Chciał kupić nieznajomemu chłopcu buty. Został napadnięty i okradziony
13:39 30-08-2023 | Autor: redakcja
Zdarzenie miało miejsce przy ulicy Krasińskiego w Lublinie. Siedzącego na ławce 29-latka zaczepił nieznajomy chłopiec. Nieletni poprosił go o pieniądze na buty. Po krótkiej rozmowie mieszkaniec Lublina zgodził się pomóc.
– Obaj poszli do pobliskiego bankomatu, gdzie 29-latek wypłacił gotówkę. Część wypłaconych pieniędzy przekazał od razu chłopcu. Wtedy do rozmowy włączył się nieznajomy mężczyzna. Sprawca zażądał od mieszkańca Lublina oddania pozostałych pieniędzy oraz wypłaty z bankomatu dodatkowej gotówki. Zaczął zastraszać pokrzywdzonego, a następnie uderzył go pięścią. Jego łupem padło ponad 300 złotych. Na szczęście pokrzywdzony w pewnym momencie zdołał uciec – relacjonuje nadkomisarz Kamil Gołębiowski z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.
Sprawą zajęli się kryminalni z IV komisariatu w Lublinie. Funkcjonariusze przeanalizowali zgromadzone materiały i na tej podstawie zatrzymali 20-latka. Mężczyzna dzisiaj zostanie doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszy zarzuty rozboju i zapadnie decyzja w przedmiocie wniosku o tymczasowe aresztowanie.
Za rozbój grozić może mu do 12 lat więzienia.
Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.
George Bernard Shaw
A to bydle
tepic chwasta na stale rundapem
Zwykła ustawka. Kto daje pieniądze biednemu? Mógł pójść do sklepu i kupić mu buty.
Do wora a wór…
300zł to Kamcio tyle zarabia od godz 9 do 13.
Pomóż dziadowi, to jak odżyje to ciebie torbą zabije.
… pokolenie +500 … jemu sie poprostu należało!
Coś ta historia się kupy nie trzyma. To my mieszkamy na jakiejś prowincji w kraju trzeciego świata?
500 plus, 13, 14 stki, zapomogi, mopsy itd a jakieś dziecko przychodzi i prosi żeby mu buty kupić? W decathlonie są już po 60 ziko.
… sam obuwaj jakieś zico za 60 pln … to ma być firmowe obuwie, min. 300pln, inaczej to obciach na dzielni
Ehm, że 29-latek nie potrafił przy***ć 20-latkowi, tak żeby go pajac po jego butach całował… Uciekać zamiast oddać?
Paw. Kilka lat temu miałem podobną akcję w okolicy dworca PKS z próbą wymuszenia oddania pieniędzy i telefonu. A, że delikwent był mniej więcej mojej postury, to się przełamałem i dostał, ale w mazak. Po chwili szybciutko usiałem się ewakuować, bo zaczęło do mnie biec kilku „obserwatorów” stojących niedaleko. Więc takie akcje są dosyć ryzykowne- najczęściej tacy mają swoją „obstawę” w razie czego do pomocy.