Eksplozja cen mieszkań w Lublinie. W ujęciu rocznym wzrost cen przekroczył 17%. Pośrednicy mówią wprost – w 2024 nie zanosi się na spadek cen, co nie oznacza, że nie warto inwestować w nieruchomości.
To już oficjalne – wiosna zawitała do Polski, a do Biedronki polskie truskawki. Tym samym sieć rozpoczyna sezon na owoce, w których zaklęte jest piękne słońce. Już od środy 10.04 w 2000 sklepów na terenie Polski można kupić pierwsze owoce z polskich upraw.
Pierwsze wiosenne słońce i świetna pogoda wybudziły Polaków z zimowego letargu i skłoniły do myślenia o wiosennych wyjazdach. Zainteresowanie noclegami na majówkę rośnie z dnia na dzień, a liczba rezerwacji sięga już 75% tych złożonych w zeszłym roku. Gospodarze, szczególnie obiektów w górach, mają wreszcie powody do optymizmu, tym bardziej, że wydłuża się czas majowych pobytów – wynika z raportu Nocowanie.pl.
Według Barometru Providenta statystyczny Polak planuje wydać na Wielkanoc 568,8 zł. Zakupy w portfelu najbardziej odczują pracownicy sektora publicznego, edukacji, kultury i sztuki oraz branży HoReCa, a także handlu, których średnie zarobki (wg. GUS) zaczynają się od 3 200-3 600 zł netto i nie przekraczają 4 200 zł netto, wynika z analiz Grupy Progres. Wielkanocne wyjście do sklepu uszczupli też konta mieszkańców regionów z najniższą średnią wynagrodzeń – woj. świętokrzyskiego, podkarpackiego, warmińsko-mazurskiego i podlaskiego. Będzie również sporą częścią budżetu – 18 proc. – osób zarabiających najniższą krajową tj. 3 221,98 zł netto.
Można śmiało powiedzieć, że eldorado i rozpasanie budżetowe w naszym kraju, które miało miejsce od kilku lat, czas kończyć. I można rozumieć, z czego to wynikało, wystarczy wspomnieć pandemię czy wojnę na Ukrainie. Sytuacja finansów naszego kraju już rok wcześniej była trudna, a w tym nie zapowiada się lepiej. Według metodologii europejskiej za 2023 rok Polska miała 6% deficytu, w 2024 roku ma być tylko ciut lepiej, bo w okolicach 5-5,5%. To oczywiście szacunki, bo kluczowe będzie, czy uda się osiągnąć zakładaną kwotę wpływów do budżetu, przede wszystkim z podatków - twierdzi analityk walutowy Krzysztof Pawlak.