Cena jabłek w sklepie 2 zł, sadownik otrzymuje z tego 28 gr. Sprawdzili, kto zarabia na owocach i warzywach
12:05 30-04-2019 | Autor: redakcja
Choć ceny owoców i warzyw w sklepach są dość wysokie, protestujący od dłuższego czasu rolnicy tłumaczą, że oni jako producenci dostają z tego grosze. Jak wyjaśniają, najwięcej zarabiają pośrednicy i sklepy, zaś od nich wymaga się sprzedawania po jak najniższej cenie. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów postanowił sprawdzić, kto najwięcej zarabia w obrocie tych produktów. Kontrole prowadzono na zasadzie „kroku wstecz”, czyli po sprawdzeniu ceny wybranej partii produktu w sklepie, następnie po fakturach ustalano ceny u poszczególnych pośredników docierając do ceny, za którą rolnik sprzedał dany produkt.
Ceny owoców i warzyw sprawdzano w pięciu sklepach należących do sieci: Auchan, Biedronka, Carrefour, Lidl i Tesco. Kontrola wykazała, że w większości przypadków między rolnikiem, a sklepem występuje kilku pośredników, którzy mają znaczący wpływ na ostateczną cenę produktów w sklepach. W przypadku jabłek zysk pośredników wahał się od 10 do 77 proc., a sklepów od 9 do 27 proc. Z analiz UOKiK wynika jednocześnie, że w najgorszym przypadku sadownik zarobił zaledwie 14 proc. końcowej ceny jabłek. Zakładając, że kilogram owocu kosztował 2 zł oznacza to, że mogło się zdarzyć, że rolnik zarobił zaledwie 28 groszy, mimo ponoszonych ryzyk i ogromnego nakładu pracy.
Podobna sytuacja miała miejsce z innymi produktami. Jeżeli chodzi o maliny, rolnicy w zależności od sieci, otrzymywali od 26 do 58 proc. ceny, którą płacił konsument. Do pośredników trafiało od 10 do 42 proc., a do sieci handlowych od 9 do 27 proc. W przypadku cebuli, rolnik otrzymywał od 19 proc ostatecznej ceny, trochę lepiej było przy cenie ziemniaków, gdzie do producenta trafiało od 26 do 68 proc. ceny jaką płacą konsumenci.
– Choć było to pilotażowe badanie, możemy jednak zobaczyć konkretne przypadki, w których producent żywności zarabiał nieproporcjonalnie w porównaniu do włożonej pracy i ponoszonego ryzyka. Dlatego apeluję do sieci handlowych o wprowadzenie programów, które zagwarantują polskim rolnikom uczciwe ceny za ich produkty. Rozwiązań może być wiele, jednym z nich proste oznaczenie np. na wzór certyfikatów Fair Trade, które oznaczają, że farmerzy w dalekich zakątkach świata dostają sprawiedliwe wynagrodzenie za ich pracę – mówi prezes UOKiK Marek Niechciał.
Zebrany przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów materiał ma wyłącznie charakter poglądowy, niemniej zaobserwowane zależności mogą stanowić punkt wyjścia dla sieci handlowych chcących wprowadzać rozwiązania promujące polską żywność i wspierające polskich rolników.
(fot. pixabay – zdjęcie ilustracyjne)
Nie ma co apelować do sklepów, tylko do rządu o uregulowanie cen. Do producenta powinno trafić 60% ceny
Ceny regulowane to nie jest dobry pomysł. Już tak kiedyś było.
UOKiK Amerykę odkrył, że najwięcej zarabiają pośrednicy. Teraz UOKiK niech odkryje kto na węglu najwięcej zarabia.
A na targu po 2,5-3zł. Kto kogo tu robi w wała ?
Targ dawno ma niewiele wspólnego z rolnikiem. Czasami bywa że kupują w markecie i sprzedają na targu.
Chciałbym dopłacić 50gr do tych 2zł, aby rolnik nie zarabiał 28gr za kilogram a mógł zarobić prawie 300% więcej. Czy dla Nas byłaby jakaś różnica czy płacimy 2zł czy 2,5zł za kilogram jabłek ? Niech rolnicy bezpośrednio sprzedają jabłka i inne produkty chętnie kupię
Myślę że nawet jak zapłacisz i 3 zł to Rolnik dalej otrzyma 28gr. UOKiK może sobie apelowac a sieci i pośrednicy będą to mieć w głębokim poważaniu. To musi być uregulowane prawnie ze np 60% ceny z półki musi zostać u Rolnika w kieszeni. Finalnie jeśli Rolnik dostanie 60gr to w sklepie będzie 1zl max. Ale taka regulacje trzeba dobrze przygotować i to rola mądrych głów.
po 1 dawno powinni się tym zająć, po 2 jak to ttylko poglądowy charakter, po prostu sprawdzili i przekonali się o tym o czym każdy wie, ale teraz mówią, ze owszem na papierze mamy, że jest tak, ale nic z tym nie zrobimy…. skandal, co to za kraj, powinni to uregulować np. ustawą i zakasować pośredników, co to ma być
Chceta mniejszych marży, to se załóżta swój sklep! Ale zaraz, to już było! Mieliśmy polskie sklepy, a nawet banki, ale lekką ręką zostały sprzedane. Stokrotka np. dalej mogła być polska.
Skończyły się niestety czasy, że w rok budowało się chałupę dla dziecka i dokładało porszaka albo chociaż audi w turbodizlu.
Nie zgadzam się z tym 😉
Gdzieś coś usłyszy i powtarza jak papuga. Nigdy takich reali na wsi nie było. To że wybudował dom dzieciom…lecz często w takich przypadkach właścicielem tej posiadłości jest bank:)
To jeszcze proszę pokazać jakie koszty ponosi pośrednik – tj. transportu, przechowywania, strat zepsutych warzyw i owoców. Niech będzie cały łańcuch a nie wybrane fakty.
głosujecie na PIS
… skoro nie opłacają się jabłka , to w jakim celu co roku w Polsce sadzi się tysiące ha nowych sadów !???
Bo nierobienie nic przynosi większe straty. W mopsie wyliczają hektary i socjal miastowy się nie należy.
Wysokie dopłaty?
To teraz w przypadku owoców policzcie ile niesprzedanego towaru się marnuje, bo np się zepsuje w sklepie lub hurtowni, czy te zepsute towary wracają do rolnika ? Ziemniaki są dobitnym przykładem, że straty są wliczone w cenę dla rolnika, ziemniaki się nie psują tak szybko, w sklepie mogą leżeć dłużej i dlatego rolnik dostaje więcej bo nie ma strat z powodu zepsucia.