Może za te ponad 20 lat na zygmuntowskich z lubelskim zuzel na dobre i na złe
Krzysztof
Ocena: 0
Fajnie byłoby dostać darmowe bilety, gdyż na żużlu jeszcze nie byłem (choć już jakiś czas się wybieram). Moja dziewczyna zanim się poznaliśmy bywała na żużlu i byłoby miło zrobić jej niespodziankę. Moglibyśmy zabrać ze sobą parę przyjaciół aby razem z nimi miło spędzić niedzielne popołudnie. Z góry dziękuję!
Maciej
Ocena: 0
Zabrałbym na żużel swoją narzeczoną 🙂 Idealny sposób na wspólne spędzenie niedzieli 🙂
Paulina S
Ocena: 0
Bo chciałabym pokazać i zaszczepic uwielbienie do Żużla mojemu synowi, który nigdy nie był na meczu
Monika Sz.
Ocena: 0
Jak mnie tam zabraknie, to niebo zacznie płakać, a tego chyba nie chce cały Lublin 😀
Tomek
Ocena: 0
Ja powinienem dostać zaproszenie na żużel bo moja sympatia zabrała mi portfel oraz całe pieniążki z konta i nie mam w jaki sposób kupić bileciku, a tak bardzo chcę zobaczyć naszą ukochaną drużynę w akcji =].
Angelika
Ocena: 0
Od ponad tygodnia siedzę w domu, na antybiotyku ? Dzisiaj ostatni dzień leczenia.. Taka nagroda i wyjście byłyby najlepsza rekompensatą za ostatnie przymusowe 10 dni w domu ❤
Sympatia Tomka
Ocena: 0
Chcę bilet dla mojego faceta. Zabrałam mu wszystkie pieniądze, bo wybieram się na zakupy. A niech idzie mi z domu na mecz! Wreszcie będę miała spokój…
Aneta Hałas - Prystupa
Ocena: 0
Magdalena i Anka tam będą – skubane –
Mają karnety – byłyby zdziwione jakbym wpadła? Motor, Motor, Motor, Motor , Motor lalalala lalalala lalalala lalala
Marzenkuus
Ocena: 0
Dlaczego właśnie ja? Bo…
…był kiedyś taki czas, że tylko żużel w moim sercu grał…Miałam zaledwie 6 lat, kiedy Tata prowadził mnie za rękę na mój pierwszy mecz żużlowy…Do dziś pamiętam potężną kolejkę do kas, tłum ludzi na trybunach, zapach metanolu i żużel wciskający się do oczu…To Tata „zaszczepił” we mnie to „coś”…Był taki czas, że cały świat kręcił się wokół „czarnego sportu”. Treningi, mecze, wyjazdy, czytanie z zapartym tchem „Tygodnika żużlowego”, godziny spędzone na lubelskim stadionie w towarzystwie dwóch fanatyczek takich jak ja, obserwowanie zmagań zawodników z trybun, niecierpliwe oczekiwanie na „sezon”…Nieważny był wynik, nieważna przegrana – dla nas zawsze lubelscy zawodnicy byli najlepsi…A potem przyszła dorosłość, codzienne sprawy, problemy, zawirowania, które sprawiły, że żużel przestał być już centrum mojego świata…Ale wciąż gdzieś tkwił w mojej podświadomości…Po kilkunastu latach, kiedy moje życie troszeczkę zwalnia, powoli wracam do swojej dawnej pasji…Tym razem to Ja prowadzę za rękę swojego Synka, który właśnie skończył sześć lat. Prowadzę Go tak jak mój Tata kiedyś prowadził mnie…Chciałabym, bardzo bym chciała być jutro na lubelskim stadionie…Poczuć ten jedyny w swoim rodzaju zapach metanolu w powietrzu, usłyszeć potężny ryk silników, od których aż przechodzą ciary, skandować z innymi fanami i wierzyć, że wygramy…Chciałabym, bardzo bym chciała, być jutro na lubelskim stadionie z najważniejszymi mężczyznami na świecie i dzielić się z nimi swoimi emocjami…
Może za te ponad 20 lat na zygmuntowskich z lubelskim zuzel na dobre i na złe
Fajnie byłoby dostać darmowe bilety, gdyż na żużlu jeszcze nie byłem (choć już jakiś czas się wybieram). Moja dziewczyna zanim się poznaliśmy bywała na żużlu i byłoby miło zrobić jej niespodziankę. Moglibyśmy zabrać ze sobą parę przyjaciół aby razem z nimi miło spędzić niedzielne popołudnie. Z góry dziękuję!
Zabrałbym na żużel swoją narzeczoną 🙂 Idealny sposób na wspólne spędzenie niedzieli 🙂
Bo chciałabym pokazać i zaszczepic uwielbienie do Żużla mojemu synowi, który nigdy nie był na meczu
Jak mnie tam zabraknie, to niebo zacznie płakać, a tego chyba nie chce cały Lublin 😀
Ja powinienem dostać zaproszenie na żużel bo moja sympatia zabrała mi portfel oraz całe pieniążki z konta i nie mam w jaki sposób kupić bileciku, a tak bardzo chcę zobaczyć naszą ukochaną drużynę w akcji =].
Od ponad tygodnia siedzę w domu, na antybiotyku ? Dzisiaj ostatni dzień leczenia.. Taka nagroda i wyjście byłyby najlepsza rekompensatą za ostatnie przymusowe 10 dni w domu ❤
Chcę bilet dla mojego faceta. Zabrałam mu wszystkie pieniądze, bo wybieram się na zakupy. A niech idzie mi z domu na mecz! Wreszcie będę miała spokój…
Magdalena i Anka tam będą – skubane –
Mają karnety – byłyby zdziwione jakbym wpadła? Motor, Motor, Motor, Motor , Motor lalalala lalalala lalalala lalala
Dlaczego właśnie ja? Bo…
…był kiedyś taki czas, że tylko żużel w moim sercu grał…Miałam zaledwie 6 lat, kiedy Tata prowadził mnie za rękę na mój pierwszy mecz żużlowy…Do dziś pamiętam potężną kolejkę do kas, tłum ludzi na trybunach, zapach metanolu i żużel wciskający się do oczu…To Tata „zaszczepił” we mnie to „coś”…Był taki czas, że cały świat kręcił się wokół „czarnego sportu”. Treningi, mecze, wyjazdy, czytanie z zapartym tchem „Tygodnika żużlowego”, godziny spędzone na lubelskim stadionie w towarzystwie dwóch fanatyczek takich jak ja, obserwowanie zmagań zawodników z trybun, niecierpliwe oczekiwanie na „sezon”…Nieważny był wynik, nieważna przegrana – dla nas zawsze lubelscy zawodnicy byli najlepsi…A potem przyszła dorosłość, codzienne sprawy, problemy, zawirowania, które sprawiły, że żużel przestał być już centrum mojego świata…Ale wciąż gdzieś tkwił w mojej podświadomości…Po kilkunastu latach, kiedy moje życie troszeczkę zwalnia, powoli wracam do swojej dawnej pasji…Tym razem to Ja prowadzę za rękę swojego Synka, który właśnie skończył sześć lat. Prowadzę Go tak jak mój Tata kiedyś prowadził mnie…Chciałabym, bardzo bym chciała być jutro na lubelskim stadionie…Poczuć ten jedyny w swoim rodzaju zapach metanolu w powietrzu, usłyszeć potężny ryk silników, od których aż przechodzą ciary, skandować z innymi fanami i wierzyć, że wygramy…Chciałabym, bardzo bym chciała, być jutro na lubelskim stadionie z najważniejszymi mężczyznami na świecie i dzielić się z nimi swoimi emocjami…