Jest areszt dla Andrzeja K. z Annopola. Odpowie za zabójstwo żony (zdjęcia, wideo)
12:49 24-09-2024 | Autor: redakcja
W poniedziałek policjanci doprowadzili do prokuratury 64-latka, podejrzanego o pozbawienie życia swojej małżonki. Chodzi o zdarzenie, jakie miało miejsce w niedzielny poranek przy ul. Leśnej w Annopolu. Śledczy przedstawili Andrzejowi K. zarzut dokonania zabójstwa poprzez zadanie nożem licznych ran ciętych i kłutych. Dzisiaj na wniosek prokuratury, sąd zastosował wobec mężczyzny środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Jak już informowaliśmy, policjanci zostali zaalarmowani o awanturze w mieszkaniu. Sąsiedzi usłyszeli bowiem krzyki i wzywanie o pomoc. Według relacji niektórych osób, kobieta wybiegła na zewnątrz i z balkonu nawoływała aby ktoś jej pomógł. Na miejsce natychmiast skierowany został patrol z pobliskiego posterunku.
Funkcjonariusze w środku zastali 57-letnią zakrwawioną kobietę. Leżała nieprzytomna i posiadała liczne rany kłute. Patrol przystąpił natychmiast do reanimacji, wezwał też wsparcie medyczne. Mimo wysiłku ratowników, życia kobiety nie udało się uratować.
Od początku wiadomo było, że właśnie 64-latek miał się przyczynić do śmierci swojej żony. Mężczyzna cały czas znajdował się w mieszkaniu, nie stawiał też oporu podczas zatrzymywania. Badanie alkomatem wykazało, że był trzeźwy. Podczas przesłuchania mężczyzna nie złożył żadnych wyjaśnień, nie przyznał się też do popełnienia zarzucanych mu czynów.
Małżeństwo K. było bardzo dobrze znane wśród lokalnego społeczeństwa. Kobieta prowadziła miejscowy ośrodek zdrowia, mężczyzna jest zaś lekarzem. Specjalizuje się w medycynie rodzinnej oraz chorobach wewnętrznych.


Hmmmm, mam wrażenie, że nie wolno pisać „Odpowie za zabójstwo żony”.
Bez wątpienia jest podejrzany, jednak odpowiedzialność będzie dopiero po udowodnieniu winy.
Zakładam również, że ślady i poszlaki wskazują na podejrzanego, jednak poczekać należy do orzeczenia sądu.
bez przesady z tą poprawnością…
Doktor Mengele brrrr, , ,
Ale musiała chłopa męczyć ta kobieta.
W Annopolu jest most nad Wisłą, trzeba było od razu zastosować karę i do wody
a gdzie były smerfy że przyjechali jak juz nie było kogo ratować. pewnie stali w krzakach i czekali przy pustym skrzyżowaniu aż ktoś na stopie nie stanie
Mógł dziad się rozwieść, podzielić majątek za chwilę iść na sowitą emeryturę, kupić sobie domek w Hiszpanii i żyć samemu, a tak będzie gnił pod celą.
To sbie dzadzus narobił kłopotu pewnie niewiedzał co zkaso robić
mówi, że nie zabijał.
oni wierzą w to co widzieli czy jego słowom ?
Z bidy to fszystko.
czasem człowiek musi. Może ten nie pił , nie bił, nie krzyczał . No i nie wytrzymał