04/06/2026
690 680 960

Agresywny pies zagryzł ich pupila, gonił też mężczyznę. Mieszkańcy obawiają się, że dojdzie do tragedii

Nawet na własnym terenie nie można czuć się bezpiecznie – wskazują mieszkańcy Krężnicy Jarej. Wszystko za sprawą agresywnych psów, które terroryzują okolicę. Pomimo licznych, niebezpiecznych zdarzeń, sytuacja staje się coraz bardziej groźna.

Tydzień temu, a dokładnie w poniedziałek, 30 marca, na jedną z posesji w Krężnicy Jarej koło Lublina wbiegły dwa psy – jeden w typie pitbulla, drugi buldoga francuskiego. Zaatakowały przebywającą tam suczkę rasy Jack Russell terrier. Nie reagowały na krzyki właściciela, nie pomógł też użyty przez mężczyznę gaz pieprzowy.

Suczce udało się wyrwać i uciec, jednak odniosła liczne, bardzo poważne obrażenia. Natychmiast trafiła do kliniki weterynaryjnej, gdzie przeszła trwającą trzy godziny operację. Niestety jej życia nie udało się uratować. Miała m.in. przegryzione płuca oraz poszarpane jelita, a także szereg innych ciężkich ran.

– Traktowaliśmy ją jak członka rodziny. Przez to wszystko żona – z uwagi na bardzo wysokie ciśnienie i fatalny stan zdrowia, zwłaszcza silne zdenerwowanie – trafiła na SOR SPSK 4 przy ul. Jaczewskiego. Również córka i syn przeszli ogromny wstrząs psychiczny, płakali i nie przespali całej nocy – wyjaśnia właściciel zaatakowanej suczki.

O wszystkim powiadomiona została policja. Jak wyjaśnia podinsp. Kamil Gołębiowski z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie, funkcjonariusze dotarli do właścicieli psów. 46-letnia kobieta oraz 45-letni mężczyzna twierdzili, że podczas spaceru zwierzęta zerwały im się ze smyczy.

– To nieprawda! Nie raz zarówno ja, jak i inni mieszkańcy widzieli te psy biegające luzem. To też nie pierwszy raz, kiedy wtargnęły na moją posesję. Wcześniej jeden z nich zaatakował także mnie. Uratowała mnie tylko przytomność umysłu – zasłoniłem się dużą ławką i zacząłem krzyczeć. Wtedy przybiegli właściciele i zabrali psy. To właśnie po tamtym ataku zacząłem nosić gaz – mówi właściciel posesji.

Jak się okazuje, na agresywne zachowanie psów skarżą się też inni mieszkańcy Krężnicy Jarej. Jedna z kobiet wskazuje, że idąc z własnym psem na smyczy, kilka razy musiała uciekać na pole. Właściciele prowadzili bowiem swoje psy na bardzo długich smyczach, przez co zwierzęta biegały po całej ulicy, uniemożliwiając bezpieczne minięcie się. Prośby o skrócenie smyczy i przechodzenie jedną stroną ulicy nie spotykały się ze zrozumieniem.

Kolejna mieszkanka dodaje, że pies w typie pitbulla bardzo agresywnie reaguje na przechodzące w pobliżu osoby, nawet dzieci. Skakał na ogrodzenie i niewiele brakowało, aby wydostał się z posesji. Po interwencjach ogrodzenie zostało częściowo podwyższone. Z kolei pracownik wykonujący roboty ziemne na jednej z działek, widząc biegnące w jego kierunku psy, uciekł i schronił się w koparce.

– Po zagryzieniu suczki właściciele tych psów, do czasu przyjazdu policji, nawet nie zainteresowali się jej losem ani nie zaoferowali żadnej pomocy. Po tylu groźnych zdarzeniach i apelach sąsiadów nic sobie z tego nie robili. Obawiamy się, że może dojść do tragedii. W okolicy, na przylegających łąkach, często spacerują ludzie, w tym dzieci. Strach pomyśleć, co mogłoby się stać w przypadku ataku na dziecko – mówią mieszkańcy Krężnicy Jarej.

Obecnie policja prowadzi w tej sprawie czynności wyjaśniające.

fot. nadesłane

fot. nadesłane

fot. nadesłane

54 komentarze

  1. Znowu musi zginąć człowiek, aby policja cokolwiek zrobiła?

    • Ocena: 40

      Psiarze sa nietykalni. Bambinizm to choroba psychiczna… Partia ktora by cos chciala z tym zrobic raczej nie bedzie miala duzego poparcia. To jest jeden z tych problemow jak patolokatorzy i brak mozliwosci wyrzucenia nieplacacego dzikiego lokatora… Panstwo nic z tym nie robi i udaje, ze problemu nie ma.

    • Ocena: 0

      Zależy czy ten człowiek zginie z ręki policji. Jeżeli tak to policja nic nie zrobi.

    • Ocena: -55

      Komentarz ukryty, pokaż

      Zaraz zaraz. Czyli co? Policja ma stać u nich pod bramą oraz chodzić za nimi aby pilnować, czy nie spuszczają psów ze smyczy??

      • Był atak. Te psy powinny już być odebrane i uśpione! A dla właścicieli agresywnych psów więzienie.

      • Kpisz czy też jesteś z typu tych z psieckiem?
        Tu gaz nie pomoże jak widać. Trzeba z paralizatorem chodzić. Włączyć kamerkę i cyk filmik do neta. Jakie czasy, takie metody. Zgłoszenie na Policję jest, teraz determinacja zgłaszających moze pomóc.
        To jest niewiarygodne żeby jakieś bydło robiło oborę i terroryzowało kundlami okolicę. Zryte łby i tyle.

        • Ocena: 3

          Ma się bać ewentualnej odpowiedzialności właściciel takich psów, a nie postronny obywatel. Jak sobie to wyobrażasz? W jednej ręce paralizator, w drugiej kamerka w telefonie, wymachiwanie rękoma, strach, stres – co w takiej sytuacji nagrasz? Chaos.

  2. Ocena: 68

    W cywilizowanych krajach agresywne zwierzęta usypia się z urzędu.

  3. pałą w łeb kundla przy każdej próbie ataku i do widzenia.

  4. Ocena: 54

    lubelska policja jest jak milicja , najprosciej łapac babcie co handluje pietruszka , ale zeby zajać sie ludzmi co udaja cwaniaków i terroryzuja wioche to juz za duzo, najpierw psiaki musza zagrysc dziecko na smierc i wtedy co uslyszymy od komendanta? ps, wiecie gdzie najczesciej mozna spotkac milicje lubelska? na kebabie

    • można komuś parę podjechać pod zderzak z wideoradarem…
      też prosty sposób zarobkowania…

      a uczciwość ???
      a komu to potrzebne…

  5. Pytanie jest proste – kim są właściciele psów że policja boi się nimi zająć.

  6. Ocena: 41

    A nie da się takim ludziom wytoczyć procesu cywilnego? Są świadkowie, są wypisy żony ze szpitala, operacji psa też pewnie nikt nie zrobił za darmo. Jak takie łby dostaną po kieszeni, to może trochę zmądrzeją.

  7. Kiedyś w moim rejonie też takie psy były. Ktoś podrzucił im kiełbasę z silną toksyną w środku i problem znikł.

    • Ocena: 11

      Jak ktos tak zrobi to zaraz wszystkie sluzby zostana postawione na nogi. Przyjedzie nawet Horatio Caine i beda szukac bardzo groznego przestepcy

  8. Duzo takich tłumoków jest w samym Lublinie. Szkoda,ze nawet redakcja nie dostrzega problemu i nie napisze o tym artykułu. Wystarczy kilka wieczornych spacerow po osiedlach..

    • W mieście, na chodnikach, skwerkach, alejkach – psy biegają luzem, bo przecież „on nie gryzie”. A jaką ktoś może mieć pewność, że jego pies nagle nie uzna kogoś za wroga i nie zrobi mu krzywdy, albo że nie skoczy i przewróci małego dziecka, choćby bez agresywnej intencji, albo nie skoczy na wózek, nie mówiąc już o tym, że może kogoś po prostu ugryźć, bo pies to jednak pies, a jeżeli jest podobny do właściciela to może mieć tendencję do agresywnego zachowania… Lecz dopóki nie ma ofiar i tragedii, nie ma odpowiedzialnych. A później – apelujemy, apelujemy…

  9. Ocena: 30

    Właściciele nie panują nad psami. Powinny im te psy zostać odebrane a oni sami surowo ukarani przez sąd wysoką grzywną i to nie 2-3 tyś ale co najmniej kilanaście tyś zł a juz w żadnym wypadku nie jakimś śmiesznym 200 czy 300 zł mandatem. Do tego sąd powinien wydać zakaz posiadania zwierząt domowych i niezależnie od grzywny obowiązek wypłaty odszkodowania pokrzywdzonym z tytułu wartości psa w tym tej emocjonalnej, kosztów próby jego ratowania oraz doznanych strat psychicznych. Nie mówię tu już o potencjalnym więzieniu bo człowiekowi krzywdy nie zrobiły ale jak by taka impreza kosztowała ich w sumie kilkadziesiąt tysięcy zł to by była dobra nauczka i przestroga dla wszystkich innych

  10. Ocena: 28

    kiełbasa z trucizną przez płot i po temacie.

Dodaj komentarz