Borsuk zginął pod kołami samochodu. Czytelniczka apeluje – Uważajmy na dzikie zwierzęta
10:07 17-06-2018 | Autor: redakcja
Wczoraj około godziny 11 nasza Czytelniczka jadąc drogą powiatową pomiędzy Starą Wsią a Puchaczowem natrafiła na borsuka europejskiego. Niestety zwierzę już nie żyło. Zostało prawdopodobnie potrącone przez jadący tą drogą pojazd.
– Prosiłabym o wystosowanie apelu do kierowców, by baczniej przyglądali się drodze oraz jej otoczeniu. Tak wiele zwierząt ma teraz młode, a w związku z tym, że panuje susza, wychodzą częściej z kryjówek by szukać pożywienia. Tak wiele widuje się teraz martwych, rozjechanych zwierząt, że aż serce ściska. Ja nigdy nie widziałam do tej pory borsuka, a dziś dopiero zobaczyłam martwego. Wielki żal, może to była matka, która miała młode. Naprawdę przykro patrzeć na tak piękne zwierzę – napisała pani Justyna.
Kilka słów o borsuku europejskim. Jest to zwierzę wszystkożerne, łatwo przystosowuje się do zasobów pokarmowych w okolicy, w której żyje. Dżdżownice stanowią najważniejsze źródło pożywienia borsuka; do ważnych należą także duże owady, małe i młode ssaki oraz przy nadarzającej się okazji ptaki, padlina, zboża i owoce. Borsuk występuje w całej Polsce. Borsuk prowadzi życie nocne, dzień przesiaduje w norze, która ma często bardzo skomplikowaną budowę.
Z nastaniem mrozów borsuk zasypia w norze. Zimowy sen nie jest ciągły, gdyż w dniach ocieplenia budzi się i wychodzi z nory, by zaspokoić pragnienie lub coś złowić. W czasie zimowego snu borsuk żyje nagromadzonym w organizmie tłuszczem, przez co traci na wadze do 7 kg.
Ze względu na tryb życia i niewielką atrakcyjność dla myśliwych, borsuki nie są poważnie zagrożone. Są jednak często zabijane przez człowieka jako zwierzęta przenoszące wściekliznę. Jego naturalnymi wrogami są wilki i rysie.
2018-06-17 10:55:26
(fot. nadesłane)
Dziewczynka chyba pierwszy raz zobaczyła jakieś zwierzę na szosie. Dziewczynko, jak będziesz więcej jeździła to dojdziesz do wniosku, że zwierząt często NIE DA się zauważyć kiedy wbiegają na drogę trzy cztery metry przed maską. Jakakolwiek reakcja nastąpi kiedy zwierzątko jest już w kilku częściach. I módl się dziewczynko aby tak nagle nie wyskoczył Ci dzik, jak mi onegdaj…
O to to to to..weganka dopiero co zdała egzamin a możliwe, że za liście i będzie już pouczać – miałem spotkanie z dzikim zajączkiem i to nie było w wielkanoc..
Na nadbystrzyckiej lata borsuk z nocy hahahh
A ja tam swoją e60 przejechałem nie jedno zwierzę.
Ale tobie mama usiadła na głowę przy porodzie
Czytelniczka chyba zapomniala ze nikt raczej specjalnie nie bierze dzikiego zwierza na maske zeby uszkodzic sobie samochod… takie zwierzeta wylaza centralnie pod kola. Czesto na reakcje jest za pozno a zdarza sie ze jak ktos jednak zdazy go ominac, to sam albo wpadnie na drzewo albo inny pojazd z naprzeciwka. Takze bez urazy, ale jak ktos ma wybierac miedzy zyciem borsuka a swoim to sorry… gorzej jak wyskoczy ci cos wiekszego, np los.
Nie ważne co wyskoczy. Może to być łoś, dzik, sarna, borsuk. Trzeba walić, nie próbować omijać. Jedyne co możemy zrobić, to hamować, aby zmniejszyć straty na swoim samochodzie. To tylko rzecz, niezależnie ile kosztowała, a życie mamy jedno.
tak jest walić co popadnie i na drzewo nie ucieka… a jak przypili to i z drzewa ściągnąć…
Twoje zdrowie i życie. Możesz próbować omijać, mam tylko nadzieję, że nie zderzysz się z innym autem czołowo, raniąc przypadkowe osoby. Przedkładanie życia zwierzęcia nad życie ludzkie nie jest normalne. W dzisiejszych czasach niestety coraz więcej eko oszołomów, którzy uważają inaczej.
No tak. Mając do wyboru życie zwierzęcia wpadającego na drogę lub życie swoje i pasażerów myślę, że wszyscy kierowcy wiedzą, co należy wybrać.
mi takie zwierzątko wylazło kiedyś nocą pod same koła. Nawet nie zdążyłem dostrzec co to było – jakieś takie borsuko-bobrowate. Ale to normalnie ułamek sekundy i sru. Jakiego spustoszenia mi bydlę narobiło w samochodzie i na jakie koszty naraziło to nawet nie wspomnę, Na pierwszy rzut oka, po ciemku, to uszkodzony zderzak, wywalony halogen i tyle. No cóż myślę, mogło być gorzej. A rano wyszło szydło z wora. Wywalone nadkole, uszkodzona blacharka, różne zbiorniczki, rurki itp znajdujące się pod nadkolem do śmieci. Normalnie jak bym wiedział to bym się wrócił i tego zdechlaka jeszcze w d..pę nakopał, Odszkodowanie? zapomnijcie.
Wczoraj leżał los w rowie jak się kończy s17 . Biedny łoś komuś skasował bmke.
żal jej szkodnika, te pindy z miasta nie wiedzą jakie szkody czynią borsuki
Czytelniczko sama sobie uważaj. Nie dość że my kierowcy jesteśmy narażeni na niebezpieczeństwo dzikich zwierząt to jeszcze w razie szkody najczęściej sami pokrywamy koszty napraw samochodu!
Bardzo lubię zwierzęta, ale kiedy mam wybór moje życie czy lisa lub zajączka wybieram swoje.Cóz może jestem egoistką ale niech tak zostanie