Dwie 13-latki na gigancie. Zaginęły w Charlężu, znalazły się w Warszawie
10:41 11-08-2017 | Autor: redakcja
W czwartek policjanci z Łęcznej otrzymali zgłoszenie o zaginięciu dwóch 13-latek, mieszkanek miejscowości Charlęż w gminie Spiczyn w powiecie łęczyńskim. Natychmiast podjęto działania poszukiwawcze za zaginionymi dziewczynkami.
W wyniku podjętych czynności policjanci ustalili, że nastolatki porzuciły swoje rowery niedaleko miejsca zamieszkania, zaś jedna z nich zabrała swoje oszczędności, druga natomiast wykasowała wszystkie dane z komunikatora internetowego. Początkowo w poszukiwaniach 13-latek udział brali także mieszkańcy Charlęża.
– Na miejsce ściągnięto psa, który niestety nie podjął tropu za poszukiwanymi. Telefony dziewczynek co chwilę były włączane i wyłączane. Jak się okazało 13-latki wsiadły do busa, którym dotarły do Lublina, a następnie z Lublina pojechały do Warszawy. Z nastolatkami ciągle komunikował się policjant, jednak nie chciały one powiedzieć gdzie są. W końcu dzięki jego namowom jedna z nich oddała telefon pracownikowi lokalu gastronomicznego, do którego weszły obie 13-latki. W rozmowie z mężczyzną policjant przekazał, że obie dziewczynki są poszukiwane od kilku godzin. Tam też nastolatki zakończyły swój wakacyjny gigant. Na miejsce przyjechali policjanci, którzy zabrali obie dziewczynki. Całe i zdrowe wróciły do domu – poinformował nas nadkom. Jacek Deptuś z łęczyńskiej policji.
Jak nam przekazano akcja poszukiwawcza zakończyła się sukcesem dzięki dużemu zaangażowaniu policjanta z oddziałów prewencji w Lublinie, oddelegowanego do służby na pojezierzu łęczyńsko-włodawskim.
2017-08-11 10:19:45
(fot. pixabay.com)
„Z nastolatkami ciągle komunikował się policjant, jednak nie chciały one powiedzieć gdzie są.” – dobre.
A ja tam nie „komunikowałbym się ciągle”, Jakby im sie kasa na michę skończyła, a nie potrafiłyby „dorobić”, to same zgłosiłyby się do byle napotkanego policjanta i poprosiłyby o dostarczenie do stęsknionych rodziców.
Wujku, to tylko w telewizorni można człowieka namierzyć po paru minutach rozmowy, w prawdziwym życiu trochę trudniej. Technicznie może i tak, ale zostają jeszcze formalności…
Teraz pas powinien być czerwony i d.py tych dzieci również.
Pewnie chciały sobie dorobić w stołecznych galeriach.
kolega mówił, że na roksie lepiej płacą
W Cia Miami Rudy by ich szybko namierzył.
Hehe, czyje to takie królewny?
Jedna to córka Emilii niegdyś K., druga to z rodziny, która jakoś stosunkowo niedawno się sprowadziła.
Glupie gowniary w d.pach sie przewraca, niech rodzice zaplaca za akcje policjantow to im sie bardzo szybko wycieczek odechce
Kolejna wiejska sztuka, szczęścia w mieście szuka;) Później takie trafiają do niemiec na robotę:)
„Jedna z nich zabrała swoje oszczędności” Jakie te dzieci mogą mieć „oszczędności”? 50 zł od dziadków na urodziny?
No chyba to u Ciebie tak jest. Mój dziesięcioletni syn od dawna otrzymuje kieszonkowe. 50 złotych co miesiąc. Ma na swoje zachcianki, czyli drobne zabawki, słodycze itp. Do tego dochodzą właśnie też banknoty od dziadków. Obecnie syn ma blisko tysiąc złotych oszczędności.
Emilu, no to mniej kieszonkowego bo za 3 lata to na Haiti będziesz go szukał.
Chyba wpław popłynie! 🙂 🙂 🙂
Kasiu, pewnie jesteś z lat ’90, kiedy ludzie w szale kupowali wszystko co było za wszystko co mieli, zapominając o oszczędzaniu, więc rodzice nie wprowadzili cię w to pojęcie. Dawniej każde dziecko miało książeczkę SKO i każde dziecko miało – mniej lub więcej – odłożone, a także było nauczone samej koncepcji odkładania i oszczędzania. Przydałby się powrót tej tradycji do szkół, a dla zainteresowanych rodziców odpowiednie produkty w bankach już są.
Prace porządkowe w całej gminie dla młodocianej patologii irodziców!
Nie da rady – matka jednej pracuje w gminie. 🙂
Broniek ty palo