04/06/2026
690 680 960

Duże problemy lubelskiego Ursusa. Spółka traci kontrakty, pracownicy skarżą się na brak pensji

Lubelski Ursus, który liczy na kontrakt na 1000 autobusów, nie może dostarczyć nawet 5 sztuk pojazdów. Właśnie stracił zamówienie na dostawę elektrycznych autobusów do Katowic. Są też odwołania od decyzji Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Jeszcze niedawno głośno było o dynamicznym rozwoju lubelskiego Ursusa, który poprzez swoją spółkę zależną Ursus Bus wszedł na rynek autobusów i trolejbusów. Firma informowała o kolejnych wygranych przetargach na dostawy elektrycznych pojazdów, zwyciężyła też w największym tego typu przetargu w Europie. Pojazdy lubelskiego producenta prezentowali ważni politycy, za kierownicą zasiadał nawet prezydent Andrzej Duda.

W ubiegłym roku wyszły na jaw pogłębiające się problemy finansowe spółki. Ich przyczyną okazał się znaczny spadek obrotów związanych z podstawową działalnością firmy, jaką jest produkcja ciągników rolniczych. W pierwszym półroczu Ursus wykazał stratę netto na poziomie 16 mln zł. W ujęciu skonsolidowanym grupa wypracowała 75,2 mln zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza spadek o 46,7 proc. w stosunku do poprzedniego roku. Spadek w sprzedaży krajowej wyniósł 15,6 proc., a w eksportowej aż 71,1 proc.

W październiku zarząd spółki złożył wniosek o otwarcie przyspieszonego postępowania układowego wobec firmy, na co sąd się zgodził. Spółka zapewniała, że zła kondycja finansowa firmy nie ma wpływu na działalność w zakresie produkcji autobusów. Co więcej Ursus swoją przyszłość widział właśnie w produkcji elektrycznych pojazdów dostawczych i autobusów. Tymczasem w ostatnich dniach grudnia firma postanowiła wystawić Ursus Bus na sprzedaż.

Duża nadzieja pojawiła się w ubiegłym miesiącu, kiedy to Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ogłosiło wybór najkorzystniejszej oferty w postępowaniu na skonstruowanie i wyprodukowanie autobusów elektrycznych nowej generacji. Startowały w nim Ursus Bus, Politechnika Śląska oraz konsorcjum, którego liderem jest Autosan. To właśnie lubelska spółka przeszła do kolejnego etapu i uzyskała dofinansowanie w kwocie 22 milionów 350 tys zł netto na badania i rozwój pojazdów. Jeżeli przejdzie i ten etap, otrzyma kontrakt na opracowanie szeregu pojazdów 10, 12 i 18-metrowych. Wiąże się to z kolejną pulą rządowych pieniędzy, tym razem w kwocie 15 mln złotych oraz zamówieniem na 1000 elektrycznych autobusów, jakie mają jeździć po polskich miastach.

Sprawa jednak nie jest jeszcze ostatecznie zatwierdzona, gdyż Autosan i Politechnika Śląska odwołały się od decyzji. Wskazują, że realizacja zadania przez Ursus jest poważnie zagrożona właśnie przez problemy spółki, w tym widmo jej upadłości. Do tego dochodzą liczne opóźnienia w kontraktach, jakie Ursus zawarł z Warszawą, Toruniem, czy Zieloną Górą. W efekcie producent autobusów musiał płacić spore kary.

Teraz doszedł kolejny problem. Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej w Katowicach zerwało umowę, jaką w 2017 roku zawarło z Ursusem na dostawę elektrycznych autobusów. Postępowanie było podzielone na dwie części, w pierwszej chodziło o pięć autobusów przegubowych, w drugiej o tyle samo jednoczłonowych. W pierwszym przypadku zwyciężył Solaris, w drugim Ursus. O ile podpoznańska firma dostarczyła już dawno swoje pojazdy, tak lubelski producent od września 2018 r., kiedy to minął termin na realizację kontraktu, nie jest w stanie nawet wykazać, na jakim etapie jest ich produkcja.

Reakcja inwestorów na tą informację była natychmiastowa, akcje zaczęły błyskawicznie tracić na wartości. Dodatkowo coraz głośniej zaczynają mówić o problemach w firmie sami jej pracownicy. W ostatnim czasie otrzymujemy liczne sygnały o zaległościach przy wypłacie wynagrodzeń. Jak wyjaśniają zatrudnione w Ursus Bus osoby, niektórzy czekają na pensję już dwa miesiące, co gorsze nie mogą się nawet doprosić o jakiekolwiek wyjaśnienia tej sytuacji. Spółka jak do tej pory nie odniosła się do tej sprawy.

(fot. Ursus – zdjęcie ilustracyjne)

35 komentarzy

  1. to inspekcja pracy nie potrafi zareagować na problemy pracowników?
    Jak widać zarządzanie wiekszymi przedsiewzięciami Polakom jakoś nie idzie. Co sie nie dotkną,to po krotkim czasie upada. Trzeba by przesledzic ile zarabiają w zarzadach tych spolek i pewnie by wyszło gdzie te pieniądze uciekają. Najpierw firma musi solidnie stać,żeby sie moc nachapać,ale tego sie widać jeszcze nie nauczyli. Tutaj to nabrać,poki cos istnieje i jeszcze wziąć odprawe przed ogłoszeniem upadłosci.

  2. Miećka Aniołowa
    Ocena: 0

    Efekt rządów warszawki i młodego Zarajczyka

    • Ocena: 0

      Dodzie PO do władzy , to fabryka zostanie ” zmodernizowana ” w taki sam sposób jak zrobiono z URSUSEM ODLEWNIĄ . Sprzeda się ją po cenie złomu i pójdzie na żyletki .

  3. Panie premierze gdzie ta elektronik ość? Nadmuchany ? pękł.

  4. Ocena: 0

    Prywatna firma a łapy wyciąga o pomoc do rządu …liczy na to że Mateuszek przyjedzie i da kasę extra+…

  5. Pamiętam, jak ok. rok temu odchodziłem z ursusa po okresie próbnym. Śmiechem, żartem zakładaliśmy się, że jeszcze rok i Ursus upadnie widząc to, co tam się dzieje na produkcji. Powoli to się spełnia 😀

  6. Czego się nasz Adrian Du.a nie tknie to zaraz upada, więdnie lub ginie. Po pierwsze nigdzie go nie wpuszczać, nic nie dawać do rąk i za rok podziękować, to może jeszcze coś zostanie.

  7. A ile zarabiają prezesi?

  8. Ocena: 0

    Nie rozmumiem do kogo lubelskie cebularze mogą mieć żale. Interwencja finansowa rządu ? Wystarczy do Biskupa zagadać !

  9. Ocena: 0

    Coś ostatnio w cebulandii często gęsto zamykają zakłady pracy. Można tutaj na L112 w tylko w tym roku przeczytać o 2-3 zakładach do likwidacji. W 2018 tez można było przeczytać o regionalnych zamknięciach. A teraz ten Ursus się zbankrut .. tfu utracił kontrakt. Najważniejsze że maszt jednosti stoi i te marsze nacjonalistyczne. Niczym 100 lat temu. Ah teraz będziecie się prać po mordach na ulicach 🙂

  10. Ocena: 0

    Chyba nie jest tak źle skoro prezes wysyła swojego pupila firmowym samochodem co roku w tłusty czwartek po pączki do Warszawy bo Lubelskie mu nie smakują