Dwa lata od śmierci sierżanta Mateusza Sitka. Żołnierz, który do końca pozostał wierny przysiędze
11:07 06-06-2026 | Autor: redakcja
6 czerwca 2024 roku to data, która na trwałe zapisała się w pamięci wielu osób. Tego dnia zmarł sierżant Mateusz Sitek, żołnierz pełniący służbę na polsko-białoruskiej granicy. Odszedł w wyniku ran odniesionych po ataku migranta, który próbował nielegalnie przedostać się do Polski z terytorium Białorusi.
Mateusz Sitek zginął, broniąc granic Rzeczypospolitej. Do końca pozostał wierny słowom przysięgi wojskowej i obowiązkom, które przyjął na siebie jako żołnierz Wojska Polskiego. Jego śmierć była ogromnym ciosem dla bliskich, kolegów ze służby, lokalnej społeczności oraz wszystkich, którzy znali jego zaangażowanie i charakter.
Żołnierz, uczeń, patriota
Mateusz Sitek pochodził ze wsi Plewica. W latach 2020–2022 uczęszczał do klasy wojskowej III Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Wyszkowie. Już w czasie nauki aktywnie angażował się w życie szkoły i przedsięwzięcia o charakterze patriotycznym oraz charytatywnym.
Wielokrotnie reprezentował szkołę w poczcie sztandarowym, dając przykład odpowiedzialności, dyscypliny i szacunku dla symboli narodowych. Dla wielu osób, które spotkały go na swojej drodze, był człowiekiem pełnym determinacji, skromnym, a jednocześnie konsekwentnym w dążeniu do celu.
Służbę wojskową rozpoczął w szeregach Wojsk Obrony Terytorialnej. Następnie związał się z 1 Warszawską Brygadą Pancerną, w której wykonywał między innymi zadania na wschodniej granicy Polski.
Pamięć, która nie przemija
Choć od tragicznego dnia minęły już dwa lata, pamięć o sierżancie Mateuszu Sitku pozostaje żywa. Jego historia jest przypomnieniem, że służba wojskowa to nie tylko mundur i codzienne obowiązki, ale także gotowość do poświęcenia w imię bezpieczeństwa kraju.
Mateusz był dla wielu nie tylko żołnierzem. Był synem, kolegą, przyjacielem i człowiekiem, którego postawa budziła szacunek. Jego śmierć pozostawiła głęboki ślad w sercach tych, którzy mieli zaszczyt go znać.
Dziś, w drugą rocznicę jego odejścia, szczególnie wybrzmiewają słowa o odpowiedzialności, odwadze i wierności Ojczyźnie. Sierżant Mateusz Sitek nie cofnął się ani o krok. Pozostał wierny do końca.

fot. MON
Niezapomnimy. A durny polski system oskarża innego żołnierza który strzelał do atakujących opalonych małpoludów uzbrojonych w kamienie i deski z gwozdziami.Debilizm i totalna porażka, nie potraficie bronić granic w tam tam na „górze” dzbany. Przez takich jak wy zginął, nie strzelał aby bronić siebie i granic a powinien !!
Pamięć o żołnierzu, który zginął, nie przemija, natomiast żołnierza, który zachował się jak należy, ciąga się po sądach.
Władek 2 lata temu obiecywał że złapią mordercę, a do tej pory nic nie zrobił.
Bo chodzi o to aby gonić króliczka.
Młodzieńca już nie ma między nami, a oprawca ma się dobrze. Tacy to są migranci, zwyczajni bandyci.
Nowy święty jest, teraz więc nazywajcie jego imieniem ulice skwery, szkoły, przedszkola i żłobki (te dla dorosłych też).
A może chociaż mały pomniczek…
O tobie nikt nie będzie pamiętał, o nim pamięć będzie trwać cały czas. Pomnik już ma, spóźniłeś się z tym wylewem jadu.