CBA w biłgorajskim autodromie. Przetarg wygrała żona radnego, a zarazem urzędnika nadzorującego inwestycję
22:28 21-10-2025 | Autor: redakcja
Centralne Biuro Antykorupcyjne zainteresowało się biłgorajskim autodromem. Chodzi o tor kartingowy, jaki za kwotę 32 mln zł wybudowano przy ul. Motorowej. Obiekt przystosowany jest do zawodów międzynarodowych o licencji A. Jego długość wynosi 1201 m, a szerokość jezdni od 8 do 14,5 m. Jeżeli chodzi zaś o zaplecze, to warto wskazać na centrum kierowania wyścigów, budynek sanitarny, trybuny dla widzów czy namiot badań technicznych. Nie mogło też zabraknąć nowoczesnego padoku, będącego sercem toru wyścigowego. Chodzi o miejsce, w którym zespoły budują swoje zaplecze na zawody.
Postępowanie nie dotyczy jednak budowy, lecz umowy na użytkowanie tego, jedynego tego typu obiektu w województwie lubelskim. Inwestycję zrealizowało Starostwo Powiatowe w Biłgoraju, a nadzorował ją zatrudniony tam radca prawny Ireneusz Bulicz. Jest on jednocześnie radnym PiS w Radzie Miasta Biłgoraj. Z kolei przetarg na operatora wypożyczalni gokartów wygrała firma Biłgokart, której właścicielem jest jego Dominika Bulicz, a prezesem mąż siostry radnego – Rafał Kędzierski.
Z ustaleń Onetu wynika również, że wątpliwości budzi także zakup gokartów, a dokładnie ich sfinansowanie. Zgodnie z wymogami przetargowymi, firma musiała dostarczyć na tor 16 pojazdów. Szacunkowy koszt jednego to 40-50 tys. zł. Tymczasem z oświadczenia majątkowego radnego wynika, że wraz z żoną mieli tylko 40 tys. zł oszczędności. Spółka otrzymała za to pożyczkę z Biłgorajskiej Agencji Rozwoju Regionalnego w wysokości ponad 255 tys. zł, której 25 proc. może zostać umorzone.
Radny zapewnia, że w okresie, kiedy ogłaszano przetarg, on już z autodromem nie miał nic wspólnego. Swoją pracę przy inwestycji zakończył w momencie powołania komunalnej spółki, która przejęła zarząd nad obiektem. Szczegółowe oświadczenie wydał za to prezes Autodromu Jarosław Bury. Zapewnia, że cały proces wyboru firmy wypożyczającej gokarty został przeprowadzony z zachowaniem standardów transparentności i uczciwej konkurencji, a jego nadrzędnym celem było jak najszybsze uruchomienie atrakcji dla mieszkańców regionu i zabezpieczenie stałego źródła przychodów dla Spółki.
– Autodrom Biłgoraj został oficjalnie otwarty 27 czerwca 2025 roku, czyli w szczycie sezonu motorsportowego. Jako Zarząd Spółki stanęliśmy przed wyzwaniem natychmiastowego zagospodarowania obiektu i udostępnienia go mieszkańcom. Jedną z najbardziej oczekiwanych usług była wypożyczalnia gokartów (tzw. rental). Należy podkreślić, że samodzielne uruchomienie tej usługi przez Spółkę było niemożliwe z przyczyn ekonomicznych. Wymagałoby to natychmiastowej inwestycji rzędu blisko 1 miliona złotych w zakup floty nowoczesnych gokartów, specjalistycznego oprogramowania do pomiaru czasu oraz zatrudnienia i przeszkolenia wykwalifikowanej kadry. Jedynym sensownym i odpowiedzialnym biznesowo rozwiązaniem było wynajęcie infrastruktury toru podmiotowi zewnętrznemu, który specjalizuje się w takiej działalności – wyjaśnia Jarosław Bury.
Prezes toru wskazuje, że w tym celu ogłoszono dwa postępowania w formie zapytania ofertowego. Pierwsze w dniu 2 lipca, o którym informacja była publiczna i podawana przez lokalne media. Wpłynęły dwie oferty, z czego jedna nie spełniała wymogów formalnych i musiała zostać odrzucona. Jedyną ważną ofertę złożyła firma Biłgokart. Mimo to, w trosce o zapewnienie jak najszerszej konkurencji, Zarząd Spółki podjął decyzję o unieważnieniu tego postępowania i ogłoszeniu nowego, na jeszcze bardziej otwartych zasadach.
Drugie postępowanie zostało nagłośnione jeszcze szerzej. Oprócz publicznego ogłoszenia w Biuletynie Informacji Publicznej, Spółka aktywnie promowała je w swoich mediach społecznościowych oraz wysłała bezpośrednie zaproszenia do firm rentalowych z całej Polski, zachęcając je do składania ofert. Zasady drugiego postępowania zostały zmodyfikowane tak, aby maksymalnie poszerzyć grono potencjalnych oferentów i uzyskać jeszcze lepsze warunki – co w praktyce działało na niekorzyść firmy Biłgokart, której oferty nie wybrano w pierwszym terminie.
– Aby ułatwić start nowym podmiotom, m.in. wydłużono termin na złożenie ofert oraz złagodzono wymóg posiadania gokartów – oferent nie musiał ich mieć fizycznie w dniu składania oferty, a jedynie dysponować nimi w terminie 14 dni od zawarcia umowy. Dalsze wydłużanie terminów uniemożliwiłoby jednak uruchomienie usługi w tym roku- tłumaczy prezes Autodromu.
Spółka zaznacza, że wybór oferty był oparty wyłącznie o obiektywne, matematyczne kryteria: 80% wagi stanowiła zaoferowana stawka godzinowa netto za wynajem toru, a 20% liczba zaoferowanych bezpłatnych godzin na cele marketingowe Autodromu. Nie było żadnych kryteriów subiektywnych czy uznaniowych. Pomimo tego tylko Biłgokart był zainteresowany prowadzeniem w tym miejscu działalności.
– Oferta ta spełniała wszystkie wymogi postawione w ogłoszeniu. W tej sytuacji Prezes Zarządu, działając jako gospodarz Spółki, nie tylko miał prawo, ale i obowiązek biznesowy zaakceptować ofertę, która była jedyną złożoną, spełniała wszystkie wymogi formalne i była najkorzystniejsza dla Spółki. Polskie prawo nie przewiduje możliwości odrzucenia ważnej oferty z powodu potencjalnych powiązań rodzinnych oferenta z osobami pełniącymi funkcje publiczne, jeśli samo postępowanie jest prowadzone w sposób uczciwy, publiczny i nie faworyzuje nikogo – zaznacza Bury.
Prezes Autodromu zaznacza jednocześnie, że żadna osoba postronna nie miała jakiegokolwiek wpływu na kształt, warunki ani przebieg postępowania ofertowego.
Hehe, PiS w pigułce.
PiS,PO jedno zło!
Uwaga Polacy! Proszę zwrócić uwagę na pozycję matrioszek z pisu. Zagadka na dziś: Gdzie jest soboń?
przy prezydentowej
,,Zbieżność nazwisk przypadkowa”. Nawet mój sąsiad, zagorzały pissowiec po dzisiejszym przekazie dnia że do bankructwa Ursusa doprowadził Pan Tusk, stwierdził że piss go okłamuje. Nie udało się przez 8 lat ogłupić społeczeństwa tak jak u ruskich?
Co to za pomówienia, całkiem czysty przypadek. Wystartowała jako jedyna, spełniala wyśrubowane warunki o których było dopiero wiadomo dopiero w czasie przetargu więc wygrała.
Ehe to polecam doedukować się że w polsce publiczne przetargi w 70% to nabijanie kabzy znajomym i rodzinie
No kto by sie spodziewał?:)
Jak już PiSowcy dorwą się do koryta, to aż miło popatrzeć. Wszędzie rodzinne koneksje.
Śmierdzi na kilometr… Miała wszystkie dane do przetargu, przeznaczoną kwotę, warunki, kryteria oceny, szczegóły, itd… Idealny układ i pomoc zamawiającego. Jedyny pozytyw, że może dałaby prace i zarobić lokalnym podwykonawcom? Podatki w gminie, zakupy, itd. Jeżeli nie będzie korespondencji i rozmów nagranych lub zeznań o naciskach, przepychaniu oferty, to będzie trudno udowodnić ustawkę czy przekręt. Być mize po pewnych ingot achach, kopii dokumentów CBA wszczęło sprawę.
Piniądz i Sława
Mechanizm stary jak świat. Powstaje dla przykładu jakaś spółka X, pasie się pół roku, powstaje inwestycja, pod nią ustalane są warunki przetagu, z malutkim szczegółem, który spełnić moze tylko spółka X. Przetarg jeden, drugi. Jest zdolność kredytowa, kasa, stół. Wszystko zostaje w rodzinie. Czego nie rozumiecie?
A co do toru, to ludzie mieszkający w pobliżu klną na hałas. Będą protesty. Pamiętam jeszcze czasy gdy kiedyś funkcjonował, to przy odpowiedniej pogodzie jeżdżace gówna słychać było w centrum Biłgoraja. Współczuję więc ludziom z najbliższej okolicy.
Co w rodzinie to nie zginie …:)