyktat. Zaznaczył, że rozmowy ratowników na tematy płacowe prowadzone są w całym regionie, ale wszędzie zespoły ratownictwa medycznego normalnie funkcjonują. Wicestarosta powiedział, że dyrektor szpitala w Bychawie podejmuje decyzje samodzielnie, ale w każdym momencie jest gotowy na uczestniczenie w rozmowach pomiędzy ratownikami a dyrekcją szpitala.

(fot. lublin112.pl – ilustracyjne)

24 komentarze

  1. Pisane na kolanie
    Ocena: 0

    Oczywiście zadania ratowników to dyktat w pojęciu urzędników. Proszę bardzo jeśli urzędnik odpowiedzialność za ludzkie zdrowie i życie wycenia n 3200-3800 złotych to jest głupotą urzednika który nie ponosi żadnej odpowiedzialności za swoja głupotę. Wiec zacznijmy mówić ludziom wprost. . W chwili obecnej rejon obsługujący przez pogotowie w Bychawie obsługują karetki x Lublina Żółkiewski. Czas dojazdu może średnio wynosić 25-30 minut więc panowie urzędnicy jak się to ma do stanów bezpośredniego zagrożenia życia w tym rejonie. Przestańcie opowiadać bzdety ludziom że nic się w chwili obecnej nie dzieje i że Lublin czy Żółkiewka obsłużą ten rejon Wstanie zagrożenia życia ci ludzie nie mają żadnych szans nawet nadzi.

  2. Ocena: 0

    W innych szpitalach mogą trwać negocjacje bez odejścia od pracy. W Bychawie nie. I jak połączyć zwolnienia lekarskie z uczestnictwem w rozmowach? To chorzy ratownicy czy zdrowi? Wiem, niemoralny jest system, który godziwie nie wynagradza za ciężką pracę, ale czy moralne jest też pozostawienie bez opieki pacjentów, narażanie ich na utratę życia? Czy nie można było wydelegować zaufanych ratowników do negocjacji – bez przerywania pracy? Czy wystawiający lewe zwolnienia lekarze mają czyste sumienie? I czy strajkujący mają świadomość, w jakiej sytuacji finansowej jest szpital – zadłużany przez lata ponad miarę – na pewno nie przez obecnego dyrektora? Zastanawiam się, kto inspiruje ratowników. Nie wiem. Mam nadzieję, że to nie ci, co pogrążyli tę placówkę w otchłani długów.

  3. Zadania sa kosztowne? Oni zadaja wlasnych pieniedzy, zaleglych pensji! Wynagrodzenia za wlasna prace! Ile jeszcze urzednicy i dyrektor beda mydlic wszystkim oczy? A mowienie ze moze przyjechac karetka z innego regionu jest totalna hipokryzja bo jest roznica jak karetka jest na miejscu i jedzie 5-10 minut a jak jedzie 30 minut! I jak zwykle pacjent pokrzywdzony a nie te barany na stolkach! Paranoja!

  4. Pisane na kolanie
    Ocena: 0

    Jakiś idiota wpadł na pomysł że państwowe placówki ochrony zdrowia mają przynosić zyski. Pokażcie mi państwo europejskie w którym państwowa ochrona zdrowia przynosi zyski? Dyrektorzy tną koszty tym że na 40 pacjentów są dwie pielęgniarki oszczędza się na ludziach i pacjentach więc jak się można domyśleć standardy polskiej ochrony zdrowia są niskie. Tylko w jednym celu dyrektorzy menadżerowie by nie stracić stanowiska będą robić wszystko by nie dopuścić do zadłużania kierowanych przez siebie placówek.

  5. Hrabia Monte Cristo
    Ocena: 0

    Czasy rozmow tych panow dawno się skończyły. Trzymam kciuki za ratowników a tych wszystkich urzędasów do zwolnienia. Kto nie pracował w pogotowiu ratunkowym nie wie jak ciężka to praca fizyczna i psychiczna . Odpowiedzialność za ludzkie życie wyceniona na 3800 to śmiech na sali tyle zarabiałem 15 lat temu w budownictwie.

  6. Ratownik z polowania
    Ocena: 0

    Teraz wystarczy ze jeszcza jedna z lubelskich stacji stanie i ciekawe skad beda brali zespoly wyjazdowe. Z pustego to i Salomon nie naleje. Tak jak napisal przedmowca, pisanie ze sytuacja jest stabilna to jakies nieporozumienie. Wiekszosc z ratownikow ktorzy przebywaja na zwolnieniu pracuja takze w innych placowkach, wiec tam tez nie pracuja… Przypominaja mi sie tez komentarze osob ktorzy pisali zeby ratownicy sobie zmienili prace jak im nie pasuje… prosze bardzo… jakie teraz macie pomysle na rozwiazanie problemu ?

    • Rozwiązaniem jest zwiększeniem limitu do szkół, stworzenie konkurencyjności zawodu.
      Postawcie się w skórze ludzi których ratujecie. Koszty prywatnych wizyt są ogromne. I nie piszę tu o emerytach, tylko takich zwykłych ludziach, którzy są chorzy i nie mają 500plus na kupowanie bzdur.
      Na obecną chwilę można rozmawiać pracując.

      • Ratownik z polowania
        Ocena: 0

        Ale nie ma chetnych do uczenia sie, albo po pierwszcyh miesiacach nauki 50% studentow zmienia plany zyciowe. To nie wolontariat, to oprocz powolania ciezka praca, bardzo odpowiedzialna. Dlaczego maja teraz sie martwic ze karetki stoja, jesli od miesiecy prosze o to co im sie nalezy. Dlaczego rzadzacy wiedzac ze sytuacja jest opersyjna nie potrafili wypracowac przez te wszystkie miesiace, gdy zawarte w porozumieniu sprzed lat ustalenia wygasaja; nowych rozwiazan prawnych i je zagwarantowac ? Calkowicie zignorowano postulaty zglaszane przez srodowisko. To nie czas na kompromisy…

        • W tym roku 2021 wydział Ratownictwo Medyczne na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie został zamknięty z powodu braku chętnych.

  7. Ocena: 0

    W TVPiS tłuste koty z PiS chwali się nakładami na służbę zdrowia, podwyżkami dla medyków a później okazuje się że to są kłamstwa!

    • Ocena: 0

      Bo te nakłady na ten przykład w psk4 idą na tworzenie nowych stanowisk dla kolegów i koleżanek dyrektora. Dyrektora zięcia głównego dyrektora. Rodzina na swoim.

  8. Na początku to nic nie mam do ratowników niech walcza o swoje. Dlaczego wojewoda nie wystąpi o pomoc wojska w dyżurach ratownictwa. Czy musi ktoś zaliczyć zgon z powodu długiego dojazdu ? Dlaczego mieszkańcy nie zawiadomią prokuratury że taka sytuacja to jest stan zagrozenia ich zdrowia i życia….

    • Ratownik z polowania
      Ocena: 0

      A co niby wojskowi mieliby robic w karetkach ? Dlaczego mieszkancy maja zawiadamiac, jesli urzednicy twierdza i w jasny sposob wypunktowali ze obszar jest zabezpieczony pod wzgledem ratownictwa medycznego.

  9. Ratownik medyczny
    Ocena: 0

    Proszę może jeździć wojsko ale trzeba mieć wiedzę umiejętności i uprawnienia. To ratownik podejmuje decyzję co do leczenia i zaopatrzenia poszkodowanego w wypadku komunikacyjnym. To ratownik podejmuje decyzję co do leczenia w momencie rozpoznanego przez siebie zawału udaru mózgu czy innych stanów zagrożenia życia. To ratownik podejmuje decyzję co do leczenia czy podjęcia resuscytacji krazeniowo-oddechowej bez wzywania sztabu lekarzy na konsultację jak to ma ma miejsce w szpitalu. To ratownik będzie pierwszy na miejscu wezwania i to od jego umiejętności wiedzy będzie zależeć czy pacjent przeżyje czy będzie dowieziony do szpitala z zachowanymi funkcjami życiowymi. Aby tak było oprócz skończonego licencjatu musi brać udział w szkoleniach czy innych formach samokształcenia nie tylko teoretycznego ale również praktycznego. Ale to również ratownik za swoje podjęte decyzje odpowiada prawnie. Tak więc jest to zawód w którym cały okres pracy to kształcenie się zdobywanie i utrwalanie zdobytej wiedzy i poznawanie nowych możliwości które pomogą na uratowanie większej ilości ludzi. To o co walczą ratownicy medyczni to nie tylko swoje uposażenia to zapewnienie wam pacjentom kontynuowania ciągłości tego zawodu by się nie okazało w przyszłości o wiele więcej karetek pozostanie w miejscach swego stacjonowania bo nie będzie ludzi którzy będą mogli wam pomóc. Pozdrawiam koleżanki i kolegów ratowników życząc wam tyłu powrotów co wyjazdów.

  10. Średnio zdrowy
    Ocena: 0

    Chcę się dostać do lekarza rodzinnego ale lekarz mówi żeby wezwać karetkę, idę na sor a tam każą mi iść do lekarza rodzinnego. To dzwonię po tą karetkę, otrzymuję informacje że karetek nie ma bo jeżdżą za lekarzy rodzinnych. Jeśli ratownicy pracują za lekarzy i szpitale to im się nie dziwię. Chory kraj