Grzybów w lasach praktycznie wcale, a mimo to doszło do tragedii. Kobiety nie udało się uratować
20:59 01-09-2025 | Autor: redakcja
Miłośnicy grzybobrania cały czas czekają na większe opady deszczu. W lasach jest tak sucho, że aby znaleźć cokolwiek, trzeba sporo się nachodzić. Trafiają się pojedyncze koźlarze, podgrzybki, kurki czy borowiki. Do tego jednak również grzyby trujące.
Najgroźniejszym z nich jest muchomor zielonawy, nazywany potocznie sromotnikowym. Gatunek ten występuje od lipca do października, głównie w lasach liściastych i mieszanych. Najczęściej rośnie w okolicy dębu, buku i sosen, w grupie lub pojedynczo. Niedoświadczeni grzybiarze mylą je z kanią, gąską zielonką lub też gołąbkiem zielonawym.
Po zjedzeniu muchomora sromotnikowego pojawiają się bóle brzucha, biegunka oraz wymioty. Niestety bardzo często są one lekceważone. Wszystko dlatego, że pojawiają się średnio po 8-12 godzinach, przez co wiele osób potrafi ich nie wiązać ze spożyciem grzybów. Do tego po podobnym okresie objawy żołądkowo-jelitowe przechodzą. W międzyczasie dochodzi do uszkodzenia narządów wewnętrznych.
Wszystko wskazuje na to, że właśnie zbyt późne zgłoszenie się do lekarza było przyczyną śmierci jednej z mieszkanek naszego regionu, która po zjedzeniu muchomora sromotnikowego trafiła do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy al. Kraśnickiej w Lublinie. Jak ustalili dziennikarze TVP Lublin, u kobiety występowała już bardzo ostra niewydolność wątroby.
Lekarze robili wszystko co możliwe, aby uratować pacjentkę. Skierowano ją nawet do warszawskiej kliniki, celem przeprowadzenia przeszczepu wątroby. Niestety kobieta zmarła.
Jak będą grzyby jak z miesiąc deszcz nie padał. Klepisko. Bogu dzięki jagód było dużo dwa miesiące temu.
Kanię od muchomora różnią dwie,bardzo proste do ocenienia rzeczy
Tak. Nie ma sensu ale ma braki.
Dojrzałą kanię nawet trzy (poza kapeluszem i pierścieniem jeszcze wielkość!).
Ale jak się zbiera „wszystko, bo zaraz inni zbiorą”…
Swoją drogą żadne inne grzyby nie smakują mi tak, jak kanie w maśle, prosto z patelni.
Niedawno w Australii kobita zamordowała trzy osoby potrawą z muchomora zielonawego. Tam to dosyć rzadki grzyb, więc sumiennie je zbierała i suszyła.
ja 2 tygodnie temu ponad 100 podgrzybków zebrałem
Na bezgrzybiu i sromotnik truflem..
Szczerze mówiąc, to ostatni raz byłem na grzybach w ubiegłym roku, w miejscu „stałym” (Lasy Kozłowieckie) i o ile przebrane były wszystkie podgrzybki, rydze, prawdziwki, a wokół kręcili się inni „koszykarze”, to dorodnych kań nazbierałem w dwa kwadranse cały spory koszyk – rosły sobie przy polance, grzybiarze chodzili obok nich i nie zbierali.
Cała ta nagonka na „sromotniki” sprawia, że ludzie boją się kanie zbierać, nawet jak mają śliczne, rozwinięte kapelusze „z łuskami”, a pierścienie same latają po grubym trzonku. Jak ktoś się jeszcze boi, to można zawsze naciąć kilka blaszek – w prawdziwej kani nie zmienią koloru po nacięciu.
Większość błędów wynika z tego, że ludzie zbierają grzyby bez „wierzchniej” skórki, licząc, że to „jednak kania, ale deszcz spłukał wierzchnią skórkę” (co może i się zdarza, ale ja takich nie dotykam nawet), albo zbyt młode.