04/06/2026
690 680 960

10-tysięczne dziecko z rządowego programu in vitro. Tysiące narodzin i setki milionów złotych wsparcia państwa

W styczniu na świat przyszło 10-tysięczne dziecko urodzone dzięki rządowemu programowi: „Leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji, na lata 2024-2028”.

W styczniu odnotowano symboliczny moment w realizacji rządowego programu „Leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji, na lata 2024–2028”. Na świat przyszło 10-tysięczne dziecko urodzone w ramach tej inicjatywy, która wystartowała 1 czerwca 2024 roku.

Pierwsze narodziny w ramach programu miały miejsce w styczniu 2025 roku. Od tego momentu liczba urodzeń systematycznie rosła. Łącznie urodziło się 10 055 dzieci, w tym 5 023 chłopców oraz 5 032 dziewczynki. Dane te potwierdzają rosnące zainteresowanie programem oraz jego realny wpływ na sytuację rodzin zmagających się z problemem niepłodności.

Najwięcej dzieci przyszło na świat w województwie mazowieckim, gdzie odnotowano 1 988 urodzeń. Kolejne miejsca zajęły województwa: małopolskie – 1 218, pomorskie – 1 213 oraz wielkopolskie – 1 210. Program realizowany jest obecnie przez 58 wyspecjalizowanych ośrodków medycznie wspomaganej prokreacji na terenie całego kraju. Od momentu jego uruchomienia uzyskano łącznie 23 691 ciąż klinicznych.

Znaczącym elementem programu jest jego stabilne finansowanie ze środków budżetu państwa. Każdego roku na realizację programu przeznaczane jest nie mniej niż 500 mln zł z części budżetu pozostającej w dyspozycji ministra zdrowia. W 2025 roku kwota ta została zwiększona do 600 mln zł. Z kolei w projekcie budżetu na 2026 rok zaplanowano dalsze zwiększenie finansowania o kolejne 100 mln zł.

Jak podkreśla minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, program ma wymiar nie tylko medyczny, ale również społeczny i demograficzny.

– Dzięki tej inicjatywie zapewniamy parom zmagającym się z niepłodnością równy dostęp do procedury in vitro. To również szansa na macierzyństwo i tacierzyństwo dla osób przed lub w trakcie leczenia onkologicznego. Ten projekt to realny wpływ na poprawę sytuacji demograficznej w Polsce, ale przede wszystkim szczęście dla dziesiątek tysięcy rodziców i całych ich rodzin – zaznaczyła minister.

Z programu mogą skorzystać pary pozostające w związku małżeńskim lub we wspólnym pożyciu, objęte ubezpieczeniem zdrowotnym zgodnie z obowiązującymi przepisami. Warunkiem jest potwierdzona dokumentacją medyczną bezwzględna przyczyna niepłodności lub nieskuteczność dotychczasowego leczenia prowadzonego przez co najmniej 12 miesięcy. Program obejmuje również pary posiadające kriokonserwowane zarodki z wcześniejszych procedur.

Kryteria wiekowe przewidują możliwość udziału kobiet do 42. roku życia w przypadku korzystania z własnych komórek jajowych lub dawstwa nasienia oraz do 45. roku życia w przypadku dawstwa oocytów lub zarodków. Mężczyźni mogą uczestniczyć w programie do ukończenia 55 lat. Szczególną grupą objęci są pacjenci onkologiczni – kobiety od okresu dojrzewania do 40. roku życia oraz mężczyźni do 45. roku życia – dla których przewidziano możliwość pobrania i przechowywania gamet przed lub w trakcie leczenia.

Projekt zakłada pełne finansowanie procedur medycznie wspomaganej prokreacji. Refundowana jest kwalifikacja par, obowiązkowe badania diagnostyczne oraz wszystkie etapy procedury in vitro niezbędne do jej bezpiecznego i skutecznego przeprowadzenia. Program obejmuje sześć zindywidualizowanych wariantów wspomaganego rozrodu, w tym do czterech cykli zapłodnienia z wykorzystaniem własnych komórek rozrodczych lub dawstwa nasienia, do dwóch cykli z dawstwem oocytów oraz do sześciu cykli z dawstwem zarodków.

Rządowy program leczenia niepłodności metodą in vitro zaplanowany jest do 31 grudnia 2028 roku. Dotychczasowe dane wskazują, że jest to jedna z największych i najbardziej kompleksowych inicjatyw tego typu realizowanych w Polsce, zarówno pod względem skali finansowania, jak i liczby beneficjentów.

(Źródło: MZ)

29 komentarzy

  1. 10 tysięcy w rok.
    A ile w 8 lat urodziło się dzieci z równie hojnie finansowanej przez PiS tzw. „naprotechnologii”?

    • mijasz się z prawdą
      Ocena: 5

      1) koszt programu tzw. naprotechnologii wyniósł koło 100 mln a in vitro w sumie już 1 800 mln
      2) cała ta naprotechnologia to nazwanie całościowe leczenie niepłodności obejmujące m.in. leczenie związane z zaburzeniami hormonalnymi, niepłodnością immunologiczną oraz wadami anatomicznymi itd. które było, jest i będzie skuteczne – metody znane od wielu lat – zważywszy na ilość kobiet leczących się tymi klasycznymi metodami do skuteczność tych metod jest znacznie bardziej skuteczne niż in vitro.
      Tyle, że owym czasie zebrane w program (skądinąd zgodnych wolą części wyborców koalicji wtedy rządzącej)

      • Naprotechnologia:
        Koszt 100 milionów za pierwsze dwa lata.
        Wyniki – 70 ciąż.
        1 ciąża z programu – 1300 tysięcy złotych.

        In vitro:
        Koszt:
        800 milionów na rok.
        Wyniki 10000 ciąż w rok.
        1 ciąża z programu – 80 tysięcy złotych.

        Skuteczność naprotechnologii to 5% (dla in vitro 40%).

        Nie wiem, gdzie się matematyki uczyłeś, ale wg. mnie to milion trzysta tysięcy za jedną ciążę to trochę więcej niż osiemdziesiąt tysięcy (tak 16 razy więcej).

        • Ocena: 2

          1) oba programy są nieporównywalne „Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce na lata 2016-2020” (tzw. tylko naprotechnologia, bo opatentowane „NaProTECHNOLOGY (TM)” to nieco co innego) – skupiał się na stworzeniu sieci co najmniej 16 referencyjnych ośrodków, szkolenia personelu medycznego oraz kompleksową diagnostykę z opieką psychologiczną, program nie finansował terapii (bo ta jest dostępna w ramach NFZ, lecz kierował pacjentów do dalszego leczenia w systemie publicznym, uczestnicy przechodzili etap wstępny (wywiad i podstawowe badania) oraz poszerzoną diagnostykę.
          Sprawdziłem wydano jednak tylko 46 mln zł z planowanych 100 mln
          2) porównałem nakłady 46 mln (w systemie publicznym) a 1 800 mln (transferowanych także do prywatnych klinik) a nie skuteczność programów „koszt- dziecko” – tu in vitro bije na głowę – bo to były troch inne założenia (wejdź w szczegóły)
          Utrzymuję nadal, że metody które leczą niepłodność kobiet i mężczyzn, które (chirurgiczne udrażnianie jajowodów, leczenie endokrynologiczne oraz immunologiczne) są bardziej skuteczne, stosowane od dziesięcioleci, akceptowalne etycznie dla wszystkich – natomiast in vitro jest stosunkowo kosztowne i nieetyczne dla wielu

  2. I super, w końcu program który ma efekty.

    • Ocena: 14

      Skończyły się pieniądze na program więc koniec efektów.

    • niestety niewielke
      Ocena: 9

      Potrzebujemy dla podtrzymania rozwoju państwa 500 – 600 tys dzieci rocznie, a nie 7,5 tys rocznie (in vitro 10 tyś za 18 m-cy). Urodzenie i wychowanie dziecka to spore wyzwanie i wysiłek ale i wiele pozytywnych aspektów. Jednak kultura masowa zamiast zachęcać i promować dzietność na poziomie minimalnym 3 – skutecznie to obrzydza („madki, kury domowe, dziecioroby”) i skutecznie wspiera samorealizację na poziomie , także ten… szykujmy się duży kryzys rozwoju państwa bo PKB to ludzie obywatela którzy za parę już lat po prostu na rynku pracy się nie pojawią, a wraz z nimi kurzący się PKB sparaliżuje rozwój i doprowadzi do stagnacji

  3. Ocena: 7

    Jednym pomagają by mogły mieć dzieci a drugim uśmiercają bo paniusia dostanie od psychiatry zaświadczenie o zagrożeniu komfortu życia.

  4. Osoba komentująca J
    Ocena: 6

    A ilu zostało zamordowanych zastrzykiem w serce?

  5. A ile zostało zamrożonych?

    • Ocena: 10

      …a ile zapakowanych do reklamówek, zakiszonych w beczkach, zamrożonych w lodówce, spuszczonych w kibelku, zakopanych w ogródku, zmumifikowanych na stryszku itp. …”zabawa w chowanego”.

  6. Ocena: 1

    No do koronaświrusa invitro było nie koszerne. A po szczypawkach, jak miliony ludzi nagle dostało problemu z zapłodnieniem to program wszedł pełna parą. Widzę tu pewną analogię. Pieniadz robi pieniądz. Niech wam się darzy dzieciaczki w życiu, bądźcie zdrowe.

  7. Ocena: 1

    Zuza jestem ja, nie podszywać się

  8. Na invitro pieniądze są a na żyjących i ich opiekę zdrowotną to już nie ma.

  9. Jednak ludzie w Polsce to w 80% kretyni, co widać po powyższych komentarzach. A teraz kretyni minusować moją wypowiedź, raz raz.

  10. Kaśka w relacji spod Jaska
    Ocena: 0

    Myślę, że gdyby prawdziwy polski bzykacz za niepokalane poczęcie panienki, dostałby tyle ile NFZ płaci za udane, albo nie udane poczęcie w programie in vitro do i chętnych z zapładniania byłoby więcej, a tak… za darmo to nic dziwnego, że nie chcą.

Dodaj komentarz