Fatalne warunki w hodowli psów. Właściciel zrzekł się zwierząt na rzecz fundacji
20:49 16-02-2026 | Autor: redakcja
W niedzielę wolontariusze lubelskiej fundacji Wzajemnie Pomocni – Fundacja dla Ludzi i Zwierząt odwiedzili jedną z posesji w miejscowości Skoków w powiecie opolskim. Otrzymali bowiem alarmujące zgłoszenie o zlokalizowanej tam hodowli psów, w której to zwierzęta miały być przetrzymywane w fatalnych warunkach.
Jak nam przekazano, zastano tam 26 psów różnych ras w tym m.in. boston terrier, cavalier king charles spaniel, czy też maltańczyk. Przebywały one w temperaturze kilkunastu st.C. na minusie, w kojcach wyścielonych niewielką ilością słomy. W miskach miały zamarzniętą wodę.
– Psy były w fatalnym stanie, mocno zaniedbane, niektóre chyba z nurzeńcem, gdyż widziałam głowę całą w bąblach. Do tego rany na łapach. Przetrzymywano je w koszmarnych warunkach. Po prostu dramat – mówiła nam jedna z wolontariuszek.
Całość określono mianem kolejnej „pseudohodowli”. Pochodzące z niej psy sprzedawane były za pomocą ofert publikowanych w popularnych portalach ogłoszeniowych. Ceny za niektóre z nich potrafiły przekraczać 2 tys. zł.
O wszystkim zaalarmowana została policja. Na miejscu interweniował również lekarz weterynarii. Przez kilka godzin prowadzone były oględziny całego miejsca, jak też poszczególnych zwierząt. Ostatecznie lekarz wydał decyzję, że psy są w dobrej kondycji.
Jak wyjaśnia nam st. asp. Katarzyna Bigos z Komendy Powiatowej Policji w Opolu Lubelskim, czynności zostały zakończone na miejscu. Z uwagi na opinię lekarza weterynarii, który nie dopatrzył się działań zabronionych, a dokładnie znęcania się nad zwierzętami, oraz fakt, że nie była to „dzika” hodowla, a zarejestrowana działalność, funkcjonariusze nie prowadzą dalszych działań w tej sprawie.
Co ważne, mężczyzna prowadzący hodowlę postanowił zrzec się praw do posiadanych zwierząt. Nieoficjalnie przekazano nam, iż podjął taką decyzję z uwagi na konflikt małżeński, a dokładnie chcąc uniknąć kolejnych kontroli. Psy zostały zabezpieczone przez fundację i umieszczone w tymczasowym miejscu. Obecnie wolontariusze poszukują dla nich tymczasowego domu.
Galeria zdjęć
Fundacja kłamczuszki „psy były w fatalnym stanie”, żeby tylko uwalić człowieka, uprzykrzyć mu życie i zmusić go do oddania zwierząt, na które będzie można teraz zbierać datki w nieskończoność… A okazuje się, że jak przyszło co do czego i w grę wchodziły paragrafy za fałszywe zeznania, a nie krzyki pod publikę i propaganda, to „ostatecznie lekarz wydał decyzję, że psy są w dobrej kondycji”.
Przez takie pseudo ekologiczne fundacje, którym tak naprawdę chodzi tylko o kasę i o udowodnienie, że ma się nad kimś władzę – niedługo nikt nie będzie chciał hodować zwierząt, a ich ceny poszybują w kosmos (i o to właśnie chodzi).
przyznaj się że albo hodujesz psy i trzymasz je w takich właśnie warunkach, albo jesteś ze wsi i trzymasz psa na łańcuchu, w obu przypadkach patologia
No brak słów, kto wyszkolił to cos, a policga widzi u udaje, że nie widzi warunków i zaniedbań boi się lokalnej władzy. Panie pośle Litewka kolejny do kolekcji weterynarz nie wiem jaką Sorbone kończył. Zapraszamy do lubelskiego i ministra Kierwinskiego też, no cos musi Pan zrobić z podległymi Panu służbami
Czy pan weterynarz też był w dobrej kondycji? Skandal
przecież to widać na zdjęciach i na nagraniu jak te psinki żyły i jak wyglądały. Ukarać ich.
I co dalej? Trzeba poddać oględzinom pieski przez innego lekarza weterynarii, niech wyda opinię i następnie wytoczyć sprawę temu wiejskiemu specjaliście – odpowiada za nienależyte wykonanie swoich obowiązków służbowych.