04/06/2026
690 680 960

Afera w wielu schroniskach dla zwierząt. Do niektórych z nich trafiają psy z województwa lubelskiego

Każda gmina musi posiadać umowę ze schroniskiem dla zwierząt. Przeanalizowaliśmy wszystkie z nich. Okazuje się, że psy i koty z województwa lubelskiego niejednokrotnie trafiają do obiektów o złej reputacji, są też wywożone setki kilometrów od miejsca ich znalezienia. A gminy płacą za to spore pieniądze.

Afera, jaka niedawno wybuchła wokół schroniska dla zwierząt w Bytomiu, sprawiła, że zaczęto dokładniej przyglądać się tego typu obiektom w całej Polsce. Niebawem wyszło na jaw, że podejrzenia licznych nieprawidłowości w funkcjonowaniu występują również w innych miejscach. Mowa o złych warunkach bytowych, zaniedbaniach, wątpliwym wydatkowaniu środków, a nawet podejrzeniach nieuzasadnionych eutanazji.

Jednym z takich obiektów jest schronisko Happy Dog w Sobolewie w powiecie garwolińskim. W tym przypadku emocje wzbudziły dramatyczne – jak to określono – warunki, w jakich przetrzymywanych było tam około 180 psów i kotów. Jak przypominają organizacje walczące o dobrostan zwierząt, kontrowersje dotyczące tego miejsca pojawiają się od wielu lat, a właściciel schroniska usłyszał zarzuty znęcania się nad zwierzętami. Sprawa toczy się przed sądem.

Kiedy przed schroniskiem licznie zgromadzili się mieszkańcy i aktywiści, organizując akcję protestacyjną, w obiekcie przeprowadzona została kontrola. W jej wyniku Powiatowy Lekarz Weterynarii podjął decyzję o natychmiastowym zamknięciu schroniska. Jako przyczynę podano niestosowanie się właściciela do wcześniejszych decyzji wzywających do usunięcia stwierdzonych uchybień.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zobowiązało wojewodów do przeprowadzenia pilnych kontroli we wszystkich schroniskach w kraju. Ogromne emocje wywołały wyniki dotyczące schroniska „Baros” w Suchedniowie w woj. świętokrzyskim. Kiedy Powiatowy Lekarz Weterynarii wskazał, że obiekt otrzymał pozytywną opinię, w sieci rozpętała się prawdziwa burza. Setki osób zaczęły podważać wyniki kontroli, wskazując na liczne nieprawidłowości.

Nie bez powodu wymieniliśmy schroniska w Sobolewie i Suchedniowie. Jak bowiem ustaliliśmy, do tych obiektów trafiają psy i koty z naszego regionu. Natomiast gminy płacą ich właścicielom często bardzo duże pieniądze na opiekę nad umieszczonymi tam zwierzętami.

Przeanalizowaliśmy ponad 200 uchwał, jakie przyjęły rady gmin i miast województwa lubelskiego. Zgodnie z przepisami każdy samorząd ma obowiązek wprowadzić Program opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt na swoim terenie. W jego ramach mają być wykonywane m.in. następujące zadania: opieka nad wolno żyjącymi kotami, odławianie bezdomnych zwierząt, usypianie ślepych miotów, działania o charakterze edukacyjno-informacyjnym oraz zapewnienie bezdomnym zwierzętom miejsca w schronisku. Sprawdziliśmy więc każdą gminę pod kątem tego, z kim ma podpisaną umowę.

I tak większość samorządów współpracuje z lokalnymi schroniskami w Białej Podlaskiej, Nowodworze, Zamościu, Lublinie, Chełmie, Puławach czy też w miejscowościach Gózd lub Bazar. Okazuje się jednak, że z zamkniętym już schroniskiem Happy Dog w Sobolewie współpracowały gminy: Krzywda, Ryki, Stoczek Łukowski, Trzebieszów i Wola Mysłowska. Jeszcze więcej gmin ma umowy z obiektem „Baros” w Suchedniowie. Są to gminy: Batorz, Białopole, Borki, Chodel, Dębowa Kłoda, Dzierzkowice, Dzwola, Fajsławice, Głusk, Godziszów, Hanna, Hańsk, Jabłonna, Kraśnik, Krzczonów, Łomazy, Mełgiew, Milanów, Piaski, Podedwórze, Potok Wielki, Rejowiec Fabryczny, Siemień, Sławatycze, Sosnowica, Sosnówka, Stary Brus, Szastarka, Trawniki, Urszulin, Wilkołaz, Wisznice, Wohyń, Wyryki, Zakrzówek oraz Żmudź.

W działania na rzecz poprawy warunków w schroniskach zaangażowało się wiele znanych osób. Przed kilkoma dniami, podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Zwierząt, Dorota Rabczewska, czyli Doda, wypowiedziała słowa wskazujące, że obiekty te przynoszą ich właścicielom duże dochody. Rzeczywiście, poszczególne gminy z naszego regionu w swoich budżetach przeznaczają co roku nawet po kilkadziesiąt tysięcy złotych na zapewnienie bezdomnym zwierzętom miejsca w schronisku. Dla przykładu w gminie Jastków jest to 50 tys. zł, w Niedrzwicy Dużej – 46 tys. zł, w Konopnicy – 49 tys. zł, a w Opolu Lubelskim aż 60 tys. zł. Do tego dochodzą środki na sterylizację zwierząt umieszczonych w schronisku.

To pokazuje również, dlaczego niektóre schroniska potrafią podpisywać umowy z gminami oddalonymi nawet o setki kilometrów. Jako przykład można podać Fundację Schronisko Ostoja w Wągrodnie koło Warszawy, która posiada umowę z gminą Tuczna w powiecie bialskim. Tym samym, aby odebrać z niej bezpańskiego psa, pracownik obiektu musi pokonać łącznie aż 440 km. To nie jedyna taka sytuacja. Schronisko dla zwierząt „Przytul Psiaka” w Ropczycach odbiera zwierzęta z Janowa Lubelskiego, co oznacza 250 km w obie strony. Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt Ogonki w Nowinach koło Kielc zawarło umowy z gminami: Wąwolnica, Modliborzyce, Annopol i Urzędów – do Modliborzyc i z powrotem jest 300 km. Schronisko dla Zwierząt Małe Boże na Mazowszu współpracuje z Poniatową i Kurowem, a schronisko w Brodach koło Ostrowca Świętokrzyskiego – z Trzydnikiem Dużym, Łaziskami i Wilkowem. Bezdomne zwierzęta z Końskowoli trafiają natomiast do Zamościa.

Warto zaznaczyć, że wiele samorządów w załącznikach do uchwał dotyczących Programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt umieszcza w nagłówku pierwszy artykuł ustawy o ochronie zwierząt, uchwalonej w 1997 roku przez Sejm RP. Chodzi o słowa: „Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę”.

22 komentarze

  1. Czy jest coś na czym w Polsce nie robi się wałów?

  2. Ale kojec poniżej 18 m2 u właściciela, który karmieni dba o psa jest be. Własne widać, kto lobbuje za takimi przepisami i kto z tego przytula ciężkie pieniądze.

    • Ocena: 9

      Tak, ale nawet te dramaty zwierząt nie zmuszą lewaków do myślenia. A co by było, gdyby prezydent podpisał tę przepychaną kolanem przez nich ustawę? Że „aktywiści” mogą każdemu wejść na działkę, do mieszkania i odebrać zwierzę? Które później trafia do takiego właśnie przybytku, często z deszczu pod rynnę. Ale nic to, wsadzi się te przepisy do innej ustawy, np. o parkach narodowych czy szkolnictwie, jakoś się przemyci metodą na „lub czasopisma”.

  3. Jak by schroniska nie były dotowane to i problemu by nie bylo

  4. Obrót wielką kasą, a schroniska dla zwierząt co rusz ogłaszają zbiórkę pieniężną, karmy, a nawet starych kołder czy koców i pracę wolontariuszy.

    • Tak samo jak w kościele. Tu chodzi o to, zeby zbierać a nie zebrać. Czego nie rozumiesz?

  5. Ocena: 14

    Jedyny plus tej całej sytuacji jest taki,że zwierzętom będzie przez chwilę lepiej. Osoby odpowiedzialne nigdy nie zostaną pociągnięte do odpowiedzialności. Problem wróci za tydzień, jak media ucichną. Mam nadzieję, że chociaż ludzie beda pamiętali i za tydzień/miesiąc pójdą sprawdzić czy schroniska znów nie zostały zaniedbane. A wójtowie tych gmin powinni być dobrze prześwietleni, ten z sobolewa ma chałupę 360 metrów , która wycenił na 540 tys – to jawna kpina i śmianie się ludziom i prawu w twarz

  6. Ocena: 11

    Ja jestem spokojny! Bo jak Doda i Gonia Rozenek wyłapie te biedne psiny to na straży jest nie kto inny jak Radzio ,były niebyły mąż z nutrią na głowie… To się musi udać! 😊

  7. Kiedy: człowiek ,jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę”?

  8. Ocena: 9

    Szanowna redakcja jeżeli może to powinna sprawdzić osobiście schronisko Nowodwór pod Lubartowem. Kilka lat temu jak nam uciekły 2 suki. To po 2 dniach dostaliśmy informację iż gmina Konopnica właśnie z nimi współpracuje. Ledwo tam trafiliśmy, a naszym oczom sie ukazał opłakany stan. W boksach po 20szt psów róznej rasy. I właściciel nam wmawiał iż niby dawał ogłoszenie na mediach społecznościowych i niby kontaktował się z gminą. Gdyby tak było to by od razu gmina nam dała znać. A do tego mimo iż psy sa zabezpieczone weterynaryjnie to i tak wykonał zabiegi szczepienia i chipowania. Mimo iż posiadały tatuaż ZWKP z numerem, można było od razu sprawdzić i zadzwonić do ZKWP Lublin. Oczywiście przy odebraniu nakazał nam abyśmy podpisali umowę ADOPCYJNA własnych suk. Na co mieliśmy pełną dokumentację. Oczywiście chodziło o zapłatę za odłowienie i inne czynności. Może coś sie zmieniło pod kątem warunków, ale wątpię.

  9. Trzeba ostro skontrolować Schronisko w Lublinie. Bez zapowiedzi, a najlepiej niech to będzie ktoś z poza Lublina bo tu ręka rękę myje. Teraz póki możliwe jest ujawnienie syfu po ówczesnej pani dyrektor, kobiecie która wiele rzeczy zamiatała pod dywan, a no i niech ta pani pochwali się co zrobiła zwierzętom przed odejściem – tak, z tego co wient są ludzie którzy widzieli, są świadkowie, są jakieś dowody . Karma wraca, mam nadzieję że do tamtej pani wróci również.

  10. Tak samo jest ze schroniskiem w Lublinie ,miałam tą „nie”przyjemność być z powiatowym lekarzem weterynarii na jednej z interwencji i sytuacja wyglądała tak,że warunki psów były złe na on powiedział ,że są dobre.Kontrole to powinny być z zewnątrz i z nalotu a nie odbywać się w zasadzie „bez odbywania” bo to wszystko reka rękę myje.W Sobolewie też kontrolę nie wykazywały nieprawidłowości przecież

Dodaj komentarz