04/06/2026
690 680 960

Dwóch braci i jedna kobieta. 36-latek odpowiada za zbrodnię, do której doszło w święta Bożego Narodzenia

Bracia spotkali się w święta, jednak wraz z kolejnymi opróżnianymi butelkami, zaczęło dochodzić między nimi do nieporozumień. Starszy z nich nie przeżył, młodszy odpowiada za zabójstwo.

Przed Sądem Okręgowym w Lublinie rozpoczął się proces Piotra M., który jest oskarżony o zabójstwo swojego brata. Do zbrodni doszło w trakcie ubiegłorocznych świąt Bożego Narodzenia w Bogdance w powiecie łęczyńskim. W dniu 26 grudnia pogotowie ratunkowe zostało zaalarmowane, iż w jednym z domów na podłodze leży 50-latek niedający oznak życia. Przybyli na miejsce ratownicy medyczni nie mieli szans na uratowanie mężczyzny. Widząc jednak szereg obrażeń na jego ciele, od razu wezwali policję.

Funkcjonariusze potwierdzili, że Paweł M. nie zmarł śmiercią naturalną. Zatrzymali też przebywającego w budynku jego brata. Prokurator przedstawił mu zarzut zabójstwa. Przed sądem 36-latek nie przyznał się do winy, odmówił też składania wyjaśnień. Następnie obie strony, czyli obrona, jak też oskarżenie, zawnioskowały o wyłączenie jawności posiedzenia, do czego sędzia się przychylił. Chodziło o interes konkubiny obu braci.

Tym samym przebieg tragicznych w skutkach zdarzeń przedstawiamy na postawie ustaleń prokuratury. Wszystko zaczęło się od świątecznego spotkania, w którym uczestniczyli obaj bracia oraz ich znajomy. Odbywało się ono w domu socjalnym starszego z braci, a dokładnie w zapewnionym mu przez gminę Puchaczów kontenerze mieszkalnym. Cała trójka spożywała znaczne ilości alkoholu.

Wraz z kolejnymi opróżnianymi butelkami, między braćmi zaczęło dochodzić do nieporozumień. Kłótnia dotyczyła m.in. kwestii majątkowych, a dokładnie spadku po zmarłym ojcu, a także również kobiety. Prokuratura wskazuje, że stroną inicjującą był 36-letni Piotr. Miał on żal do brata, że spotykał się z jego konkubiną. Na nic zdały się jego tłumaczenia, że było to w okresie, kiedy kobieta od niego odeszła.

Trzeci uczestnik libacji widząc coraz bardziej napiętą atmosferę postanowił pożegnać się i opuścił kontener. Wtedy to, zdaniem śledczych, Piotr M. miał zaatakować swojego starszego brata. Sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna był wielokrotnie uderzany w głowę i twarz tępym narzędziem po głowie, jego szyję uciskano kolanem, a także po nim skakano. To wszystko doprowadziło do ciężkich obrażeń skutkujących zgonem.

W trakcie śledztwa wyszło też na jaw, że Piotr M. przejawiał agresję wobec swojej konkubiny. Kobieta zeznała, że w okresie od grudnia 2020 do listopada 2023 r. wielokrotnie ją wyzywał, bił pięściami po całym ciele, kopał, a także uderzał różnymi przedmiotami. Raz rzucił w nią nawet stołem.

Prokuratura uznała, że 36-latek miał zdolność rozpoznawania swoich czynów, a tym samym świadomość, iż jego działanie może doprowadzić do zgonu ofiary. Tym samym oskarżyła go, że działał z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia swojego brata, a także psychicznie i fizycznie znęcał się nad konkubiną. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.

3 komentarze

  1. I teraz my będziemy utrzymywać tego brudasa i pijaka…

Dodaj komentarz