04/06/2026
690 680 960

Część szkół na Lubelszczyźnie została zamknięta. Wszystko przez opady śniegu

Dyrektorzy kilku szkół podstawowych z naszego regionu postanowiło odwołać zajęcia. Powodem są problemy z dojazdem, a tym samym ryzyko zagrożenia bezpieczeństwa uczniów.

Atak zimy oraz związane z nim intensywne opady śniegu i silne mrozy sprawiają, że coraz częściej dyrektorzy szkół decydują się na czasowe zawieszenie zajęć. Zgodnie z przepisami, może do tego dojść wówczas, gdy temperatura na zewnątrz, w godzinach wieczornych, przez dwa kolejne dni wynosi –15°C lub mniej. Podobna decyzja może zostać podjęta także wtedy, gdy intensywne opady śniegu uniemożliwiają bezpieczne dotarcie uczniów do szkoły. Jeżeli w ciągu dwóch dni nie nastąpi poprawa warunków, placówka zobowiązana jest do wprowadzenia nauki zdalnej.

Od kilku dni nie działa wiele szkół m.in. na Warmii i Mazurach, gdzie warunki pogodowe szczególnie dają się we znaki. Na podobny krok zdecydowali się również dyrektorzy niektórych placówek na Lubelszczyźnie. W tym przypadku powodem są przede wszystkim trudne warunki drogowe, powodujące problemy z dojazdem.

Chodzi głównie o małe miejscowości na terenie powiatów tomaszowskiego i hrubieszowskiego, do których prowadzą lokalne drogi. Zawieszenie zajęć dotyczy szkół podstawowych, w tym z oddziałami przedszkolnymi, m.in. w Kryłowie, Łaszczowie, Mirczu, Tarnoszynie, Uchaniach, Ulhówku oraz Wiszniowie. Z kolei w Telatynie autobusy nie wyjechały po uczniów. Jak nam przekazano, wiele dróg – zwłaszcza rzadko uczęszczanych i biegnących przez otwarte tereny – jest niemal natychmiast po odśnieżeniu ponownie zawiewanych przez śnieg. Powoduje to problemy z dowozem dzieci, a decyzje o zamknięciu szkół mają na celu przede wszystkim zapewnienie im bezpieczeństwa.

Na razie władze gmin, które najczęściej są organami prowadzącymi placówki, nie są w stanie określić, jak długo potrwa ta sytuacja. Jak jednak słyszymy, istnieje nadzieja, że w przyszłym tygodniu warunki się poprawią i nie będzie konieczności wprowadzania nauki zdalnej.

11 komentarzy

  1. Z wyższym wykształceniem
    Ocena: 13

    Tak się wychowuje lajzy życiowe i „płatki śniegu”. Odwoływanie zajęć bo trochę popadało śniegu i temperatura poniżej 8-10 stopni. Przewrażliwieni rodzice nie mogąc dowieść 300-500 metrów do szkoły. Zamknijcie ivh w domu najlepiej6 do marca może już się ociepli.

    • „Z wyższym wykształceniem” – jesteś deb!lem z wykształcenia czy od urodzenia?
      Poproś może kogoś mądrzejszego aby wytłumaczył ci tekst artykułu.

      • Ocena: 6

        „fakt” przestań manipulować lajkami, bo ci palec odpadnie, nie podbijesz tym swojej wątpliwej inteligencji.

      • Ocena: -9

        Słuchaj no „fakt”! Nauczyłeś się gdzieś zasłyszanej frazy „jesteś de…lem z wykształcenia czy od urodzenia”, która tak ci utkwiła w pustej czaszce, że nie potrafisz powiedzieć niczego konstruktywnego i powtarzasz to w niemal każdych swoich wypocinach.

        • Jest dużo racji w komentarzu 'fakt’ biorąc pod uwagę jak codziennie powiększa się grono d****i.
          Ty 'Węszyciel’ też jak widać nie zrozumiałeś artykułu i dołączyłeś do tego towarzystwa 🙂

          • Ocena: 6

            Nie zmieniaj swej ksywy „fakt”, i nie tłumacz się głupio, bo kolejny twój ulubiony zwrot to „de….l”, po czym cię można poznać i twoje ograniczenie.

  2. Ocena: 13

    Ludzie powariowali ledwo kilka stopni na minusie i szkoły pozamykane. !!!!. Przecież to normalna temperatura zimą w PL. Kiedyś nie było tych wszsytkich udogodnień i szkoły zamykali gdy temp dochodziła w dzień do -30. Pogoda taka jak teraz była najlepsza po drodze do domu zjeżdżało się na wyślizganej górce w ciapach – najlepsze były ciapy tzw. wywrotki. Nikt się nie bał że łeb rozbije, chociaz historia zna takie przypadki. Lod ma górce był wypolerowany od tego zjeżdżania. Po powrocie do domu tornister w kąt, zjadałeś co nie bądź i szybko na górkę z sankami – tak żeby zdążyć wyjść z domu zanim wrócą rodzice z pracy. Do domu wracało się jak było już ciemno. Prace domowe były zadawane ale odrabiało się je w 5 minut lub ostatecznie można było spisać od kolegi na parapecie w szkole.

    • Ocena: 14

      Całe lato życie towarzyskie kwitło przy trzepaku i nikt nie dbał czy tam są jakieś bakterie czy wirusy wytrzepane z dywanów, czy chodników, potem szło się na dziko rosnące niedojrzałe jabłka lub srulki, po których pogoniło nie raz, stąd ta potoczna nazwa mirabelek. Zimą jak mówisz zjeżdżało się z górki na pazurki, „na bele czym” czyli na tornistrze, na dziurawej miednicy spod śmietnika, specjalnych saneczkach skonstruowanych samodzielnie z deski z przykręconymi łyżwami i wojny na „gały” śnieżne. Do szkoły średniej dojeżdżało się nieogrzewanymi autobusami, z szybami zamarzniętymi od wewnątrz, rozkład jazdy praktycznie nie obowiązywał, a ogrzać można było się dopiero w tłoku itd., itp. etc.

  3. przciez taki mamy klimat proste 😂

  4. Ocena: 3

    panje kiedyś takie zimy to już na początku grudnia byli, teraz to nie ma zim

  5. Kiedyś było blisko -30 stopni i przynajmniej tyle centymetrów śniegu i trzeba było popylać do szkoły.Do tego w soboty też.

Dodaj komentarz