Doszło do samozapłonu telefonu komórkowego. Serwis odrzucił reklamację (zdjęcia)
10:36 01-12-2018 | Autor: redakcja
Ta historia mrozi krew w żyłach, kiedy pomyśli się, że mogła mieć miejsce w trakcie snu właściciela. Na naszym profilu na Facebooku jeden z Czytelników opisuje, jak doszło do samozapłonu telefonu komórkowego.
– Chciałbym się podzielić ciekawą sytuacja, która mnie spotkała ze strony serwisu Huawei. To, co widać na zdjęciach to samozapłon telefonu (Huawei Mate 10). Sytuacja wyglądała następująco. Pewnego pięknego poranka telefon się zwiesił, następie przy jakiejkolwiek próbie szybkiego resetu telefon nie okazywał żadnych chęci ponownego uruchomienia – wisiał dalej. W końcu, po kilku minutach okazał się życzliwy i udało się go zresetować. Fajnie, bo pojawiła się iskierka nadziei, że będzie działał, ale to był przedsmak tego, co się stało chwilkę po pojawieniu się pięknego logo. Nie przeciągając, logo już na ekranie wyświetlacza, po chwili komunikat wpisz pin. A tu ci niespodzianka, zero reakcji na próbę wpisania pinu. 10 sekund później zaczął się hit tego modelu, obudowa w dolnej części zaczęła robić się ciepła – nie był podłączony do ładowarki. A tu nagle w dolnej części wyświetlacza pojawia się kolorowa plama, nagle słychać syczenie, podobne do palonej saletry. Przez małe otworki zaczyna wydobywać się dym. W końcu piękna kulminacja całego spektaklu. Wielkie bum. Dużo dymu oraz ognia – efekt niesamowity. Teraz tłumaczę, dlaczego telefon posiada wygięta obudowę i zbity wyświetlacz. Po efektownym bum (w dłoniach) pozbyłem się go wyrzucając na podłogę. Odruch podczas jakiegoś samozapłonu to gaszenie. Wybrałem najszybszy sposób, czyli próbę gaszenia nogami (po części skuteczna). Choć resztki po samozapłonie zostały na dywanie. Telefon został szybko wysłany do serwisu – ale jeszcze szybciej z niego wrócił – relacjonuje Czytelnik.
Serwis nie uznał reklamacji stwierdzając, że telefon ma uszkodzenia…mechaniczne.
– Na chwilę obecną jestem poszkodowany – brak telefonu – a firma podwija ogon i nie ma zamiaru nic robić – nawet wymiana – bo do naprawy to się nie nadawał. A co ja winny – trafił się trefny i tyle – więc uważajcie na te modele – dodaje Czytelnik.
Na zdjęciach widać, że telefon uległ zapaleniu. Co więcej, w wyniku pożaru został stopiony dywan w miejscu, gdzie telefon upadł.
Z relacji Czytelnika wynika, że telefon nie został poddany gruntownej analizie, jeżeli chodzi o przyczynę pożaru. Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, kiedy taki telefon zaczyna palić się w nocy podczas snu domowników. Historia ta pokazuje, że zagrożone było życie i zdrowie.
Zdjęcia spalonego telefonu przesłaliśmy do specjalisty zajmującego się na codzień naprawą telefonów. Po obejrzeniu zdjęć stwierdził, że prawdopodobnie doszło do zwarcia na płycie głównej telefonu i zapłonu. Jest to ewidentnie wada fabryczna, którą powinna obejmować rękojmi i wymiana sprzętu na nowy.
W tej sprawie napisaliśmy do serwisu, który ten telefon przyjął, a także do firmy Huawei. Czekamy na odpowiedź.






(fot. Czytelnik Krzysztof)
jakie państwo takie firmy telekomunikacyjne ;p
Htc rozlewa się ekran,żadnych oznak uszlodzeń,serwis twierdzi uszkodzenie mechaniczne
Gdzie tu mowa o jakiejś firmie telekomunikacyjnej?
Miałem podobną sytuację z tą firmą ?
Jest na to jedna, prosta rada.
Nie kupować chińskiego (ten na H), ani koreańskiego (ten na S) łatwopalnego szajsu.
Kuba,
Niezależnie czy telefon jest amerykański, koreański, japoński czy chiński… jest chiński. Często składany na tych samych komponentach.
Nie zawsze jest to prawdą.
Mój na przykład jest z Tajlandii.
Serio.
I to nie jest aparat marki Kongo-Bongo (made in Dolne Łongo).
pewnei cię zasmucę- części chińskie
Widzisz – jak kupujesz samochód, to też części będą chińskie.
Ale jakimś dziwnym trafem wybierając samochód wolałbym BMW z fabryki w Tajlandii, niż Great Wall-a z fabryki w Chinach.
A jaki kupić ? polski ?
To się robi od zwarcia , musiała dostać się kropelka wody , niech właściciel przypomni sobie czy ostatnio na deszczu nie rozmawiał przez telefon . W takich sytuacjach gdy zaczyna się nagrzewać (błyskawicznie)trzeba natychmiast wyjąć baterię i oddać do naprawy bo i tak już by nie działał .
Ciekawe jak wyjąć baterię z telefonu w którym nie jest to możliwe.
powodzenia w natychmiastowym wyjmowaniu baterii ze współczesnego smartphona
Niestety w nowych telefonach nawet baterii nie można już wyjąć.
Jaka kropelka wody we współczesnym nierozbieralnym telefonie. Prędzej efekt zmiany temperatur (wejście po dłuższym pobycie na mrozie do ciepłego pomieszczenia), ale to i tak mała szansa na taki samozapłon. Samozapłony występują głównie z powodu wad konstrukcyjnych. Telefony są zbyt cienkie (wręcz żałośnie cienkie), bateria zbyt ciasno upakowana i wystarczy ostry element obudowy, który będzie uszkadzał rozgrzewające się ogniwa. Tak, baterie się nagrzewają a w związku z tym rozszerzają.
Wątpię by było to od zwarcia na płycie, baterie w dzisiejszych telefonach posiadają zabezpieczenie które chroni baterie przed pracą w zwarciu, także po wystąpieniu takowego od razu odcinane jest zasilanie. Wg mnie takie objawy wystąpią tylko po „skaleczeniu” baterii.
Skontaktuj się z Sam***giem 😉 Biedacy nie wiedzieli czemu palą im się smarty z serii Note… Oświeć ich…
Właśnie od tego, że baterie miały za mało miejsca w obudowie a rozszerzając się pod wpływem ciepła, które jest naturalnym zjawiskiem w smartfonie, kaleczyły się o ostrą część obudowy. Taki jest oficjalny wynik śledztwa w sprawie FireNote’a.
Kiedyś miałem Note 3 i wiecie co?….. Nic. Działał normalnie. Taka sytuacja
No ta, jeden Huawei się spalił i wielkie halo, ale jak iphony w dziesiątkach popadają w samozapłony, to morda na kłódkę, bo apple dało w łapę i zamiotło sprawę pod dywan…
Właśnie nie. Pojedyńczy iPhone X się zaplił i dosłownie wszystkie blogi techbologiczne w Polsce dostały orgazmu
Serwis stwierdził uszkodzenie mechaniczne, skutkiem czego było zwarcie i zapalenie telefonu – czego tu jeszcze szukać – użytkownik nie chciał się pogodzić z opinią serwisu i stało się co się stało – użytkownik dobrze wie co się działo z tym telefonem, chyba że jest ofiarą spisku firmy H na jego dobra materialne !
A jak wyjąć baterie z tel jak w większości są one zabudowane?
W polu opis urterki jest wpisane uszkodzenie obudowy, a nie wybuch i samozapłon. Albo historia jest nieprawdziwa, albo osoba która oddawała telefon do reklamacji podpisała coś co nie było prawdą. Radzę zobaczyć co było wpisane na formularzu oddania urządzenia do serwisu.
A co ma wpisać serwisant? Z choinki się urwałeś?
Sądzisz, że wpisze „wybuch/samozapłon” dlatego że klient mu tak powie?… Wpisuje – usterka mechaniczna, bo tyle widać. A co dalej… od tego są „specjalisty”. Tym razem zabrakło opinii tego od PPOŻ 😉
Uszkodzenie obudowy było, bo przecież gasił go depcząc po nim. Następnym razem będzie trzymał w pokoju metalowe wiadro do pojenia konia i poczeka aż telefon sam się sfajczy 😉
Wtedy dostanie odpowiedź, że telefon został zawilgocony.
W butach po dywanie? Prawie jak w filmach i serialach:D