04/06/2026
690 680 960

Czy jedynemu pomiędzy Wisłą a Bugiem Oddziałowi Detoksykacyjnemu grozi zamknięcie i zniweczenie jego ponad 40-letnich osiągnięć? Co ze zdrowiem pacjentów i nas wszystkich?

Od pewnego czasu pacjenci i pracownicy Szpitala Neuropsychiatrycznego im. Prof. Mieczysława Kaczyńskiego w Lublinie (ul. Abramowicka 2) są poważnie zaniepokojeni perspektywą ewentualnego zamknięcia (lub dość enigmatycznie brzmiącej „restrukturyzacji”) kolejnej jednostki tej placówki. Po Oddziale Psychosomatycznym tym razem sprawa dotyczy Oddziału Detoksykacyjnego dla Osób Uzależnionych od Substancji Psychoaktywnych. 

W przedmiotowej kwestii pracownicy Oddziału Detoksykacyjnego, powodowani głównie troską o swych pacjentów, którzy z dnia na dzień mogą być pozbawieni możliwości dalszego fachowego leczenia, co w konsekwencji może prowadzić do znaczącego pogorszenia stanu ich zdrowia (a w skrajnych przypadkach nawet do utraty życia), jak również do niekontrolowanego wzrostu w całym regionie zakażeń niezwykle groźnymi wirusami HIV i HCV, zwrócili się w ostatnich dniach do dyrektora swego macierzystego Szpitala Neuropsychiatrycznego, do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego – jako do organu założycielskiego placówki – i do Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego z prośbą o wyjaśnienie sytuacji związanej z obawami dotyczącymi stopniowego zamykania oddziałów szpitalnych w związku z trudną, zdaniem dyrekcji, sytuacją finansową jednostki.

Zespół lekarzy, psychoterapeutów, pielęgniarek i salowych wyraził swe wielkie zaniepokojenie planami restrukturyzacji (lub nawet likwidacji) swojego Oddziału Detoksykacyjnego.

– Przez ponad 40 lat wypracowaliśmy skuteczne metody pracy w leczeniu osób uzależnionych od narkotyków i od leków – czytamy we wspomnianych pismach. Polegają one na połączeniu oddziaływań psychoterapeutycznych i farmakoterapeutycznych, co daje jedyne i najskuteczniejsze efekty leczenia. Fundamentalne znaczenie w funkcjonowaniu oddziału ma praca psychoterapeuty, o czym świadczy stopień wykonywania kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia.

– Oddział Detoksykacyjny dla Osób Uzależnionych od Substancji Psychoaktywnych stanowi swoiste centrum leczenia uzależnień w regionie – twierdzą zaniepokojeni pracownicy. – Decyduje ono o jakości i poziomie leczenia w całym systemie uzależnień. Jako jedyna taka placówka na wschód od Wisły, współpracuje z oddziałami ambulatoryjnymi w całym kraju (tj. poradnie leczenia uzależnień), oddziałami dziennymi, ośrodkami długo- i krótkoterminowymi oraz programami substytucyjnymi. Pacjent w warunkach szpitalnych ma szanse na bezpieczne przejście ze stanu długofalowego odurzenia do stanu pełnej trzeźwości. W tym czasie prowadzone na oddziale zintensyfikowane oddziaływania psychoterapeutyczne mają za zadanie postawienie diagnozy i dopasowanie najodpowiedniejszych metody dalszego leczenia. A przede wszystkim ich celem jest zmotywowanie pacjenta do świadomego podjęcia decyzji o dalszej terapii, tak by była ona najbardziej skuteczna. To w głównej mierze od formy oddziaływań psychoterapeutycznych na detoksie zależą dalsze efekty pracy pacjenta, gdyż przygotowanie go w odpowiedni sposób wpływa na sukces terapeutyczny.

– Jakiekolwiek okrojenie pracy psychoterapeuty uzależnień, albo całkowita likwidacja stanowiska pracy – reasumuje obawiający się o przyszłość oddziału jego personel – to pozbycie się intensywnej pracy psychoterapeutycznej na detoksie, co w konsekwencji powoduje powrót pacjentów do swojego środowiska i do dalszego używania substancji psychoaktywnych.

Szczególnie niepokoi fakt, że w ostatnich latach zaobserwować można wzrost hospitalizacji osób młodych w wieku 18-22 lat. A taka sytuacja wskazuje, iż doświadczony zespół terapeutyczny Oddziału Detoksykacyjnego jest w stanie profesjonalnie odpowiadać na coraz to nowe potrzeby rynku świadczeń zdrowotnych dla osób uzależnionych i skutecznie realizować je.

– Nasz oddział dla wielu pacjentów jest pierwszym etapem i często jedyną możliwością, gdzie mogą uzyskać kompleksową pomoc psychoterapeutyczną i medyczną, a także mogą rozpocząć proces pozytywnych zmian w swoim życiu – alarmuje personel zaniepokojonego swą przyszłością Oddziału Detoksykacyjnego. – Restrukturyzacja oddziału, a w konsekwencji jego zamknięcie, oznacza pozostawienie setek pacjentów bez realnej pomocy, zaś w praktyce skazuje ich na pogłębianie choroby, wzrost współczynnika bezdomności, a także zakażeń wirusami HIV i HCV zarówno w naszym województwie, jak również w całym kraju.

To brzmi naprawdę groźnie i żadną przesadą nie jest.

Pracownicy, którzy podpisali petycję, obawiając się skutków ewentualnej likwidacji oddziału, jak również enigmatycznie brzmiącej jego reorganizacji, proszą decydentów o wzięcie pod uwagę ich niezwykle ważkich argumentów i o utrzymanie obecnego stanu organizacji Oddziału Detoksykacyjnego. Pozwoli to – jak twierdzą – na zapewnienie uzależnionym pacjentom leczenia na najwyższym poziomie oraz przyczyni się do płynnej realizacji kontraktu z NFZ. Pozostają jednocześnie pełni nadziei na pomyślne rozwiązanie sprawy, na dalszą współpracę oraz na merytoryczną dyskusję, która – zgodnie z ich opinią – ma pozwolić na wypracowanie rozwiązań służących dobru pacjentów i bezpieczeństwu zdrowotnemu mieszkańców całego regionu.

fot. Leszek Mikrut

Aby zbadać, jak w rzeczywistości wygląda sprawa potencjalnej restrukturyzacji lub nawet likwidacji jednostki, zwróciliśmy się z prośbą o wyjaśnienia w pierwszej kolejności do podmiotu, będącego organem założycielskim dla całego Szpitala Neuropsychiatrycznego, a więc do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego. Początkowo zostaliśmy od razu przekierowani do dyrekcji podmiotu (Szpitala Neuropsychiatrycznego), do której powinny być bezpośrednio kierowane „(…) wszystkie pytania dotyczące działań zarządczych w danej jednostce…”, a której dyrektor – zgodnie ze stanowiskiem rzecznika prasowego UM – „(…) ponosi pełną odpowiedzialność za podejmowane decyzje, w tym kadrowe”.

Ale w końcu uzyskaliśmy nieco więcej, choć nadal zdawkowych, informacji z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego.

– (…) z informacji uzyskanych od dyrekcji szpitala wynika – zapewnił rzecznik prasowy marszałka Remigiusz Małecki –  że na ten moment nie są planowane żadne zmiany w Oddziale Detoksykacyjnym. Dobro pacjentów jest nadrzędną zasadą, którą kierują się placówki medyczne podległe Samorządowi Województwa Lubelskiego przy wydawaniu wszelkich decyzji zarządczych.

W odpowiedzi na nasze rozbudowane i szczegółowe zapytanie prasowe dyrektor Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie mgr Sławomir Błażej, pełniący tę funkcję od października 2025 r., podkreślił, iż działalność kierowanej przez niego placówki prowadzona jest w oparciu o obowiązujący program naprawczy, sporządzony i realizowany zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 15 października 2011 r. o działalności leczniczej, przy jednoczesnym zapewnieniu bieżącego monitorowania programu oraz wykonywania obowiązków sprawozdawczych.

– Szpital nie opracowuje ani nie realizuje nowych, odrębnych koncepcji, które miałyby stanowić autonomiczny (niezależny od programu naprawczego) plan działań odnoszący się do ww. Oddziału (Detoksykacyjnego – red.) – czytamy w odpowiedzi dyrektora Sławomira Błażeja. –  Ewentualne kierunki działań – także te rozważane w ramach programu naprawczego – podlegają każdorazowo szczegółowej analizie, z uwzględnieniem obowiązujących przepisów prawa, potrzeb zdrowotnych pacjentów, ciągłości udzielania świadczeń oraz bezpieczeństwa procesu leczenia. (…) program naprawczy ma charakter planistyczny i obejmuje planowane działania naprawcze, w tym może wskazywać elementy struktury organizacyjnej objęte tymi działaniami. Jednocześnie zatwierdzenie programu naprawczego nie stanowi samo w sobie czynności prawnej, zmieniającej strukturę organizacyjną Szpitala; wdrożenie ewentualnych zmian organizacyjnych wymaga każdorazowo podjęcia odrębnych decyzji i czynności w trybie właściwym oraz oceny ich dopuszczalności i wpływu na ciągłość oraz bezpieczeństwo udzielania świadczeń.

Trudno się dziwić pracownikom Oddziału Detoksykacyjnego, iż takie słowa nie mogą ich uspokoić. Brak konkretów przy jednoczesnym podkreślaniu wręcz nieuchronności tajemniczych „czynności naprawczych” potęguje niepokój, który przecież nie powstał z niczego, a musiał zaistnieć w oparciu o konkretne przesłanki. A taką była choćby wcześniejsza próba reorganizacji innej jednostki – Oddziału Psychosomatycznego.

Zapytany o roczne rozliczenia kontraktowe z NFZ i ewentualne straty lub zyski Oddziału Detoksykacyjnego, a nie całego szpitala dyrektor placówki zaznaczył, że do dania sporządzania dla nas niniejszej odpowiedzi nie doszło jeszcze do rozliczenia kontraktu z NFZ za 2025 r. Ale dodał również:

– Według obecnych szacunkowych wyliczeń przedmiotowy oddział przyniósł w 2025 roku stratę w wysokości 1,2 mln zł.

Z taką opinią trudno zgodzić się zaniepokojonemu personelowi, z którego punktu widzenia praca oddziału nie generuje jednak strat. Pracownicy bowiem zauważają, że oddział bardzo często jest przepełniony, a oni sami przyjmują potrzebujących pacjentów, przekraczając normy (bo kierują się sercem), organizując tzw. dostawki na salach. Długa lista oczekujących na przyjęcie na oddział sięga terminowo wielu tygodni do przodu.

Sytuacja wewnętrzna w placówce jest zatem napięta, a ogólnikowe zapewnienia dyrekcji, podobnie jak i niekonkretna odpowiedź Urzędu Marszałkowskiego w tej sprawie, wcale nie uspokajają niepewności i wzburzenia pracowników. A te okoliczności udzielają się także pacjentom, którzy boją się, że zostaną bez fachowej pomocy, bez opieki specjalistów, którym zawierzyli, którym powierzyli swe kruche życie targane licznymi niepokojami. Pacjenci obawiają się, że w ramach restrukturyzacji czy czynności naprawczych fachowy personel może zostać zastąpiony osobami bez odpowiednich kwalifikacji. A innej tego typu placówki nie mają na przestrzeni dziesiątek, a nawet setek kilometrów, patrząc na północ, południe i na wschód od Lublina. Zatem trudno się dziwić także ich obawom.

– Szpital pragnie podkreślić – zapewnia dyrektor Sławomir Błażej – że na dzień sporządzenia niniejszego pisma nie zostały podjęte żadne decyzje dotyczące restrukturyzacji Oddziału Detoksykacyjnego (…). Tym samym za niezasadne należy uznać formułowanie hipotez, przypuszczeń czy scenariuszy, odnoszących się do potencjalnych zmian, które mogłyby wpłynąć na funkcjonowanie oddziału. Szpital będzie prowadził transparentną komunikację z poszanowaniem dobra pacjentów oraz pracowników.

Tego typu słowa przełożonego powinny wprawdzie uspokoić sytuację na oddziale, ale tak nie jest. Już samo pojawienie się obaw i niepokojów świadczy o wystąpieniu potencjalnych zagrożeń, które szczególnie od jesieni ubiegłego roku zaczęli odczuwać zarówno pracownicy jednostki, jak i jej pacjenci.

Jeśli dyrekcja szpitala szybko przystąpi do otwartego, rzeczowego dialogu z personelem oddziału, to jest nadzieja, że wspólnie może zostać odnaleziony złoty środek na uzdrowienie zaistniałej sytuacji. A stracić na ewentualnych niekorzystnych decyzjach podejmowanych w ramach czynności naprawczych mogą głównie pacjenci, gdyż na szali jest ich nie tylko zdrowie, lecz i życie. Stracić może Lublin, Lubelszczyzna, cała wręcz Wschodnia Polska, w której od ponad już czterech dekad działa ta jedyna tego typu wyspecjalizowana placówka dla osób uzależnionych od substancji psychoaktywnych. I pamiętać też należy, że nie chodzi tu jedynie o uzależnienie od narkotyków oraz od ich pochodnych, ale również i od leków uspokajających czy nasennych, z czego nie zawsze zdajemy sobie sprawę.

fot. Leszek Mikrut

Czy do sprawy nie powinna się zatem włączyć także Rada Społeczna Szpitala Neuropsychiatrycznego?

Oddział Detoksykacyjny nie tylko diagnozuje i leczy uzależnienia od substancji psychoaktywnych, lecz także leczy zaburzenia psychiczne u swych pacjentów oraz – co nie jest bez znaczenia w wymiarze indywidualnym i społecznym – ich zakażenia niezwykle groźnymi wirusami HIV i HCV, o których dani pacjenci wcześniej nie wiedzieli.

Uwzględniając dodatkowo częste wykluczenie społeczne takich pacjentów oddział staje się dla wielu z nich pierwszym etapem leczenia oraz źródłem kompleksowej pomocy psychoterapeutycznej i medycznej, odskocznią do rozpoczęcia pozytywnych zmian w ich życiu. Ewentualna restrukturyzacja czy wręcz likwidacja oddziału nie tylko pozostawi danych pacjentów bez pomocy, ale skaże ich na pogłębianie się u nich procesów chorobowych. W konsekwencji może to prowadzić do wzrostu liczby zakażeń wirusami HIV i HCV nie tylko w Lublinie i w województwie lubelskim, lecz również w całym kraju. Kwestia wzrostu liczby bezdomnych też nie jest tu bez znaczenia.

Czy stać nas zatem na takie ryzyko? Kto ewentualnie będzie je firmował, jeśli dyrekcja jednostki podejmie przewidywaną przez zaniepokojony personel i pacjentów dramatyczną dla nich decyzję? 

Słowa dyrektora szpitala o nieopracowywaniu obecnie, jak również o nierealizowaniu zmian organizacyjnych, które miałyby stanowić autonomiczny, a zatem odrębny od programu naprawczego, plan działań odnoszący się do Oddziału Detoksykacyjnego, potwierdza także Lubelski Urząd Wojewódzki.

– Jednocześnie informuję – doprecyzowuje Marcin Bubicz, rzecznik prasowy Wojewody Lubelskiego – że do końca stycznia br. nie wpłynął wniosek w Rejestrze Podmiotów Wykonujących Działalność Leczniczą o ewentualne wykreślenie (zakończenie działalności) Oddziału Detoksykacyjnego. W kwestiach zatrudnienia i spraw kadrowych wskazuję, że (…) odpowiedzialność za zarządzanie podmiotem leczniczym niebędącym przedsiębiorcą ponosi jego kierownik. Sprawy kadrowe należą więc do wyłącznej kompetencji tego podmiotu, tj. Szpitala Neuropsychiatrycznego, który w kwestii zapewnienia należytej obsady personelu na poszczególnych oddziałach, winien przestrzegać obowiązujących w tym zakresie norm prawnych.

Urząd Wojewody jest zatem organem, który jedynie dokonuje rejestracji wniosków o rozpoczęciu lub zakończeniu działalności podmiotów działających w sferze lecznictwa. I może on odmówić realizacji takiej procedury, gdy wniosek nie spełnia wymogów formalnych. A decyzje podejmowane w tym wypadku przez dyrekcję Szpitala Neuropsychiatrycznego muszą zostać zatwierdzone przez jego organ założycielski – Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego, no i zaaprobowane wcześniej przez Radę Społeczną Szpitala, na której włączenie się do sprawy mają nadzieję obawiający się o przyszłość swego oddziału jego pracownicy.

– Ostatecznie pragnę poinformować – zaznacza Marcin Bubicz – iż decyzje o ewentualnych działaniach wojewody będą podejmowane w ramach posiadanych przez niego kompetencji po otrzymaniu stosownego wniosku od Dyrektora Szpitala o planowanych zmianach restrukturyzacyjnych. Na obecnym etapie, zgodnie z zapewnieniami dyrekcji Szpitala, nie są planowane działania reorganizacyjne w stosunku do Oddziału Detoksykacyjnego dla Osób Uzależnionych od Substancji Psychoaktywnych Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie.

Czy te słowa rzecznika wojewody, podobnie jak wcześniejsze rzecznika marszałka i samego dyrektora szpitala uspokoją atmosferę na Oddziale Detoksykacyjnym, to wykażą najbliższe tygodnie. Każda decyzja dyrekcji musi być wyważona, winna brać pod uwagę przede wszystkim dobro pacjentów, pracowników, nie może też pomijać niekwestionowanych nietuzinkowych dokonań w ponad już 40-letniej historii działalności oddziału, nie może nie uwzględniać jego wyjątkowości, nieodzowności w mieście, regionie, nie może pominąć niebezpieczeństw, które mogą pojawić się w przypadku braku tej placówki.

Zatem nie tylko likwidacja, ale i niekorzystna reorganizacja w ramach czynności naprawczych może wyrządzić więcej szkód niż przynieść potencjalnych korzyści. Nie tylko pieniądz rządzi światem…

fot. Leszek Mikrut

Tekst: Leszek Mikrut

7 komentarzy

  1. Może, podobnie jak porodówkę, przenieść na SOR?

  2. Będzie to samo co z oddziałami neurologicznymi tego szpitala. Były protesty, telewizja, nic to nie dało. Zamknęli. Liczba łóżek neurologicznych miała wzrosnąć na Krasnickiej, nie wzrosła, okłamywali ludzi w żywe oczy. Tak Nas władza oszukuje. Mamy umierać i nie generować kosztów. Wszystko dzieje się za władzy PIS, od lat PIS kieruje urzędem marszałkowskim, celowo z małej litery. A wy ich dalej wybierajcie.

  3. Ocena: 3

    „Z taką opinią trudno zgodzić się zaniepokojonemu personelowi, z którego punktu widzenia praca oddziału nie generuje jednak strat. Pracownicy bowiem zauważają, że oddział bardzo często jest przepełniony, a oni sami przyjmują potrzebujących pacjentów, przekraczając normy”. Jak jest oddział przepełniony, a NFZ nie płaci nadwykonań, to oddział będzie stratny. To główny problem wielu szpitali.

  4. Ocena: 1

    Pan pisi marszałek doskonałą politykę zdrowotną prowadzi. Chory pacjent ma mu przynosić zyski… Chyba w nagrodę za te zyski dyrektor szpitala z Kraśnickich został równocześnie dyrektorem Centrum Onkologii?

    Po likwidacji tego oddziału widzę dwie możliwości dla pacjentów.
    1. zalegających pod mostami i na dworcach uzależnionych odstrzeliwać (myśliwi oraz spora grupa polityków czeka tylko na przyzwolenie)
    2. wg światowych wzorców uzależnieni świetnie się sprawdzają na najwyższych stanowiskach, więc się przydadzą nie w szpitalach, tylko… no wiadomo gdzie

    • Ocena: -2

      Czy popaprańcy potrafią tylko pluć jadem, obrażać, krytykować, poniżać? Tylko to potraficie.

  5. Ocena: -3

    Lepiej nie zamykać, gdzie pisiorow będą leczyć?

  6. Ferdek Kiepski, bo kiepski
    Ocena: -8

    Nareszcie ktoś podjął właściwą decyzję: ZAMKNĄĆ
    Bowiem wielkim błędem, jeszcze wtedy (40 lat temu) było uznanie alkoholizmu za chorobę (potem do tego dołączono różnej maści ćpunów).
    I zaczęto marnować podatnicze pieniądze.
    Takim „chorym” powinno się dostarczyć takie ilości alkoholu i narkotyków, żeby w końcu pijąc i ćpając osiągnęli stan ostatecznie stabilny i do piachu.

Dodaj komentarz