08/06/2026
690 680 960

Kaczątka wpadły do studzienki, na pomoc ruszyła straż miejska

Sześć małych kaczek wpadło do studzienki kanalizacyjnej. Zostały wydostane przez strażników miejskich i wraz z matką trafiły w bezpieczne miejsce.

Kaczęta, które wpadły do studzienki kanalizacyjnej na ul. Motylowej w Lublinie, zauważono w poniedziałek około godziny 8 rano. Do ptaków nie można było dotrzeć, więc powiadomiono straż miejską. Na miejsce został skierowany Eko-Patrol.

Na miejscu okazało się, że pisklęta znajdują się na głębokości ok. 1,5 metra. W pobliżu przebywała ich matka. Wieko studzienki było zablokowane jednym kołem przez parkujący w tym miejscu pojazd. Aby pomóc kaczętom, strażnicy odnaleźli właściciela samochodu i poprosili go o przestawienie pojazdu.

Wtedy udało się zdjąć wieko studzienki i wydostać sześć małych kaczuszek.

– Wszystkie młode zostały przeniesione na tereny zielone w pobliżu Muzeum Wsi Lubelskiej. W trakcie przenoszenia młodych, strażnikowi cały czas towarzyszyła dorosła kaczka, pilnując bezpieczeństwa piskląt – relacjonuje Robert Gogola z lubelskiej straży miejskiej.

p1140356

p1140358

p1140360

clipboard01[1]

2017-06-06 13:29:12
(fot. lublin112.pl)

12 komentarzy

  1. Ocena: 0

    Duren parkuje na studzience.

  2. Ocena: 0

    DO POPRAWY – „wydostane przez strazników” – powinno być „strażników”
    „Wieko studzienki było zablokowane jednym kołem przez parkujący w tym miejscu pojazd. ” – okropny styl, lepiej brzmi „Wieko studzienki było zablokowane przez koło zaparkowanego na nim pojazdu.”

  3. Ocena: 0

    🙂

  4. plastusiowy pamiętnik
    Ocena: 0

    brawo!

  5. Lubię takie zakończenia 🙂

  6. Brawo, czasem i straż miejska zrobi coś dobrego 😉

  7. Super akcja , brawo.

  8. Wreszcie dobre wiadomości na portalu.

  9. Ocena: 0

    Chociaż do tego się przydali, bo innego zastosowania w ich pracy nie ma.

  10. Ocena: 0

    Brawo, szkoda że EKO-PATROL nie może się pochwalić szczęśliwie zakończoną akcją uratowania życia jelonka na Choinach. Od zgłoszenia do zabrania zwierzęcia minęło ponad dwie godziny. Akcja gotująca krew w żyłach! Weterynarz do dzikiego zwierzęcia przyjeżdża ze strzykawką, pewnie chciał się zakraść jak wojownik na polowaniu i biednemu zwierzęciu zrobić zastrzyk. Brak słów, sadyzm i żenada!!!

    • Smutne to, ale prawdziwe… Ganianie za jelonkiem z siatką, bez podania mu strzału ze środkiem do sedacji, to skrajny brak profesjonalizmu – spłoszone zwierzę uciekając, wpadło na metalowy płot i połamało kończyny – niestety, nie udało się go uratować…