Brak mieszkania utrudnia decyzje o posiadaniu dzieci. Polacy oczekują zmian w polityce mieszkaniowej kraju
09:37 25-01-2026 | Autor: redakcja
– Nasi respondenci wypowiedzieli się, że pomimo różnych okoliczności negatywnych, czyli problemów ze zdolnością kredytową, możliwością posiadania wkładu własnego czy innych okoliczności, są jak najbardziej za tym, aby mieszkania kupować. Natomiast najem za każdym razem traktowany był jako forma przejściowa – mówi agencji Newseria dr Izabela Rudzka, ekspertka ds. mieszkalnictwa ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Raport „Potrzeby i aspiracje mieszkaniowe Polaków”, który powstał na podstawie badań IBRiS oraz wieloletnich analiz rynku mieszkaniowego Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, pokazuje, że 71 proc. Polaków ma tytuł własności do nieruchomości, a 68 proc. jest zadowolonych ze swojej obecnej sytuacji mieszkaniowej. 81 proc. osób w wieku 18–29 lat uważa, że dziś znacznie trudniej zdobyć mieszkanie. Preferencja dla własności pozostaje stabilna niezależnie od wieku i sytuacji zawodowej. Najem wybierany jest głównie z powodów ekonomicznych – braku wkładu własnego, zdolności kredytowej lub wysokich rat – a nie jako docelowy model zamieszkania. 89 proc. najemców deklaruje, że wolałoby spłacać kredyt hipoteczny, zamiast wynajmować, gdyby rata była równa wysokości czynszu. Młodzi Polacy obawiają się także, że na emeryturze nie będzie ich stać na opłacanie najmu, jeśli nie zdobędą własnego mieszkania.
– Jeżeli mówimy, że w całej Europie zmagamy się z coraz większym problemem braku potomstwa, spada nam dzietność i to w drastyczny sposób, również w Polsce, to każdy polityk powinien się zastanowić, na ile polityki, które reprezentuje, mogłyby powodować wzrost liczby dzieci. Żebyśmy nie mieli sytuacji, w której młodzi ludzie zastanawiają się, czy jeżeli wyjadą, to będą w stanie lepiej sobie zorganizować życie, żeby posiadać potomstwo – podkreśla dr Izabela Rudzka. – Jeżeli mamy niestabilność w jakiejkolwiek polityce, powstają różnego rodzaju anomalie, czyli zatrzymanie się, poszukiwanie alternatyw, możliwości przeczekiwania sytuacji.
Problem mieszkaniowy coraz częściej przekłada się na decyzje długoterminowe, a nie wyłącznie na krótkotrwałe strategie życiowe. Z badań IBRiS wynika, że 69 proc. respondentów uważa brak mieszkania za czynnik utrudniający decyzję o posiadaniu dziecka, a 76 proc. wiąże dostępność mieszkań z emigracją młodych ludzi. Jednocześnie około 1/3 osób w wieku 25–34 lat mieszka z rodzicami, co w coraz większym stopniu dotyczy osób pracujących i finansowo samodzielnych, a nie jedynie tych w trakcie edukacji czy na wczesnym etapie kariery.
– Zamieszkiwanie osób dorosłych razem z rodzicami, czyli tak zwane gniazdownictwo, jest problemem, który narasta nie tylko w Polsce, ale też w Europie. Jest on związany wprost z dostępnością mieszkań, zarówno tych na wynajem pod względem cenowym, jak i z możliwością zakupu własnych mieszkań – podkreśla Marcin Duma z Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS. – Jeżeli nie rozwiążemy w pewien sposób tych problemów mieszkaniowych, zarówno po stronie najmu, jak i zakupu, to one będą dalej nabrzmiewać.
Badania IBRiS wskazują, że najpoważniejszą barierą w dostępie do mieszkań są wysokie ceny zakupu (77 proc.), koszty najmu (43 proc.) oraz warunki kredytowe – oprocentowanie kredytów hipotecznych (40 proc.) i wymagania dotyczące zdolności kredytowej oraz wkładu własnego (30 proc.). Respondenci podkreślają też zbyt małą liczbę mieszkań komunalnych i TBS (19 proc.), niepewność zatrudnienia (19 proc.) oraz zbyt małą liczbę nowych inwestycji (16 proc.). Łącznie niemal połowa badanych uznaje dostępność mieszkań za złą. Jedynie 6 proc. pozytywnie ocenia działania rządu w tym obszarze, a co czwarty uważa, że obecnie żadna grupa społeczna nie jest realnie wspierana w dostępie do mieszkań.
– Największą barierą popytu na rynku mieszkaniowym w tej chwili jest możliwość sfinansowania zakupu mieszkania. Dostępność mieszkań, które chcieliby kupić potencjalni nabywcy, jest duża, zarówno tych na rynku deweloperskim, jak i na rynku wtórnym. Decydujące jest to, co się dzieje z możliwością sfinansowania zakupu – mówi Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku w Otodom. – Dlatego najbardziej oczekiwaną zmianą przez nabywców w tej chwili są dalsze obniżki stóp procentowych i utrzymywanie się inflacji w celu inflacyjnym, najlepiej na poziomie, który widzimy w ostatnich miesiącach albo niższym.
Ekspertka wskazuje, że rynek znajduje się w stanie równowagi popytowo-podażowej, która jednak nie przekłada się na zatrzymanie wzrostu cen, szczególnie w największych aglomeracjach. W Warszawie przeciętne oferowane mieszkanie kosztuje 950 tys. zł, podczas gdy w Łodzi nie jest droższe niż 600 tys. zł. Mimo wyższych wynagrodzeń stolica pozostaje rynkiem o najniższej dostępności mieszkań.
– Do oceny tego, czy bariera zakupu jest poważna, nie wystarczają nam tylko ceny mieszkań, bo istotne są również zarobki. Od kilkunastu miesięcy mamy pewną stabilizację relacji między dochodami i cenami mieszkań, ale zła wiadomość jest taka, że niemal we wszystkich miastach na przeciętne mieszkanie trzeba zbierać siedem, osiem, a nawet 10 lat – podkreśla Katarzyna Kuniewicz. – Najlepsza sytuacja jest dziś w Katowicach, Łodzi czy Wrocławiu, a najgorsza w Warszawie i Gdańsku, gdzie rynkiem nadal rządzą ci, którzy oferują mieszkania, a ceny są bardzo wysokie. Za przeciętne wynagrodzenie w stolicy można kupić obecnie około 0,6 mkw. mieszkania oferowanego przez deweloperów.
Badania opinii publicznej pokazują też rozbieżność między tematami debaty medialnej a rzeczywistymi obawami społecznymi.
– W debacie publicznej emocje rozpalała kwestia inwestycji mieszkaniowych, tymczasem z punktu widzenia statystycznego Polaka istotne jest nie posiadanie dwóch–trzech mieszkań, tylko zabezpieczenie swojej podstawowej potrzeby mieszkaniowej w postaci jednego docelowego mieszkania – mówi Marcin Duma.
Polacy oczekują od państwa aktywnej, ukierunkowanej polityki mieszkaniowej. Największe poparcie dotyczy wsparcia przy zakupie pierwszego mieszkania, a także działań ułatwiających wejście na rynek osobom młodym i rodzinom. Część respondentów opowiada się również za budową mieszkań na wynajem przez państwo.
Mówi: dr Izabela Rudzka, ekspertka ds. mieszkalnictwa, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie, Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku, Otodom, Marcin Duma, Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS
Bajki dla przedszkolaków. Po II wojnie kraj był zrujnowany, pod ruskimi bieda niesamowita i jakoś nie przeszkadzało to mieć rodzicom kilkorga dzieci. W mniejszych miejscowościach w jednej izbie spało po 7-8 dzieci. To nie brak mieszkań jest problemem, tylko wygodnictwo ludzi, brak kontaktów międzyludzkich i technologie. Młodym nie chce się zajmować dziećmi, ciągle pilnować. Siedzą tylko w telefonach, mało kto się poznaje w realu. Roboty koszące same koszą trawę, automatyczne nawodnienie ją podlewa, bramę macie na pilota, odkurzacz sam jeździ po domu, pralki, zmywarki itd. Żeby to wszystko mieć trzeba zarobić, a żeby zarobić trzeba robić. Mało komu po robocie chce się jeszcze zajmować dzieciakami. Ciągle tylko słyszymy teksty – „nie mam czasu”. I tak jest we wszystkich krajach wysoko rozwiniętych, nie tylko w Polsce. Zobaczcie w Afryce, tam dalej wielka bieda i ludności ciągle przybywa. To nie jest przypadek.
Poza tym, skoro taki niż demograficzny, tych ludzi w końcu poważnie zacznie brakować, a migrantów nie chcemy, po co budować tysiące nowych bloków, domów – kto w nich będzie za x lat mieszkał, skoro wymieramy ? Bez sensu. I tu też zwróćcie uwagę na kraje zachodnie, bogatsze od Polski, uczcie się ile budynków, lokali stoi pustych. Potem oferują mieszkania czy domy za 1 euro. Jeszcze nie jest za późno, że wyciągnąć wnioski.
Zauważcie, że wymieraniem i ogólnie spadkiem liczby ludności, martwią się głównie politycy, bo im się system emerytalny zawali. To niech wymyślą jak go zmienić, albo coś innego wymyślić, żeby liczba ludności nie miała aż takiego znaczenia.
Mniej ludzi to mniejsze zużycie plastiku, mniej samochodów – może korki będą mniejsze ? Większa ekologia. Sadźmy więcej drzew.
Ogólnie temat rzeka, trzeba by książkę na ten temat napisać, więc wybaczcie ten chaos. Miłego dnia!
Popieram, nie mam robota koszącego i takich tam udogodnień ale mam przewlekle zmęczenie. Po intensywnej robocie ogarne co z grubsza i idę spać.
W sobotę muszę odespać, odsapnąć bo paść można a w niedzielę sprzątam i gotuje na tydzień. Gdzie jest ta słynna niedziela z rodziną??? Oczekiwania każdy ma typu obiadki z rodzinka dalszą czy bliższa tylko ktoś musi zasowac jak na święta żeby sprostać oczekiwaniom.
No ile można robić tych etatów. Dwa w pracy a trzeci w domu.
Pamiętajmy, że już 20 lat temu straszyli, że za 5 lat nie będzie lodu na biegunie północnym.
Podobnie straszono, że niezaszczpieni poumierają na Covida, a Rosja napadnie na Europę. W latach osiemdziesiątych straszono,, że za 20 lat skończy się ropa, a w latach siedemdziesiątych straszono globalnym ochłodzeniem.
Straszono, że ziemia wkrótce będzie przeludniona, a teraz wyludnioną Europę zalewa się nachodzcami.
Ale widzę nadchodzące zmiany. Dzisiejsza młodzież nie ogląda telewizji. Nie, nie piszę o tej młodzieży z tik toka.
Nie brak mieszkań bo ich jest w ogrom. I cały czas się budują . TYLKO cena tych mieszkań jest kosmiczna w stosunku do zarobków! Szczególnie w Lublinie gdzie jest tania siła robocza i o średniej krajowej można sobie pomarzyć:/ Ale nie’rząd ma to głęboko gdzieś. Ilu osłów i polityków ma po kilka jak nie po kilkanaście mieszkań. A ty „plebsie” tyraj za miskę ryżu i spłacaj kredyt do końca życia z mega odsetkami. I jak widać nawet +800 nic nie pomogło! Chory kraj, chore nie’rządy!
… mieszkania wykupują ci co już mają po kilka lub wiecej. biedniejszego nigdy nie będzie stać na własne M, ma wynajmować od bogatego
Kiedyś pewna obrotna posłanka, na zarzut że do polityki poszła po „frukta”, ta z rozbrajającą szczerością odpowiedziała, że przecież każdy może startować.
zaraz … zaraz a gdzie podziało się te trzysta tysięcy mieszkań zbudowanych przez osiem lat rządów tzw zjednoczonej bezprawicy … słyszałem jak prezes swoimi złotymi ustami obiecywał że jego ludzie sobie poradzą …. jak dotąd poradzili sobie z budowaniem mieszkań i domów…. Na początek dla siebie
Dokładnie tak w samo sedno
no skoro PRL to był nieludzki system to nie narzekać
Sorry, problem leży w finansowaniu i braku kontroli nad lichwiarzami zwanymi dla zmyły – bankami. Nawet u tego co je żabki warunki są bardziej jasne i tańsze. Jak ostatecznie masz spłacić równowartość dwóch mieszkań to co się dziwić…
Ludzie nie wiedzą w co się ubrać bo nie wiedzą jaką będzie jutro pogoda a biorą kredyt na 30 lat
Przy kredycie wypłata 5000 zł wystarcza tylko z miesiąca na miesiąc więc gdzie tu jest miejsce na dzieci, 800 plus jak widać nie załatwia tematu i nic nie wniosło do dzietności w Polsce.
Problem leży w emancypacji kobiet, które są obecnie lepiej wykształcone, świadome przez co odpowiedzialne, stawiające na samorozwój, karierę i niezależność finansową. W krajach, gdzie panuje tradycyjny model rodziny, a kobieta jest osobą podległą mężczyźnie tam dzieci jest mnogo. Jeszcze 40 lat temu praktycznie sensem życia dziewczyny po osiągnięciu pełnoletności było zamążpójście, praktycznie za pierwszego lepszego,który się nawinął, bo po ukończeniu 25 roku życia, groziło staropanieństwo, a to wiązało się z poczuciem niskiej wartości. Łatka „stara panna” oznaczała „wybrakowanie”, może wredny charakter, nienachalną urodę, kuku na muniu, poza tym nacisk ze strony rodziny, aby pozbyć się z domu gęby do wyżywienia. Kobiety obserwując dawne życie swoich babek i matek steranych życiem, rodzących „co rok prorok”, zależność finansową od męża i znosić jego humory, nałogi,brak partnerstwa w małżeństwie i sekundujący w tym kościół, skorzystały z dobrodziejstwa cywilizacji i wzięły swoje sprawy i swój los w swoje ręce. Po prostu dosyć mają tej odwiecznej martyrologii Matek Polek uhonorowanym jedynie Dniem Matki i Dniem Kobiet …ten ostatni przewrotnie obchodzony hucznie przez mężczyzn.
kobitom w głowach / ?/ sie poprzewracało
Mieszkanie to wymówka, wielu ma mieszkanie, a zamiast dzieci pieski, kotki. Tak jest łatwiej, jest czas ma znajomych, imprezy, siłownię.
… posłuchałam kazań jędraszewskiego, programu wyborczego brauna, wypowiedzi zarnka i stwierdziłam że nie chcę mieć dzieci które będą żyły w takim kraju
Dla ciebie i innych raczej Arcybiskup Jędraszewski. Można wyjechać z Polski. Droga wolna.
Co zatem tu jeszcze robisz?
Kto? Dla mnie to też nikt ważny, Zwykły człowiek żyjący z ciężkiej pracy rąk. Cudzych rąk.
taki trend widzę teraz , po 2 pieski się wyprowadza
Kolejne rozdawnictwo.
Ja nie oczekuję mieszkania. Oczekuję stabilizacji tzn gwarancji powrotu do pracy, żłobka obok pracy, ochrony oszczędności, przystopowanie podatku od podatku z mojej opodatkowanej wypłaty, sensownej emerytury.
A co mam – wypłata niewspolmierna do podstawowych wydatków, strach przed wydaniem np : około 1000zl w obawie przed kolejnym miesiącem bo moge nie pracować, zachorować czy wydarzy się awaria zyciowa.
może niech banki przestaną okradać ludzi i wprowadzą raczej takie warunki w każdym innym kraju w unii? Spłata miliona przy kredycie na mieszkanie na 400000 to nie jest normalne.
Może sytuację poprawiłoby faktycznie budowanie przez państwo mieszkań, ale nie na wynajem tylko na sprzedaż w niższych, realnych cenach, konkurencyjnie do oferty deweloperów. Niech sobie mają wolny rynek. W takim przypadku ceny mieszkań spadną. Ogólnie coś jest nie tak w polityce kolejnych rządów, bo państwo powinno zapewniać podstawowe funkcjonowanie społeczeństwa; transport publiczny, mieszkania państwowe, szkoły i żłobki, leczenie, handel, przemysł. Obok tego równolegle istniejący wolny rynek. Brak sensownych decyzji to chyba skutki dziesięcioleci bufetu z alkoholem w sejmie. Zapijaczone towarzystwo myśli głównie o zaspokojeniu swoich potrzeb i zdobywaniu prywatnego majątku. Z przeciętniaków narobiło się tam milionerów. Dlatego akceptowali to co się dzieje z mieszkalnictwem.
tylko o kasę państwową do przepalenia i znalezienie argumentów do tego, rynek się kurczy, obywateli coraz mniej, mieszkań na rynku coraz więcej – chcą po porostu rozruszać rynek
A mieszkania i dzietność ? Warto by policzyć ile dzieci mają w sumie autorzy tego raportu „Potrzeby i aspiracje mieszkaniowe Polaków” na pewno mają mieszkania…
Dzieci to relacje pary, poświecenia i radości a i zadanie na całe życie – nie wychowano do tego już kilku pokoleń młodych Polaków – lepsza jest SAMOREALIZACJA
W tym kraju ceny są nie adekwatne do zarobków zawsze to powtarzam!!!
Najpierw daj mieszkanie, a później utrzymuj a ktoś się łaskawie będzie rozmnażał. Najlepiej to takich poprostu utrzymywać a oni będą leżeć i liczyć podarowaną kasę