Kia uderzyła w drzewo, kierowca z pasażerami uciekli pieszo. W samochodzie znaleziono ślady krwi (zdjęcia)
19:38 23-10-2025 | Autor: redakcja
Do zdarzenia doszło w czwartek, 23 października, w Krzczonowie w powiecie lubelskim. Po godzinie 18 służby ratunkowe zostały zaalarmowane, że na drodze powiatowej prowadzącej do Stryjna samochód osobowy uderzył w drzewo. Na miejscu interweniowała straż pożarna, zespoły ratownictwa medycznego oraz policja.
Jak wynika ze wstępnych informacji, kierowca kii stracił panowanie nad pojazdem, w wyniku czego auto wypadło z jezdni, wjechało w zarośla i uderzyło w drzewo. Samochód był wyposażony w system, który od razu automatycznie przesłał sygnał o zdarzeniu do Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Wynikało z niego, że kią podróżowały trzy osoby.
Ratownicy zastali jednak tylko rozbite auto. Kierowca z pasażerami uciekli pieszo. Obecnie trwają ich poszukiwania. Wiadomo, że mogą być ranni, gdyż w pojeździe natrafiono na ślady krwi.
Jak nam przekazano, ustalenie kto podróżował samochodem nie będzie trudne, gdyż osoby te pozostawiły swoje rzeczy osobiste.

fot. nadesłane

fot. nadesłane
Szykują się koszta dla moczymordy. A jak służbowe auto to i pracodawca swoje doliczy.
To trzeba udowodnić, na razie to mamy że byli w szoku i się oddalili szukać pomocy.
Skoro zwiali to znaczy, że mieli coś na sumieniu a przyczyn może być bez liku : kierowca pod wpływem alkoholu lub narkotyków, z zakazem prowadzenia lub bez uprawnień prowadzenia pojazdu, przewóz trefnego towaru, pojazd kradziony, ktoś poszukiwany listem gończym itp.
ćpuny i pijaki na szafot
Pijany i z okresem 😛
pijana morda
Krzczonów
„Uwalniać zakleszczonych” i ciąć na blaszki. Będzie spokój.
Każdy kto ma chociaż trochę styku z motoryzacją z tych lat. Będzie wiedział że w fotelach są zamontowane czujniki nacisku. Które dają informacje do sterownika silnika, że ktoś siedzi na fotelu. I jeżeli nie zapnie pasów, sterownik informuje kontrolką i sygnałem dźwiękowym tak nieprzyjemnym że nie da się jechać bez zapiętych pasów. Jest to wymóg bezpieczeństwa,żeby sterownik wiedział którą poduszkę powietrzną odpalić w razie wypadku. I na zdjęciu widać że wystrzeliła poduszka tylna w oparciu fotela kierowcy. Logiczny jest więc wniosek że ktoś tam musiał siedzieć. Chyba że pan wiózł sporą dynię. Sterownik silnika cały czas monitoruje wnętrze i jeżeli jest spięty online z dealerem, policja może w prosty sposób sprawdzić jak auto się zachowywało podczas jazdy, łącznie ze wszystkimi parametrami silnika. I nawet to ile osób jechało w danym momencie. Niektóre najnowsze auta mają też system który nagrywa rozmowy. Odpowiedniki czarnej skrzynki. Więc bardzo szybko można wyciągnąć wniosek kto mówi prawdę. Samochód czy kierowca.
Witajcie, to ja kierowałem. Taki żeby inni mieli jasność sprawy. Jechałem po kolegów z pracy. Na jezdnie wybiegł mi łoś, decyzja w ułamku sekundy, skręt w prawo żeby nie wjechać na zwierzę i dzwon w drzewo, poduszka powietrzna złamała mi nos, zaczęła mnie zalewać krew, Szok była to sekunda, pierwsza myśl uwolnić się z auta, druga, uciec przed łosiem i znaleźć pomoc. Telefon został w aucie, las, ciemno, brak kontaktu, ktoś jechał machnąłem i mnie wziął. Dojechałem do Krzczonowa, zacząłem iść w stronę domu, do okolic Żółkiewki, żeby dotrzeć jak najszybciej do rodziny. Znowu ktoś mnie wziął i tak po niedługim czasie udało się dotrzeć. Zostałem opatrzony, ale w szoku, lęku, obolały, wspólnie z Żoną podjęliśmy decyzję że rano pojadę złożyć wyjaśnienia i tak też się stało, na drugi dzień mimo złego stanu, zawrotów głowy dotarłem na komendę. Jechałem sam, to czujniki w aucie, I GPS błędnie poinformowały że był ktoś jeszcze.
Podczas zdarzenia trzeźwy. Wszystko wyjaśnione a na 112 nadal widnieją nieaktualne informacje.