Kolejna sieć handlowa montuje przy swoich marketach ładowarki samochodów elektrycznych. Można już z nich korzystać
20:35 11-09-2024 | Autor: redakcja
fot. lublin112.pl
20:35 11-09-2024 | Autor: redakcja
Być może za jakiś bliżej nieokreślony czas maski autek, dachy, klapy bagażników, a może nawet całe samochody będą zestawem fotowoltaicznym, a taki zestaw będzie miał sprawność nie jak teraz 15-18 %, a 50-70 %.
Wtedy zacznie się demontaż teraz ustawianych ładownic.
Przy założeniu ze średnie zużycie energii w elektryku to ok 20kWh to koszt przejechania setki przy w/w cenach, w zależności czy ładowanie AC czy DC wynosi między 40 a 60-parę zł. Ostatnio tankowałem diesla po 6,20 (samochód wcale nie jakiś stary kopciuch) – po mieście spalanie 6l czyli poniżej 40zł/100km. W trasie jadąc grzecznie w przedziale prędkości 100-140 jeszcze mniej przy zasięgu w okolicach 1000km. Biorąc pod uwagę koszt elektryka, zasięg, konieczność planowania tras z uwzględnieniem ładowania czy dyskusyjne walory akumulatorów, to jaki jest sens posiadania takiego auta na dzień dzisiejszy? Pomijając zdarzające się pożary nowych samochodów, to jeszcze w przypadku stłuczki, lekkiego dzwona w bok czy cokolwiek, nie wiadomo co robić -czy złomować czy jeździć tykającą bombą bo nie wiadomo czy tam coś nie zaiskrzy. Całkiem pomijam kwestię ekologii w odniesieniu do sposobu wytworzenia energii elektrycznej potrzebnej do naładowania aku. Jedni jeżdżą na prądzie i lansują się ekologią, inni ten prąd produkują kopcąc węglem w elektrowniach. Cyrk. Same walory jezdne elektryka sa spoko, bo mam okazję nieraz takiego poużywać. Z punktu widzenia doraźnego kierowcy to wszystko fajnie – po pierwsze bo nie mój, poza tym cichy, dynamiczny, nie śmierdzący, mogę sobie pozwolić na jazdę buspasem jak mam zapchany swój pas a i zaparkuję za free. Te wszystkie zalety dotyczą jednak tylko poruszania się po mieście.
Dlatego elektryk na dłuższe trasy to na razie mrzonka przyszłości.
Ale do miasta, czy na dojazdy kilkanaście/kilkadziesiąt kilometrów to naturalny wybór, jak masz własne źródło prądu.
Do 2027 można jeszcze śmigać buspasami (jak nie przedłużą), parkować chyba bezterminowo.
Przejedź DMM, albo Racławickie buspasem, a przejedź je pasem „dla reszty” w godzinach szczytu – przecież to dwa różne światy.
Szczególnie w innym świecie żyje projektant tej cudownej przebudowy Racławickich. I tak wycięli drzewa na poboczu, więc tam trzeba było dołożyć pas dla uprzywilejowanych, a nie likwidować normalnego.
W mieście średnie zużycie energii w elektrykach to bardziej 15 kWh/100km. 20 kWh to drogi ekspresowe, autostrady. Ładując elektryka w domu koszt jazdy po mieście to jakieś 16-18 zł/100km. Mając PV można przy sprzyjających warunkach zejść do 0zł. W trasie jest mnóstwo ładowarek z cenami 1,8-2,1 zł / kWh (greenway, ionity, supercharger) więc jadąc autostradą, gdzie elektryk połyka 20-22 kWh to koszt max 46 zł/100 km. Stawki 3+ zł/kWh to rozbój.