Czy konfiskata samochodu okaże się skutecznym batem dla pijanych kierowców?
09:12 28-02-2024 | Autor: redakcja
Na czym polegają nowe przepisy?
Nowe przepisy zaczną obowiązywać 14 marca 2024 roku. Istotą tych zmian jest wprowadzenie możliwości konfiskaty pojazdów osób złapanych na jeździe pod wpływem alkoholu. I tak, w przypadku, gdy kierowca zostanie przyłapany na prowadzeniu pojazdu w stanie nietrzeźwości, organy ścigania będą miały prawo do konfiskaty pojazdu. Dotyczy to zarówno sytuacji, gdy stężenie alkoholu we krwi przekracza dopuszczalne normy, jak i przypadków, gdy kierowca znajduje się pod wpływem substancji psychoaktywnych.
Konfiskata pojazdu nie jest automatyczna i podlega ocenie indywidualnej sytuacji przez sąd, który uwzględni okoliczności przestępstwa, historię wykroczeń kierowcy oraz inne czynniki, takie jak wpływ utraty pojazdu na życie zawodowe i osobiste sprawcy. A co w wtedy, kiedy kierowca jechał pojazdem służbowym? Nie oznacza to wcale, że takie koszty poniesie właściciel. W przypadku pojazdów w leasingu lub wynajmie długoterminowym nietrzeźwy kierowca może zostać obciążony karą finansową równą wartości pojazdu, zamiast konfiskaty samochodu.
W jakich sytuacjach pijany kierowca może stracić auto?
Czy wprowadzenie nowych kar faktycznie będzie dotyczyć każdej sytuacji? Otóż nie! Konfiskata może nastąpić dopiero wtedy, kiedy kierowca ma przynajmniej 1,5 promila alkoholu we krwi, dopuścił się recydywy lub spowodował wypadek i uciekł z miejsca zdarzenia.
Zawartość alkoholu we krwi zależy od wielu czynników, w tym metabolizmu organizmu, jak i spożycia przy tej okazji posiłku (tutaj uwaga – jest odwrotnie niż sądzi większość – jedzenie podczas picia alkoholu spowalnia jego metabolizowanie). Niemniej można mniej więcej oszacować, że wypicie jednego piwa lub lampki wina powoduje stężenie alkoholu we krwi o wysokości 0,45 promila, a kieliszka wódki (0,25 ml) około 0,2 promila. W związku z tym widać wyraźnie, że osoba która doprowadziła się do stanu 1,5 promila we krwi nie zrobiła tego przypadkowo i musiała „nie wylewać za kołnierz” przynajmniej kilka razy.
Czy takiemu kierowcy należy się surowa kara? Jak najbardziej! Przecież nie ryzykuje on tylko swojego życia, ale zdrowie i życie innych uczestników ruchu. W roku 2022 w wyniku wypadków spowodowanych przez pijanych kierowców zmarły 172 osoby, a 1690 zostało rannych! Za każdą z nich kryje się tragedia ludzka i często bardzo długotrwałe leczenie i rehabilitacja. Często poszkodowani w takich zdarzeniach nigdy nie wracają do stanu zdrowia sprzed wypadku.
Czy coraz surowsze kary dla pijanych kierowców działają?
Obecnie konsekwencje dla kierowców decydujących się na jazdę w takim stanie są daleko idące. Wciągu kilku ostatnich lat weszły w życie przepisy znacznie zwiększające poziom takich kar. Aktualnie za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości (czyli powyżej 0,5 promila we krwi lub 0,25 mg alkoholu w wydychanym powietrzu) można spotkać się z bardzo surowymi konsekwencjami.
I tak, przyłapany na gorącym uczynku pijany kierowca może liczyć na: zakaz prowadzenia pojazdów na okres minimum 3 lat, karę więzienia do 2 lat, grzywnę zależną od sytuacji finansowej kierowcy oraz środek karny do wysokości nawet 60 000 zł przeznaczony na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej.
– Warto pamiętać o tym, że oficjalny „cennik” mandatów i kar narzuconych przez ustawodawcę nie wyczerpuje wszystkich konsekwencji jakie spotykają kierowcę, który spowoduje wypadek będąc pod wpływem alkoholu lub środków psychotropowych.” – mówi Kamila Barszczewska, Prezes zarządu AUXILIA S.A. firmy pomagającej ofiarom wypadków – Odszkodowanie i zadośćuczynienie za doznaną krzywdę osobom poszkodowanych lub członkom ich rodzin wypłaci towarzystwo ubezpieczeniowe. Jednak zaraz potem zwróci się do pijanego w trakcie zdarzenia kierowcy – na zasadzie regresu ubezpieczeniowego – o zwrot przekazanych poszkodowanemu środków. Często są to kwoty sięgające kilkuset tysięcy złotych. W związku z tym może okazać się, że komornik zajmie konto kierowcy oraz przejmie inne cenne przedmioty, zarówno ruchomości, jak i nieruchomości, aż do momentu odzyskania pełnej sumy wraz z naliczonymi odsetkami. Czy warto wsiadać do samochodu pod wpływem alkoholu i ryzykować cały swój majątek? – ostrzega kierowców Kamila Barszczewska z AUXILIA S.A.
Wydaje się, że takie kary już dawno powinny przestraszyć wszystkich śmiałków jadących na podwójnym gazie. A jednak statystyki policyjne są albo niejednoznaczne, albo mówią zupełnie coś innego.
Statystyki policyjne dotyczące jazdy oraz wypadków pod wpływem alkoholu
Okazuje się, że mimo tych wszystkich kar i obostrzeń, liczba kierowców, którzy prowadzą swoje pojazdy pod wpływem alkoholu, nie maleje, a wręcz rośnie. I tak, liczba osób kierujących w tzw. „stanie po użyciu alkoholu” (czyli od 0,2 do 0,5 stężenia promila alkoholu we krwi) w latach 2020 i 2021 znajdowała się na zbliżonych poziomie, bo oscylowała wokół 11,5 tys. Natomiast w roku 2022 wystrzeliła w górę o 24,2% aż do 14 189.

Co ciekawe osób jeszcze bardziej pijanych, czyli prowadzących pojazd w tzw. „stanie nietrzeźwości” (zawartość alkoholu jest wówczas większa niż 0,5 stężenia promila alkoholu we krwi) tak w ogóle jest ponad 5 razy więcej. W tym stanie porusza się pojazdami mechanicznymi po polskich drogach grubo ponad 50 tys. osób rocznie. W 2022 roku było to prawie 53 tys. osób, w kolejnych dwóch latach liczba ta poszybowała nieco powyżej 58 tys. i 57 tys.

Liczba wypadków spowodowanych przez nietrzeźwych kierowców w latach 2018-2022 nie jest jednoznaczna. Dopiero ostatnie 3 lata wykazują trend spadkowy. A przynajmniej widać, że rok 2022 okazał się pod tym względem przełomowym, bo ich liczba spadła o 11,7%. Natomiast liczba ofiar śmiertelnych takich wypadków raz rośnie, raz maleje. W roku 2022 zmalała o prawie 19% do 172.

Z kolei jeśli spojrzymy na odsetek wypadków spowodowanych przez pijanych kierowców w ogólnej liczbie wypadków danego roku, to widzimy, że wprawdzie w latach 2020 do 2022 rysuje się nieznaczny trend malejący, to w porównaniu do lat 2018 i 2019 jest to i tak znaczna różnica, która nie została zniwelowana.

Co zrobić, żeby skutecznie przemówić do kierowców?
Na podstawie podanych wyżej danych widać, że statystyki nie wskazują na jasną korelację – coraz wyższe kary, coraz mniej pijanych kierowców i wypadków przez nich spowodowanych. Czy w takim wprowadzanie kolejnych obostrzeń ma sens? A jeśli nie, to co zrobić, żeby zmniejszyć liczbę nietrzeźwych osób na polskich drogach?
– Jako firma zajmująca się pomocą dla osób pokrzywdzonych w wypadkach drogowych, na co dzień spotykamy się z ludźmi, którzy zostali w takich zdarzeniach pokrzywdzeni oraz z ich bliskimi – mówi Kamila Barszczewska, Prezes zarządu AUXILIA S.A. firmy wspierającej ofiary wypadków.
– Widzimy jak wypadek dramatycznie wpływa na całe ich życie. Zapewniam, że takie bezpośrednie wejrzenie w ludzkie nieszczęście oraz widok skutków wypadków powoduje znaczną niechęć do brawury na drodze, o wsiadaniu za kierownicę po spożyciu alkoholu nawet nie mówiąc. Dlatego pokazanie kierowcom z czym wiąże się ich niefrasobliwość i powiem otwarcie, głupota, może spowodować, że przynajmniej część spośród nich włączy sobie w głowie ostre hamowanie: „Nie, po pijaku nie jadę – nawołuje do rozsądnych zachowań Kamila Barszczewska z AUXILIA S.A.
Dlatego warto, żeby ustawodawca pochylił się jeszcze raz nad kwestią pijanych kierowców na drogach i spojrzał na to z innej strony. Uświadamianie poprzez kampanie społeczne bądź inne działania skutków określonego postępowania może okazać się znacznie lepszą drogą niż dotychczasowe obostrzenia. No bo jeśli kolejne kary nie działają, to co dalej?
Pomogą – jak ktoś jest chory to nawet mimo 10 zakazów jak będzie miał auto na podjeździe to w nie wsiądzie. Jak nie będzie auta, to nie będzie problemu.
Jak sens konfiskaty pojazdu zacznie rozpatrywać polski, dowolnej wysokości sąd, to sprawy będą się ciągnąć latami, jak np. osądzenie zabójców w Zamościu. A pijusy będą dalej, jeździć i zabijać na drogach.
Co zrobić? Od razu zamykać według prostego taryfikatora – 1 dzionek odsiadki za każdą setną promila.
” może okazać się, że komornik zajmie konto kierowcy oraz przejmie inne cenne przedmioty, zarówno ruchomości, jak i nieruchomości” – To już wiem skąd się biorą bezdomni, którzy wolą auto oddać nijakiemu Rydzykowi, niż komornikowi. : lol:
Na pewno komornik dużo zrobi jak ktoś pracuje w szarej strefie, nie ma żadnej własności bo wszystko jest np. na konkubinę.
I co na to lubelska wokalistka Beata K.?
Konfiskata auta którym jedzie pijak bardzo by pomogła. Tylko że, jak to w Polsce, lista wyłączeń jest tak długa że przepis okaże się martwy. Artykuł jest dość długi tylko nie wiadomo co ma udowodnić.
Zabierać wszystko co możliwe, łącznie z portfelem i dowodem osobistym.
Portfel, ani DO nie są narzędziami do popełnienia przestępstwa. Ale jeżeli ludzie zaczną się zabijać portfelami – to jestem za konfiskatą portfeli.
A gdzie nagłówek: artykuł reklamowy
To informacja prasowa, a nie artykuł reklamowy. Każdy opłacony artykuł reklamowych jest oznaczony.
Tak. Ale dalej będzie jakiś procent jeździl na bani. Jak sie nachleją na imprezie to odwaga i akceptacja ryzyka rośnie, a maleje logika i zdrowy rozsądek. Są takie matoły, szczególnie te po gimnazjum.
Osobiście znam matołów po studiach, a nawet widać ich podczas transmisji obrad jeszcze nie świętego Sejmu RP.
Efekt bedzie taki jak z pierwszeństwem przed wejściem na przejście dla pieszych, statystyki pokazują, że po wprowadzeniu tego deb*lnego przepisu ilość wypadków z pieszymi na przejściach wzrosła.
Słuchawki, obrót na pięcie i już jest na pasach, spora część pieszych w ogóle się nie rozgląda i traktują pasy jako przedłużenie chodnika – jedno jest pewne jak dojdzie do potrącenia na pasach nie będzie winy pieszego bo o tym decyduje przepis.
Wystarczy żeby kierowca jeździł tak jak przepisy nakazują, a zaden pieszy nie będzie dla kierowcy mniej widoczny nawet jesli ma telefon przy uchu. Nadal szukacie winy w innych, a nadal jeździcie zbyt szybko, bez należytej uwagi i ze wzrokiem co chwila spuszczanym na smartfon. Ten smartfon w użyciu kierowcy stwarza zagrożenie i to tutaj należy zwrócić OCZY POLICJI.
Jak jest możliwe, że pieszy wejdzie pod rozpędzone auto, skoro to auto zatrzymało się przed przejściem? Albo rozpędzone, albo zatrzymane. Przed przejazdem kolejowym też jeden się zatrzyma i przepuści pociąg, a inny nie. Jednak w tym drugim przypadku nikt nie pisze, że to wina głupich przepisów, a głupiego kierującego. Z PdP jest tak samo.
Bzdura – liczba potrąceń, wypadków i ofiar się zmniejszyła. Nawet pomimo tego, że porównania odnosi się do lat z pandemią, czyli znaczenie mniejszym ruchem.
Liczba wypadków to wzrosła, po likwidacji fotoradarów. Chyba z tym Ci się pomyliło.