Dwoje mieszkańców regionu padło ofiarą oszustów inwestycyjnych. Straty sięgają dziesiątek tysięcy złotych
15:03 14-05-2026 | Autor: redakcja
Do puławskich policjantów zgłosiła się 67-letnia mieszkanka gminy Kazimierz Dolny, która padła ofiarą oszustów działających metodą „na inwestycje”. Kobieta znalazła w internecie ogłoszenie dotyczące możliwości szybkiego inwestowania i pomnażania oszczędności. Zachęcona wizją łatwego zysku wypełniła formularz kontaktowy, po czym oczekiwała na dalsze instrukcje.
Po krótkim czasie skontaktował się z nią rzekomy konsultant finansowy. Mężczyzna przekonał 67-latkę do dokonania pierwszej wpłaty w wysokości 1000 złotych. Kobieta wykonała przelew, wierząc, że rozpoczęła bezpieczną inwestycję, która szybko przyniesie zyski.
Następnie oszust utrzymywał z nią stały kontakt i wydawał kolejne polecenia dotyczące następnych wpłat. Z czasem rozmowy przybrały coraz bardziej agresywny charakter. Przestępca zaczął straszyć kobietę przez telefon, twierdząc, że straci dom, jeśli nie wpłaci żądanej kwoty.
W pewnym momencie okazało się, że na koncie mieszkanki gminy Kazimierz Dolny została zaciągnięta pożyczka w wysokości 20 tysięcy złotych. Kobieta nabrała podejrzeń, że może mieć do czynienia z oszustami i natychmiast skontaktowała się z pracownikiem swojego banku w Puławach. Dzięki szybkiej i zdecydowanej reakcji bankowca udało się zablokować przekazanie środków z pożyczki na konto przestępców. W ten sposób 67-latka uniknęła utraty kolejnych 20 tysięcy złotych.
Podobne zdarzenie zgłosił w tym tygodniu 57-latek, który przyszedł do bialskiej komendy. Z relacji pokrzywdzonego wynika, że w marcu skontaktowała się z nim nieznajoma kobieta, proponując inwestycje w kryptowaluty. Przekonywała, że jest to bezpieczna forma lokowania pieniędzy, a wpłacane środki mają być pomnażane na nowo założonym koncie.
Początkowo mężczyzna nie zdecydował się na udział w rzekomej inwestycji. Po pewnym czasie przemyślał jednak propozycję i postanowił zaryzykować. Gdy ponownie odebrał telefon od rzekomej konsultantki firmy inwestycyjnej, kontaktującej się z nim za pomocą komunikatora internetowego, postępował zgodnie z jej wskazówkami. Pobrał aplikację banku i zaczął wpłacać pieniądze na wskazane konto.
Po każdej wpłacie środki były wymieniane na inną walutę, a następnie wykorzystywane do zakupu kryptowaluty. Każdą transakcję 57-latek potwierdzał w telefonie. Gdy przy kolejnej prośbie o przesłanie pieniędzy oświadczył, że nie ma już środków, usłyszał, że za chwilę otrzyma przelew na kwotę kilku tysięcy złotych. Miały to być rzekomo zyski wypracowane z wcześniejszych inwestycji, które następnie powinien ponownie wpłacić, aby kontynuować inwestowanie.
Kiedy mężczyzna faktycznie otrzymał przelew od nieznajomej osoby, zaczął podejrzewać, że został oszukany. Nie dokonał już kolejnych wpłat i próbował odzyskać wcześniej przekazane pieniądze. Niestety bezskutecznie. W wyniku działania oszustów stracił ponad 30 tysięcy złotych.
Policjanci ustalają obecnie wszystkie okoliczności tych spraw i apelują o szczególną ostrożność podczas korzystania z internetowych platform inwestycyjnych oraz w kontaktach telefonicznych z osobami oferującymi usługi finansowe. Oszuści bardzo często obiecują szybkie, wysokie i pewne zyski bez ryzyka. W rzeczywistości wykorzystują zaufanie, presję czasu oraz brak doświadczenia swoich ofiar.
Przed przekazaniem pieniędzy należy dokładnie zweryfikować każdą platformę inwestycyjną, firmę oraz osobę kontaktującą się w sprawach finansowych. Nie wolno instalować aplikacji umożliwiających zdalny dostęp do telefonu lub komputera ani wykonywać przelewów na polecenie nieznanych osób. W razie wątpliwości warto skonsultować się z rodziną, bankiem lub Policją.
Tyle tego naglasniacie ale widać durni dalej nie brakuje ,takich nie szkoda
Przez całe lata dziewięćdziesiąte hulały w gazetach ogłoszenia cwaniaka z Wałcza obiecujące szybki zysk poprzez składanie długopisów lub pracę na platformach wiertniczych w Norwegii, mimo ostrzeżeń o oszustwie przez dekadę jelenie dawały się nabrać tracąc ostatnie grosze, a to był czas ogromnej biedy i bezrobocia w epoce transformacji.
Wtedy też pojawił się jakiś góral, który zbierał na chodniku koło Kapucynów na leczenie chorej córki. To była jeszcze nowość, lublinianie nieborakiem się wzruszyli do tego stopnia, że „Kurier Lubelski” przez ileś dni miał o czym pisać i objął akcję swoją nieoficjalną „medialną opieką”. Były wzruszające teksty, pamiętam zdjęcie („KL”a jeszcze czarno-biały) stojącego ze spuszczoną głową wąsatego szczupłego pana w ładnym góralskim swetrze. Po jakimś czasie okazało się… możecie się domyśleć, co było dalej.
Jest nagłaśniane ale jak zwykle brakuje najważniejszej informacji, że tego typu oszustwa przeprowadzane są zza wschodniej granicy. Dlaczego nigdy nie jest podawana informacja, że doradca-oszust ma wschodni akcent? Taka informacja powinna być podana za każdym razem i że to już powinno wzbudzić podejrzenie. Dlaczego nigdy nie jest polecana storna internetowa lub kanał na YT, gdzie można posłuchać jak odbywa się taka rozmowa? „Nie dla scamu nie daj się oszukać” to kanał na YT, tam można posłuchać w jaki sposób dochodzi do oszustw. Dlaczego nigdy nie podacie nazw aplikacji, które są instalowane za namową oszusta, tylko za każdym razem ostrzegacie o nieznanych aplikacjach? Przecież te aplikacje są dostępne np. w sklepie play i każdy może je pobrać. Skoro już piszecie o aplikacjach to wypadałoby napisać przykładowe aplikacje i ich nazwy i na czym polega ich działanie, co dzieje się gdy ofiara oszustwa zainstaluje taki program.
Jak dobrze zarobić, a przy tym się nie narobić? Zapragnąć żeby skontaktowała się z nami jakaś osoba, a jak już się takowa skontaktuje, inwestować w kryptowaluty🤣🤣🤣🤣🤣