Bocian na śniegu w Rudce Kozłowieckiej. Nie wszystkie ptaki odlatują na zimę
09:49 06-02-2026 | Autor: redakcja
Zdjęcie wykonane przez naszego Czytelnika w Rudce Kozłowieckiej pokazuje bociana białego w zimowej scenerii, w miejscu, gdzie zwykle widuje się go wiosną i latem. Obraz może budzić niepokój, ponieważ bociany kojarzone są przede wszystkim z długimi wędrówkami do ciepłych krajów. W rzeczywistości jednak nie wszystkie osobniki decydują się na odlot.
Ornitolodzy od kilku lat obserwują rosnącą liczbę bocianów pozostających w Polsce na zimę. Zjawisko to wiązane jest przede wszystkim ze zmianami klimatycznymi. Łagodniejsze zimy, krótsze okresy silnych mrozów oraz mniejsza pokrywa śnieżna sprawiają, że ptaki są w stanie znaleźć pożywienie także w miesiącach zimowych.
Bociany, które nie odlatują, potrafią przystosować się do trudniejszych warunków. Ich dieta jest bardzo zróżnicowana — obejmuje nie tylko żaby czy owady, ale również drobne gryzonie, dżdżownice czy padlinę. Zimą często żerują na polach, łąkach, a także w pobliżu zabudowań gospodarskich. Zdarza się, że korzystają z miejsc, gdzie łatwiej o dostęp do pokarmu, na przykład w rejonach wysypisk odpadów lub przy gospodarstwach rolnych.
Część bocianów pozostaje w kraju także z powodów zdrowotnych. Osłabione, ranne lub młode osobniki mogą nie mieć wystarczającej siły, by pokonać wielotysięczną trasę do Afryki. Dla nich pozostanie na miejscu bywa większą szansą na przeżycie niż ryzykowna wędrówka. Zdarza się również, że ptaki, które kilka lat z rzędu skutecznie przezimowały w Polsce, przestają podejmować migrację.
Eksperci podkreślają, że sam widok bociana zimą nie jest jednoznaczny z koniecznością interwencji człowieka. Ptaki te potrafią znosić niskie temperatury, chroniąc się przed wiatrem i ograniczając aktywność w najchłodniejszych momentach dnia. Dopiero wyraźne oznaki osłabienia, brak możliwości poruszania się lub widoczne obrażenia powinny skłonić do kontaktu z odpowiednimi służbami zajmującymi się pomocą dzikim zwierzętom.
Specjaliści odradzają także dokarmianie bocianów na własną rękę. Niewłaściwy pokarm może im zaszkodzić, a przyzwyczajenie do łatwego źródła pożywienia bywa dla dzikich ptaków niebezpieczne w dłuższej perspektywie. Najlepszą pomocą jest pozostawienie zwierzęcia w spokoju i obserwacja z bezpiecznej odległości.
Widok bociana na śniegu w Rudce Kozłowieckiej to przykład tego, jak przyroda stopniowo dostosowuje się do zmieniających się warunków. Choć dla mieszkańców to wciąż obraz nietypowy, dla ornitologów staje się on coraz bardziej naturalnym elementem zimowego krajobrazu w Polsce.
Bocian na śniegu w Rudce Kozłowieckiej – ten komu przyniósł dziecko powinien go jednak przygarnąć, może nawet jeść dać, przytulić… a nie, odebrać przesyłkę i na śnieg…
… A jak to było dziecko niechciane? To strach co może przytrafić się bocianowi z zemsty.
Na moje oko to sabotaż.
Zgadzam się. To jest kolejny, tym razem latający, ruski biorobot szpiegowski. Kilka dni temu był artykuł o sarnie, która podeszła do interweniujących policjantów i naiwni nie zauważyli, że to tak naprawdę biorobot. No ale bocian, zimą?! To już w oczywisty sposób powinno wzbudzić uwagę służb!
Bocian liczył na zimę taką jak w ubiegłych latach i się nieco przeliczył.
Ciekawe czy klnie pod dziobem: „A mogłem k… lecieć!”
Kiedyś przejeżdżałem przez Kozubszczyznę i też zobaczyłem bociana. Byłem w szoku, bo był wieczór i środek zimy. Okazało się, że jest tam ośrodek, który opiekuje się bocianami. Pozdrowienia dla wszystkich ludzi, którzy opiekują się zwierzętami.
Zima zaskoczyła tego bociana dokładnie ta samo jak samochodzistów zaskakuje 80-latek z balkonikiem na PdP dokonujący wtargnięcia na jezdnię.
Masz problem z jakąś obsesją na punkcie pieszych? Ogólnie ruchu drogowego? Temat o bocianie, a ty piszesz o czymś zupełnie innym. Tak się zachowuje osoba, która ma jakieś problemy, jakiś rodzaj fiksacji.
I w tym problem,kiedyś wariatów przymusowo umieszczano w świrkowie bez oglądania się na nic.Teraz główny zainteresowany musi wyrazić zgodę zgodę żeby go leczyć albo robić to przez sąd.
On po prostu boi sie odwiezienia przeze mnie na Abramowicką 2. W celu wykonania badań. Proponowałem wiele razy, ale tylko potrafi szczekać zza klawiatury.
Dopóki wypisuje te brednie w komentarzach – to jest niegroźny i nikt go nie będzie leczył.
Ale to będzie eskalować, przyjdzie czas, że zrobi komuś krzywdę.