05/06/2026
690 680 960

Grzybów w lasach praktycznie wcale, a mimo to doszło do tragedii. Kobiety nie udało się uratować

Zmarła kobieta, która w połowie sierpnia trafiła do lubelskiego szpitala z ostrą niewydolnością wątroby. Okazało się, że przyczyną dolegliwości było zjedzenie muchomora sromotnikowego.

Miłośnicy grzybobrania cały czas czekają na większe opady deszczu. W lasach jest tak sucho, że aby znaleźć cokolwiek, trzeba sporo się nachodzić. Trafiają się pojedyncze koźlarze, podgrzybki, kurki czy borowiki. Do tego jednak również grzyby trujące.

Najgroźniejszym z nich jest muchomor zielonawy, nazywany potocznie sromotnikowym. Gatunek ten występuje od lipca do października, głównie w lasach liściastych i mieszanych. Najczęściej rośnie w okolicy dębu, buku i sosen, w grupie lub pojedynczo. Niedoświadczeni grzybiarze mylą je z kanią, gąską zielonką lub też gołąbkiem zielonawym.

Po zjedzeniu muchomora sromotnikowego pojawiają się bóle brzucha, biegunka oraz wymioty. Niestety bardzo często są one lekceważone. Wszystko dlatego, że pojawiają się średnio po 8-12 godzinach, przez co wiele osób potrafi ich nie wiązać ze spożyciem grzybów. Do tego po podobnym okresie objawy żołądkowo-jelitowe przechodzą. W międzyczasie dochodzi do uszkodzenia narządów wewnętrznych.

Wszystko wskazuje na to, że właśnie zbyt późne zgłoszenie się do lekarza było przyczyną śmierci jednej z mieszkanek naszego regionu, która po zjedzeniu muchomora sromotnikowego trafiła do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy al. Kraśnickiej w Lublinie. Jak ustalili dziennikarze TVP Lublin, u kobiety występowała już bardzo ostra niewydolność wątroby.

Lekarze robili wszystko co możliwe, aby uratować pacjentkę. Skierowano ją nawet do warszawskiej kliniki, celem przeprowadzenia przeszczepu wątroby. Niestety kobieta zmarła.

8 komentarzy

  1. Jak będą grzyby jak z miesiąc deszcz nie padał. Klepisko. Bogu dzięki jagód było dużo dwa miesiące temu.

  2. Ocena: 1

    Kanię od muchomora różnią dwie,bardzo proste do ocenienia rzeczy

    • Ocena: 1

      Tak. Nie ma sensu ale ma braki.

    • Dojrzałą kanię nawet trzy (poza kapeluszem i pierścieniem jeszcze wielkość!).
      Ale jak się zbiera „wszystko, bo zaraz inni zbiorą”…

      Swoją drogą żadne inne grzyby nie smakują mi tak, jak kanie w maśle, prosto z patelni.

  3. Poseł z reklamówką na granicy białoruskiej
    Ocena: 0

    Niedawno w Australii kobita zamordowała trzy osoby potrawą z muchomora zielonawego. Tam to dosyć rzadki grzyb, więc sumiennie je zbierała i suszyła.

  4. ja 2 tygodnie temu ponad 100 podgrzybków zebrałem

  5. Ocena: -3

    Na bezgrzybiu i sromotnik truflem..

    • Szczerze mówiąc, to ostatni raz byłem na grzybach w ubiegłym roku, w miejscu „stałym” (Lasy Kozłowieckie) i o ile przebrane były wszystkie podgrzybki, rydze, prawdziwki, a wokół kręcili się inni „koszykarze”, to dorodnych kań nazbierałem w dwa kwadranse cały spory koszyk – rosły sobie przy polance, grzybiarze chodzili obok nich i nie zbierali.
      Cała ta nagonka na „sromotniki” sprawia, że ludzie boją się kanie zbierać, nawet jak mają śliczne, rozwinięte kapelusze „z łuskami”, a pierścienie same latają po grubym trzonku. Jak ktoś się jeszcze boi, to można zawsze naciąć kilka blaszek – w prawdziwej kani nie zmienią koloru po nacięciu.

      Większość błędów wynika z tego, że ludzie zbierają grzyby bez „wierzchniej” skórki, licząc, że to „jednak kania, ale deszcz spłukał wierzchnią skórkę” (co może i się zdarza, ale ja takich nie dotykam nawet), albo zbyt młode.

Dodaj komentarz