Grabarz ma problemy z alkoholem. W trakcie mszy pogrzebowej okazało się, że nie wykopał grobu
07:56 14-05-2021 | Autor: redakcja
W ubiegłym tygodniu w miejscowości Świerże w gminie Dorohusk w powiecie chełmskim odbywał się pogrzeb emerytowanego i zasłużonego kolejarza. W kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła zebrała się rodzina zmarłego, jego znajomi, a także koledzy z pracy. Przyjechały też delegacje kolejarzy z Lublina i z Warszawy. Łącznie było to kilkadziesiąt osób.
Tuż przed mszą pracownicy firmy pogrzebowej postanowili sprawdzić przygotowany grób, w którym złożona miała zostać trumna. Jakież było ich zdziwienie kiedy okazało się, że… grobu nie ma. Od razu poinformowali o wszystkim rodzinę zmarłego. Ci nie mogli uwierzyć, jednak na odwołanie pogrzebu było już za późno.
Msza została odprawiona, zaś na jej zakończenie ksiądz oznajmił, że pochówku nie będzie. Poinformował również zebranych, że złożenie ciała do grobu nastąpi dopiero za kilka dni, kiedy zostanie on przygotowany. Wszyscy osłupieli, spoglądali na siebie nie dowierzając, czy dobrze usłyszeli słowa duchownego.
Dziennikarze tygodnika Nowy Tydzień ustalili, że za całą sytuację odpowiedzialny był grabarz. Co więcej, nie był to pierwszy raz, kiedy były z nim problemy. Proboszcz parafii przyznał, że mężczyzna ma słabość do alkoholu. W wyniku tego najprawdopodobniej pomyliły mu się pogrzeby, gdyż na sobotę była zaplanowana kolejna msza pogrzebowa. Dlatego też grabarz myślał, iż oba groby ma przygotować w tym samym czasie.
Ksiądz proboszcz zapewnił, że więcej problemów z mężczyzną już nie będzie, gdyż zamierza podziękować mu za współpracę.
(fot. pixabay/zdjęcie ilustracyjne)
To wszystko przez COVID’a !!! Za dużo pochówków, za dużo „cołasek”, praca było, nie było, stresująca, a i odkazić się mus…
Wydawałoby się, że nawet małomiasteczkowy grabarz przygotowuje sobie kilka pustych grobów „na zapas”, jeżeli ma do dyspozycji odpowiedni teren.
A tu zamiast pustych grobów mamy pusty łeb i puste małpeczki…
Bo tak jest. Oprócz tego że wykopie musi jeszcze położyć cegłę, w dzień tego raczej nie zrobi.
A jak ktoś jest w wieku emerytalnym to powinien mieć już zaklepane miejsce na cmentarzu. I to już jest standard że grabarz przygotowuje kilka miejsc na przyszłość (w zimie raczej nie kopie).
A proboszcz też mógłby czasem złapać za łopatę żeby organ piwny zmniejszyć.
To pewnie jeden z tych dwóch co to z Nikosiem Dyzmą pracowali
A co? Może po pijanemu miał kopać? Co na to BHP?
normalnie bez komentarza ,żałosne
Cała wina na grabarza? Małe pytanko; kto zarządza cmentarzem? Wiedząc o skłonności do alkoholu, nie dopilnował wykonania prac? Oj gnuśny ten zarządca, gnuśny. Będzie winił o niewykonanie ciężkiej pracy, a kontrolnego spacerku nie chciało się zrobić. Żeby Cię pieniądze żywym ogniem parzyły, jeśli choć grosz za pochówek weźmiesz.
Może lepiej, że nie wykopał dołu, bo jakby po pijaku kolega wpadł razem z trumną, dopiero byłby kłopot…
Grabarz z certyfikatem?
” Proboszcz parafii przyznał, że mężczyzna ma słabość do alkoholu. W wyniku tego najprawdopodobniej pomyliły mu się pogrzeby, gdyż na sobotę była zaplanowana kolejna msza pogrzebowa. Dlatego też grabarz myślał, iż oba groby ma przygotować w tym samym czasie.”
Czy proboszcz aby też trzeźwy? Z tego bełkotu nic logicznego nie wynika, wynika tyle że miał przygotowac te groby i jednego nie przygotował, więc dobrze zrozumiał, a nie zrobił. Masło maślane.