Część szkół na Lubelszczyźnie została zamknięta. Wszystko przez opady śniegu
15:54 09-01-2026 | Autor: redakcja
Atak zimy oraz związane z nim intensywne opady śniegu i silne mrozy sprawiają, że coraz częściej dyrektorzy szkół decydują się na czasowe zawieszenie zajęć. Zgodnie z przepisami, może do tego dojść wówczas, gdy temperatura na zewnątrz, w godzinach wieczornych, przez dwa kolejne dni wynosi –15°C lub mniej. Podobna decyzja może zostać podjęta także wtedy, gdy intensywne opady śniegu uniemożliwiają bezpieczne dotarcie uczniów do szkoły. Jeżeli w ciągu dwóch dni nie nastąpi poprawa warunków, placówka zobowiązana jest do wprowadzenia nauki zdalnej.
Od kilku dni nie działa wiele szkół m.in. na Warmii i Mazurach, gdzie warunki pogodowe szczególnie dają się we znaki. Na podobny krok zdecydowali się również dyrektorzy niektórych placówek na Lubelszczyźnie. W tym przypadku powodem są przede wszystkim trudne warunki drogowe, powodujące problemy z dojazdem.
Chodzi głównie o małe miejscowości na terenie powiatów tomaszowskiego i hrubieszowskiego, do których prowadzą lokalne drogi. Zawieszenie zajęć dotyczy szkół podstawowych, w tym z oddziałami przedszkolnymi, m.in. w Kryłowie, Łaszczowie, Mirczu, Tarnoszynie, Uchaniach, Ulhówku oraz Wiszniowie. Z kolei w Telatynie autobusy nie wyjechały po uczniów. Jak nam przekazano, wiele dróg – zwłaszcza rzadko uczęszczanych i biegnących przez otwarte tereny – jest niemal natychmiast po odśnieżeniu ponownie zawiewanych przez śnieg. Powoduje to problemy z dowozem dzieci, a decyzje o zamknięciu szkół mają na celu przede wszystkim zapewnienie im bezpieczeństwa.
Na razie władze gmin, które najczęściej są organami prowadzącymi placówki, nie są w stanie określić, jak długo potrwa ta sytuacja. Jak jednak słyszymy, istnieje nadzieja, że w przyszłym tygodniu warunki się poprawią i nie będzie konieczności wprowadzania nauki zdalnej.
Tak się wychowuje lajzy życiowe i „płatki śniegu”. Odwoływanie zajęć bo trochę popadało śniegu i temperatura poniżej 8-10 stopni. Przewrażliwieni rodzice nie mogąc dowieść 300-500 metrów do szkoły. Zamknijcie ivh w domu najlepiej6 do marca może już się ociepli.
„Z wyższym wykształceniem” – jesteś deb!lem z wykształcenia czy od urodzenia?
Poproś może kogoś mądrzejszego aby wytłumaczył ci tekst artykułu.
„fakt” przestań manipulować lajkami, bo ci palec odpadnie, nie podbijesz tym swojej wątpliwej inteligencji.
Słuchaj no „fakt”! Nauczyłeś się gdzieś zasłyszanej frazy „jesteś de…lem z wykształcenia czy od urodzenia”, która tak ci utkwiła w pustej czaszce, że nie potrafisz powiedzieć niczego konstruktywnego i powtarzasz to w niemal każdych swoich wypocinach.
Jest dużo racji w komentarzu 'fakt’ biorąc pod uwagę jak codziennie powiększa się grono d****i.
Ty 'Węszyciel’ też jak widać nie zrozumiałeś artykułu i dołączyłeś do tego towarzystwa 🙂
Nie zmieniaj swej ksywy „fakt”, i nie tłumacz się głupio, bo kolejny twój ulubiony zwrot to „de….l”, po czym cię można poznać i twoje ograniczenie.
Ludzie powariowali ledwo kilka stopni na minusie i szkoły pozamykane. !!!!. Przecież to normalna temperatura zimą w PL. Kiedyś nie było tych wszsytkich udogodnień i szkoły zamykali gdy temp dochodziła w dzień do -30. Pogoda taka jak teraz była najlepsza po drodze do domu zjeżdżało się na wyślizganej górce w ciapach – najlepsze były ciapy tzw. wywrotki. Nikt się nie bał że łeb rozbije, chociaz historia zna takie przypadki. Lod ma górce był wypolerowany od tego zjeżdżania. Po powrocie do domu tornister w kąt, zjadałeś co nie bądź i szybko na górkę z sankami – tak żeby zdążyć wyjść z domu zanim wrócą rodzice z pracy. Do domu wracało się jak było już ciemno. Prace domowe były zadawane ale odrabiało się je w 5 minut lub ostatecznie można było spisać od kolegi na parapecie w szkole.
Całe lato życie towarzyskie kwitło przy trzepaku i nikt nie dbał czy tam są jakieś bakterie czy wirusy wytrzepane z dywanów, czy chodników, potem szło się na dziko rosnące niedojrzałe jabłka lub srulki, po których pogoniło nie raz, stąd ta potoczna nazwa mirabelek. Zimą jak mówisz zjeżdżało się z górki na pazurki, „na bele czym” czyli na tornistrze, na dziurawej miednicy spod śmietnika, specjalnych saneczkach skonstruowanych samodzielnie z deski z przykręconymi łyżwami i wojny na „gały” śnieżne. Do szkoły średniej dojeżdżało się nieogrzewanymi autobusami, z szybami zamarzniętymi od wewnątrz, rozkład jazdy praktycznie nie obowiązywał, a ogrzać można było się dopiero w tłoku itd., itp. etc.
przciez taki mamy klimat proste 😂
panje kiedyś takie zimy to już na początku grudnia byli, teraz to nie ma zim
Kiedyś było blisko -30 stopni i przynajmniej tyle centymetrów śniegu i trzeba było popylać do szkoły.Do tego w soboty też.