06/06/2026
690 680 960

Amatorka, która zaczęła zdobywać ogromne sukcesy. Lubelska triathlonistka zakwalifikowała się do Mistrzostw Europy

Od lat z zapałem poświęca się tej wymagającej dyscyplinie, która łączy pływanie, jazdę na rowerze i bieganie. Dzięki swojej determinacji i ciężkiej pracy osiągnęła wiele sukcesów na arenie krajowej, teraz czeka ją wyjazd do Francji.

Agnieszka Przech-Fus od urodzenia związana jest z Lublinem, w stolicy naszego regionu spędziła bowiem całe swoje życie. W mieście rozwijała zarówno swoje pasje, jak też zbudowała swoją karierę zawodową. Obecnie, już od wielu lat pracuje w Referacie Finansowym Urzędu Gminy Wólka, gdzie jest ceniona przez przełożonych za swoją rzetelność i profesjonalizm. Prywatnie jest troskliwą mamą, kochającą żoną i dumną babcią.

Jednak prawdziwą pasją Agnieszki jest sport, a zwłaszcza triathlon. Od lat z zapałem poświęca się tej wymagającej dyscyplinie, która łączy pływanie, jazdę na rowerze i bieganie. Dzięki swojej determinacji i ciężkiej pracy osiągnęła wiele sukcesów na arenie krajowej, zdobywając liczne medale i wyróżnienia. Wśród jej imponujących osiągnięć znajduje się m.in. złoty medal na Mistrzostwach Polski w Triathlonie AG w Rzeszowie, który otworzył jej drzwi do udziału w Mistrzostwach Europy w Triathlonie AGE GROUP, które odbędą się w dniach 21-22 września w Vichy we Francji.

Jest to niewątpliwy sukces, gdyż Agnieszka nie tylko inspiruje swoją wytrwałością, lecz także udowodniła, że pasja i zaangażowanie mogą prowadzić do spełnienia największych marzeń. Jednak na tym etapie pojawiły się problemy. Sport, jak wiadomo, wymaga również nakładów finansowych. Kiedy zawodniczka brała udział w lokalnych zawodach, a później krajowych, bez większych trudności uiszczała wszelkie opłaty jak też pokrywała związane z tym koszty. Jednak reprezentowanie Polski na arenie międzynarodowej wiąże się już ze znacznie większymi wydatkami. Dlatego też, aby mogła wystartować w Mistrzostwach Europy potrzebuje wsparcia.

Całkowity koszt wyjazdu na zawody to co najmniej 15 000 zł. Składają się na to koszty związane opłatą za udział w zawodach, podróżą, zakwaterowaniem, transportem, przygotowaniem i zabezpieczeniem sprzętu, które przekraczają jej możliwości finansowe. Dlatego każda, nawet najmniejsza kwota jest na wagę złota i przybliża Agnieszkę do realizacji jej celu. Wspomóc ją w sportowej walce o kolejne sukcesy można TUTAJ.

Wywiad z Agnieszką Przech-Fus – Triatlonistką:

Gratulujemy złotego medalu na Mistrzostwach Polski AG w Triathlonie na dystansie sprint z draftingiem w Rzeszowie! Jakie emocje towarzyszyły Ci podczas zdobywania tego tytułu?

– Wzruszenie i szczęście. Poczucie dobrze wykonanej pracy też na treningach. Takie trochę spełnienie, bo przecież to tygodnie treningów.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z triatlonem? Co skłoniło Cię do wyboru właśnie tej dyscypliny?

– Wcześniej startowałam w zawodach biegowych i z przeszkodami (runmagedonach). Oczywiście wciągnęli mnie znajomi. Pomyślałam, że trzy dyscypliny to niezłe wyzwanie.

Triatlon wymaga doskonałej kondycji fizycznej i psychicznej. Jak wygląda Twój typowy plan treningowy?

– Trenowanie triathlonu wymaga doskonalenia się w trzech dyscyplinach: pływaniu, kolarstwie i bieganiu. Tygodniowy plan zawiera więc zróżnicowane jednostki treningowe (czas, intensywność) dla każdej z nich. Nie zapominajmy jednak, że współczesny sportowiec uwzględnia w swoim planie jeszcze trening uzupełniający: siłownia, ogólnorozwojowy czy rozciąganie. Taki plan też się zmienia w ciągu roku, zależnie od planowanego dystansu na zawodach, kontuzji lub skupienia się na słabszej dyscyplinie.

Który z trzech segmentów triatlonu (pływanie, jazda na rowerze, bieg) jest dla Ciebie najtrudniejszy i dlaczego?

– Zawodnicy trafiający późno do triathlonu zwykle wywodzą się z jakiejś dyscypliny np. biegania i ta jest dla nich najbardziej naturalna, a pozostałych dopiero się uczy. Ja pływać się uczyłam jako osoba dorosła i ciągle mogę powiedzieć, że się uczę i wiele przede mną. Mimo, że na zawodach pływa się kraulem, to na treningach wszystkimi stylami, żeby się równomiernie rozwijać. Z pozostałych dyscyplin chyba najbardziej pasuje mi rower, czuję się bardziej swobodnie niż w bieganiu.

Masz na swoim koncie wiele sukcesów. Które z dotychczasowych osiągnięć uważasz za najważniejsze i dlaczego?

– To trudne pytanie, nie zawsze pozornie największy sukces smakuje najlepiej. Czasami wysiłek włożony, droga, którą przebyliśmy na treningach dodaje ten dodatkowy smaczek. Największą przygodą chyba były Mistrzostwa Europy w Olsztynie 2022.

Jakie wyzwania napotykasz jako amator bez wsparcia sponsora, szczególnie w kontekście finansowania udziału w zawodach?

– Ze względu na to, że triathlon to tak naprawdę trzy dyscypliny, to potrzebujemy sprzętu do wszystkich trzech. Na początku można zacząć trenować i startować budżetowo. Im jednak bardziej się angażujemy i chcemy bić się o pierwsze miejsca nawet w kategoriach Age-group, to sprzęt zaczyna już odgrywać istotną rolę. Rower czasowy, pozwalający przejechać szybciej trasę przy tym samym wysiłku, kosztuje w wersji używanej co najmniej kilka tysięcy złotych. Do tego trzeba doliczyć strój triathlonowy, piankę, kask rowerowy, buty rowerowe i biegowe itd. Trzeba też pamiętać, że opłaty startowe są droższe i zawody niejednokrotnie wiążą się z noclegami i długimi wyjazdami.



Udział w Mistrzostwach Europy we Francji to ogromne wyróżnienie. Jakie są Twoje oczekiwania i cele związane z tym startem?

– Przede wszystkim to wielka przygoda, atmosfera ME w innym kraju. Ale też nie byłabym sobą, gdybym nie dała z siebie wszystkiego na zawodach. Nie umiem odpuszczać i na pewno powalczę.

Jak radzisz sobie z presją i stresem przed ważnymi zawodami? Czy masz jakieś sprawdzone metody na zachowanie spokoju?

– Lubię wyjazdy z przyjaciółmi, to zawsze wsparcie, trochę odciąga uwagę od samego startu. Nawet tuż przed jak się widzi życzliwy uśmiech, przybija piątkę, lub już na trasie jak się dostaje słowa zachęty. Nie stresuję się jakoś mocno, dużo startuję w roku, lubię dreszczyk emocji przed zawodami, to mnie nakręca.

Jakie znaczenie ma dla Ciebie wsparcie rodziny, przyjaciół i lokalnej społeczności w Twojej sportowej karierze?

– To dobre pytanie. Mając tak dużo treningów triathloniści nie są specjalnie towarzyscy. Często, żeby mieć czas dla rodziny zaczynają treningi wcześnie rano. A w weekendy uciekają na zawody lub długie treningi (rower plus bieg). Dlatego bez wyrozumiałości rodziny i wsparcia nie widzę możliwości trenowania. Mam to szczęście, że moja rodzina mnie bardzo wspiera i wiele wybacza, a także otacza mnie grono przyjaciół nie tylko triathlonowych.

Jakie są Twoje długoterminowe cele i marzenia związane z triatlonem? Czy planujesz kontynuować starty na poziomie międzynarodowym?

– To trudne pytanie. Na pewno bym chciała, ale też czas jest nieubłagany i trzeba przede wszystkim dbać o zdrowie. Uprawiając sport na takim poziomie w takiej ilości czasu, przede wszystkim trzeba unikać kontuzji, bo one potrafią wyeliminować na wiele tygodni a nawet miesięcy, a to może przekreślić cały sezon. W tym wieku trudno się wraca po takich przerwach. Niestety widzę, jak znikają znajomi z treningów czy zawodów. Na starcie najliczniejsze są grupy 40 lat, a potem coraz mniej liczne.

Co powiedziałabyś młodym osobom, które marzą o rozpoczęciu przygody z triatlonem? Jakie rady mogłabyś im udzielić?

– Żeby się przed wszystkim cieszyły każdym treningiem i swoim rozwojem.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość poza Mistrzostwami Europy? Czy masz na oku jakieś konkretne zawody lub cele, które chciałabyś osiągnąć?

– Na pewno cieszy mnie każde poprawienie czasu na zawodach i do tego dążę w swoich treningach. Ciągle gdzieś zostaje nie zrealizowany dystans ½ Ironman, ale obecnie skupiam się na krótszych dystansach i chyba już przy nich zostanę, głównie ze względu na to, jakie obciążenia fundują dla organizmu te długie dystanse.

Czy planujesz poszukiwanie sponsora lub innej formy wsparcia finansowego, aby móc w pełni skupić się na treningach i startach?

– Jasne, że bym chciała, ale triathlon to ciągle dyscyplina niszowa w Polsce i nawet elita nie ma kolorowo pod kątem finansów. Dzieciaki z kadry Polski bez wsparcia rodziców pewnie by nie startowały. Więc trochę rozumiem, że zawodnikowi Age-group to już w ogóle może być ciężko znaleźć wsparcie finansowe. Trochę wiąże nadzieje z rozpowszechnieniem mojego profilu na instagram.

Jak możemy, jako społeczność, najlepiej wesprzeć Cię w realizacji Twojego marzenia o udziale w Mistrzostwach Europy? Czy są jakieś konkretne sposoby, w jakie możemy Ci pomóc?

– Już samo to, że pojawia się taki pomysł na wsparcie jest dla mnie bardzo miły. Dziękuję. Wiem, że została założona zrzutka i pojawiają się tam dowody wsparcia. Również ten wywiad przyczyni się do rozpowszechnienia inicjatywy. Dziękuję jeszcze raz.

Co najbardziej motywuje Cię do codziennych treningów, nawet w dni, kiedy jest trudno znaleźć energię?

– Czasami my triathloniści słyszymy, że nam jest łatwiej być zdrowym, bo trenujemy. To nie do końca tak, że zawsze jest motywacja. Są treningi, które są niesamowitą frajdą jak np. wyjazd rowerem 80 km na kawę i ciastko ze znajomymi. Ale też są treningi, które po prostu są jak np. listopadową szarugę basen o 6 rano. Jedne i drugie są kamieniami, które budują fundament formy. Im dłużej się w tym siedzi tym bardziej się to rozumie.

Czy masz jakieś specjalne diety lub plany żywieniowe, które stosujesz w przygotowaniach do zawodów?

– Tak, od stycznia tego roku jestem swoją dietetyczką. Sama piszę sobie plan dietetyczny i go przestrzegam. Efektem schudłam 9 kg. Oczywiście uwzględniam różne suplementy, bo organizm w rytmie treningowym potrzebuje dodatkowego wsparcia.

Jakie są Twoje ulubione miejsca do trenowania w Polsce i dlaczego?

– Ogromną część treningowego czasu spędzam w Lublinie i naprawdę mamy gdzie trenować. Często ruszam w kierunku Zalewu na rower czy bieganie. Lubię biegać po lesie, jest miękko i można się fajnie zrelaksować po pracy. Tak jak wcześniej mówiłam, fajne są wyjazdy weekendowe na kawę ze znajomymi. Zdarzało się nam pociągiem pojechać do Puław, stamtąd rowerem do Janowca, kawa, promem do Kazimierza i stamtąd już rowerem do Lublina. Polecam. Triathlon wymaga trenowania pływania w wodach otwartych i tu znowu okolice Lublina oferują piękne jeziora czy zalewy. Co tydzień w sezonie letnim robimy ze znajomymi wypad na trening w wodach otwartych, zawsze po treningu jakieś owoce, kawa i rozmowy o planach.

Jakie technologie lub gadżety sportowe są dla Ciebie niezbędne podczas treningów i zawodów?

– Dobre pytanie, choć w tym celują bardziej panowie 😊 Triathlon to cała masa różnego rodzaju gadżetów od kompresji, przez pomiary mocy w rowerze a skończywszy na okularkach do pływania z ekranem wyświetlającym tempo. Ja korzystam z pomiaru mocy na rowerze, który jest miarą włożonego wysiłku. Mam oczywiście zegarek triathlonowy i licznik rowerowy. Teraz planuję zakup rowera czasowego.

Czy spotkałaś na swojej drodze osoby, które szczególnie Cię zainspirowały lub wpłynęły na Twoją karierę sportową?

W początkach moich startów na pewno był to niestety nieżyjący już Jurek Hiller, trener i sędzia lekkiej atletyki. Człowiek, który zainspirował do biegania wiele osób w Lublinie. To właśnie z nim pierwszy raz startowałam w triathlonie w Kraśniku.

Jak radzisz sobie z kontuzjami i regeneracją po intensywnych treningach i zawodach?

– Jeśli chodzi o regenerację to ostatnio coraz bardziej odkrywam jogę i saunę. Sauna ponadto pomaga mi w odporności na wysokie temperatury, bo starty w triathlonie często odbywają się w taką pogodę. Co do kontuzji, to jestem pod stałą opieką fizjoterapeuty.

Czy kiedykolwiek myślałaś o przejściu na zawodowstwo w triatlonie, jeśli pojawiłaby się taka możliwość?

– To już inny poziom i wiek nie ten. Choć miło jest patrzeć jak startują, bo w triathlonie zawodowcy zaczynają zawsze pierwsi.

Jakie są Twoje ulubione techniki lub strategie mentalne, które pomagają Ci utrzymać koncentrację podczas zawodów?

– Nastawiam się pozytywnie, skupiam się na tym, co jest tu i teraz.

Jakie są Twoje doświadczenia z różnymi typami zawodów triatlonowych? Który format najbardziej Ci odpowiada?

– Najbardziej lubię chyba rolling start i bez draftingu. I tu należy się wyjaśnienie. Rolling start jest wtedy, gdy zawodnicy wpuszczani są do wody w niewielkich grupkach, unikamy wtedy tak zwanej pralki, gdy startują wszyscy razem i w wodzie jest wtedy małe zamieszanie, można zostać kopniętą lub uderzoną. Bez draftingu to znaczy, że na trasie kolarskiej jedziemy cały czas sami, nie można korzystać z jazdy w tunelu aerodynamicznym za zawodnikiem z przodu, pilnują tego sędziowie. Triathlon w odróżnieniu od kolarstwa to dyscyplina indywidualna totalnie.

Czy masz jakieś rytuały lub zwyczaje przed startem w zawodach, które pomagają Ci się przygotować?

– Trzeba zabrać dużo rzeczy na zawody i to pomaga w koncentracji. Układanie tego wszystkiego, co zabrać do strefy zmian, na start, na metę.

Jakie są Twoje najważniejsze cele sportowe na najbliższe 2-3 lata?

– Przede wszystkim ciągle trenować w zdrowiu. Oczywiście wracam na kolejne edycje MP z ambicjami na podium.

Czy planujesz angażować się w jakieś inicjatywy społeczne lub charytatywne związane ze sportem?

– My biegacze ciągle wspieramy jakieś akcje charytatywne i bierzemy udział w takich zawodach. Przez skromność nie wypada mi rozwijać tego tematu.

Jakie są Twoje przemyślenia na temat rosnącej popularności triatlonu w Polsce?

– Nie jestem pewna czy ciągle rosnącej. Zawody biegowe i triathlonowe przeżywają chyba nieco dołek. Był taki moment, że zawodników na starcie było dużo, a teraz jest jakby mniej i niektóre zawody znikają z mapy Polski.

Czy masz jakieś wskazówki dotyczące zarządzania czasem dla osób, które chcą łączyć pracę, życie osobiste i intensywne treningi?

– Triathlon na pewno uczy jak zarządzać czasem i nie marnować na rzeczy nieistotne. Uczy też jak odpoczywać. Nie wiem czy ja mogę udzielać wskazówek. Może jedną. Nie zapominajcie w tym wszystkim o drugim człowieku. Czasami lepiej pójść na rower z kimś i się wygadać niż zrobić mocny trening.

Jak wygląda Twój dzień, gdy nie trenujesz? Co robisz, aby się zrelaksować i odpocząć?

– To dla mnie najtrudniejsza rzecz, bo jestem osobą pełną energii i dzień wolny to kara, nie umiem odpoczywać. Zwykle kończy się to w ogródku.

Czy zdarza Ci się brać udział w innych dyscyplinach sportowych, które uzupełniają Twoje treningi triatlonowe?

– Oczywiście, że tak. Najczęściej startuję w zawodach biegowych. W przeszłości nawet startowałam w runmagedonach.

Jakie są Twoje ulubione momenty w trakcie zawodów triatlonowych? Czy jest coś, na co szczególnie czekasz?

– Na start, gdy się stoi w piankach, gra muzyczka, słychać spikera i czekam na gwizdek, który mnie puści.

Jak widzisz swoją przyszłość w triatlonie za 10 lat? Czy masz jakieś marzenia lub cele, które chciałabyś wtedy zrealizować?

– 10 lat to kawał czasu, chyba nikt z moich znajomych tak daleko nie planuje. Zwykle cele są na 2-3 lata w przód. Na pewno chciałabym ciągle uprawiać sport, być aktywna i zdrowa. Czy będzie to triathlon i zawody to się okaże.

Czy są jakieś elementy triatlonu, które chciałabyś zobaczyć zmienione lub ulepszone na poziomie organizacyjnym lub regulacyjnym?

– Zawody bez draftingu. To wypacza ideę triathlonu.

Jakie znaczenie ma dla Ciebie reprezentowanie Polski na arenie międzynarodowej?

– Jest to wielka duma i zaszczyt wystartować w barwach narodowych. Łezka w oku na pewno się zakręci na starcie.

Czy możesz opowiedzieć o najważniejszej lekcji, jaką nauczyłaś się podczas swojej kariery sportowej?

– Że nie ma dróg na skróty. Wszystko wymaga wysiłku, pokory i konsekwencji. Sukces wtedy smakuje wyjątkowo.

Jakie są Twoje ulubione momenty z treningów, które zapadły Ci w pamięć?

– Kiedy się kończy i przeżyłam 😊 Ulubione momenty to zachód słońca po pływaniu w wodach otwartych, kwitnące rzepaki gdy jadę na rowerze, śpiewające ptaki o poranku w lesie gdy biegnę.

Czy masz plany związane z promowaniem triatlonu i zachęcaniem młodych ludzi do uprawiania tego sportu?

– Tak, zamierzam rozwijać mój profil na Instagramie.


Dziękujemy za rozmowę i życzymy Ci dalszych sukcesów oraz wsparcia, które pozwoli Ci realizować Twoje sportowe marzenia!

15 komentarzy

  1. Ocena: 0

    Gratulacje 💪💪💪

  2. Gratuluję osiągnięcia sukcesu i zdobycia medalu.
    Bo osiąga się sukces, a zdobywa medale. Nie odwrotnie.

  3. Przestańcie się tak zachłystywać bez jakiejkolwiek weryfikacji danych!
    Jak się nazwisko tej pani wpisze w wyszukiwarkę, to wychodzi jej urząd lub prywatny instagram, o sporcie zero.
    Jak się prześledzi wyniki tego Triathlonu Rzeszowskiego, to zajęła tam 101. miejsce na 105 sklasyfikowanych, a złoty medal dla swojej kategorii wiekowej uzyskała, bo nie było nikogo w jej kategorii wiekowej. I tym złotym medalem bez konkurencji zakwalifikowała się na wyjazd, na który jej teraz pieniądze pomagacie zbierać.
    Pojedzie tam uczestniczyć, nie rywalizować.
    Bierze udział – super, fajnie, że się rusza! Ukończyła imprezę – fajnie. Ale to nadal amatorka na turystycznych wyjazdach. Opisujecie ją jako mistrzynię, którą wcale nie jest, bo ciężko o choćby srebrny medal, gdy się startuje samemu…

    • Odi Profanum Vulgus
      Ocena: 0

      A to zupełnie jak Witalij Kliczko. Osiągnął w boksie to, co osiągnął nie dlatego, że był tak dobry. Po prostu jego kariera przypadła na czas, kiedy wielkich bokserów już nie było, a boks wagi ciężkiej najlepsze lata miał już za sobą.

      Jak raz stanął do ringu z bokserem z absolutnej czołówki minionej epoki, czyli Lennoxem Lewisem, to – pomimo przewagi warunków fizycznych – dostał oklep i przegrał.

      Tyson Fury to samo. Ponad dwumetrowy kloc bez krzty talentu i techniki ruszający się jak mucha w smole, który wygrywał swoimi rozmiarami i prostacką taktyką zamęczania przeciwników klinczem. Jak trafił na dobrego boksera, to pomimo znacznej różnicy wzrostu (206 do 191 cm) przegrał.

    • Urzędniczka? I co z tego? Od tego jest biuletyn, żeby takie info było widoczne. O sporcie zero? Really? Minutę zajęło mi wygooglowanie tej osoby i sprawdzenie jej kont społecznościowych. Twoje teorie o braku wpisów dot. aktywności sportowej i udziału w dyscyplinach sportowych oficjalnie dementuję jako drugi internauta, bo mijasz się z prawdą. Jest amatorką? OK, i co z tego? Triatlon, czy innego rodzaju zawody łączące rózne dyscypliny to jest prawdziwy sport, wymagający aktywności i umiejętności w szerokim zakresie, a nie jakieś granie w bierki, czy ubieganie za piłką. Więcej szacunku dla aktywnych, mniej malkontenctwa.

    • Ocena: 0

      Świetna jest ta fotka gdzie stoi na najwyższym stopniu podium a panowie zasłaniają miejsca drugie i trzecie, komedia 🤣 Urzedniczki nie stać na 15000 zł? Każdy wyciąga teraz ręce i tylko daj daj i daj.

      • A urzędnicy to ile zarabiają? Chyba ci się pomniejsze urzędy pomyliły że spółkami skarbu państwa…

  4. Ocena: 0

    Facet mojej koleżanki, też tak leczył kryzys wieku średniego i teraz stoi nieużywany rower.

  5. Odi Profanum Vulgus
    Ocena: 0

    Chodzi mi o Usyka, który zasłużenie pokonał tego narkomana Fury’ego 🙂

  6. Jak sama mówi wyjazd do Francji jest dla niej przygodą. Więc nie rozumiem za co mamy płacić.

  7. Ja kiedyś za zawodach zająłem 6 miejsce, bo przyjechało nas 6 osób, ale gdybym był sam, to bym wygrał. No i zbieram na rower, link do zbiórki w opisie.

  8. Ocena: 0

    A czy nie lepiej bawić się na imprezach , na które Cię stać , aniżeli wyciągać rękę po pieniądze? To upokarzające i smutne, taki wyjazd nie ma żadnej wartości, jeżeli na niego nie zapracuje się samemu🤔🤔🤔

  9. Krzysztof Muszczyk
    Ocena: 0

    15 koła? Lepiej od razu dać jej puchar „za udział”, przecież i tak nic innego w tym wieku i bez koksu nie osiągnie. 😀

  10. ja bym się z nią umówił