Zniszczona nawierzchnia na al. Witosa zostanie naprawiona. „To szok, że tyle czasu to trwa”
16:10 19-10-2020 | Autor: redakcja
We wtorek rozpocznie się naprawa nawierzchni na al. Witosa w Lublinie. Od dwóch tygodni na zjeździe z al. Witosa w kierunku skrzyżowania z ul. Krańcową jezdnia jest w fatalnym stanie. Nierówności wywołane zostały ulewą, jaka w poniedziałek 5 października przeszła nad miastem.
Deszczówki było tak dużo, że sieć nie była w stanie jej odprowadzić. Wysokie ciśnienie wody doprowadziło do uszkodzenia komory sieci deszczowej. Żeby jezdnia nie zapadła się całkowicie pod ciężarem przejeżdżających pojazdów, prawy pas jezdni w stronę Felina został wyłączony z ruchu. Z kolei na zjeździe w stronę ronda przy Makro, nawierzchnia jest pofalowana.
Miejsce to zostało oznakowane, wprowadzono ograniczenie prędkości do 30 km/h, lecz w obawie o swoje auta wielu kierowców zwalnia tam prawie do zera. To zaś powoduje niebezpieczne sytuacje, których efektem są liczne kolizje w tym miejscu. Tylko jednego dnia uczestniczyło w nich łącznie aż 10 pojazdów.
Praktycznie każdego dnia otrzymujemy sygnały od zbulwersowanych kierowców, którzy są w szoku, że od dwóch tygodni nikt z tym nic nie zrobił. Okazuje się, że naprawa uszkodzonej komory potrwa około miesiąca. Wszystko dlatego, że tego typu elementy powstają na zamówienie. Kiedy zostaną wyprodukowane i dostarczone do Lublina, dopiero wtedy Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji będzie mogło rozpocząć właściwe prace.
– To szok, że tyle czasu to trwa. Zaczynam sądzić, że w tym mieście osoby odpowiedzialne za stan nawierzchni chyba są oderwane od rzeczywistości. Ja rozumiem, że jest awaria, że trzeba czekać na jakieś tam elementy, jednak dlaczego nikt nie wyrówna przynajmniej nawierzchni. Przecież to pół godziny pracy jednej maszyny. A od razu poprawi się bezpieczeństwo w tym miejscu. Czy naprawdę po raz kolejny trzeba czekać, aż dojdzie do poważnego wypadku, żeby urzędnicy zaczęli logicznie myśleć? – napisał do nas Pan Grzegorz. Podobnych sygnałów otrzymaliśmy wiele.
Wiadomo już, że prace związane z naprawą nawierzchni rozpoczną się we wtorek o godzinie 10:00. Mają potrwać dwie godziny. W tym czasie będą występowały utrudnienia w ruchu. Zjazd z al. Witosa w kierunku ronda im. Kasprzaka zostanie całkowicie zamknięty. Objazd będzie poprowadzony ulicą Emanuela Graffa przez skrzyżowanie z ul. Łęczyńską.
(fot. lublin112)
To czy nie można tego zrobić w nocy?
Jak ruch mniejszy?
w nocy to sie śpi panie kochany
W cywilizowanym kraju zazwyczaj jest w nocy,w PL jest odwrotnie?.30km/h po tych garbach?,no chyba nie swoim boltem.
niech robią nawet i w dzień i tak pas zablokowany… aby w ogóle zrobili…
To dobitnie pokazuje nieudolność naszego „państwa” a właściwie to rządzących nami i całej tej biurokracji…
Nasze państwo w swojej strukturze jest tak przegnite i zropniałe przez urzędy i procedury, że niedługo to założą nam fotokomórki na odbyty, żeby nawet g wno opodatkować.
Jakiego państwa? Chyba że Żuk tobie powiedział ”państwo to ja”. Ten nieudacznik lubelski podobnie jak warszawski ma takie pojecie o infrastrukturze drogowej jak świnia na gwiazdach. Jeszcze po tym garbie długo pojezdzimy sobie tak samo na DMM bedziemy sie przeciskac slalomem pod wiaduktem kolejowym, mam nadzieje ze nie tak długo jak po muldach na Chemicznej-chyba z 15 lat???
Ma takie samo pojęcie o infrastrukturze jak twój jarek o dzieciach, pieluchach, praniu, gotowaniu, zakupach, że o seksie z kobietą nie wspomnę.
A ty zawsze zachowujesz się jak człowiek z cywilizowanego kraju czy tylko prostacko wytykasz innym błędy?
Franiu,Ty na pewno jesteś cywilizowany,gó…no w świecie widziałeś i z Polski zrobić na siłę stolicę europy ze swoimi PDP oraz tylko miejską komunikacją.Przejścia najlepiej podnosić lub zwężki robić.Ty masz zwężkę na umyśle i podniesione ego ni jak nie współpracujące z IQ.
Właśnie – w cywilizowanym. U nas z cywilizacją opartą na poczuciu odpowiedzialności, obywatelskości i dbaniu o dobro wspólne jest co najmniej na bakier. Taka już polska mentalność – pozostałości po zaborach, komunie i współczesne wygodnictwo wespół z ignorancją.
Brawo żukole!
Spokojnie, gdy przyjdzie do rzeczywistej naprawy to ulica zostanie zamknięta na kilka dni, a prace będą prowadzone także po 16-ej. To prawie jak noc, bo po zmianie czasu będzie już zmierzchać… Korki? Godzina szczytu? Utrudnienia? No przecież chcieliście naprawy!
… nie bo to Polska. Tutaj prace drogowe wykonuje się 7-15 i tylko w dni robocze tak żeby utrudnić ludziom jak najbardziej życie i podróż do pracy/domu. Nie można robić tego w nocy, bo trzeba 'nockę’ zapłacić, a to dużo za dużo pieniążków dla takiego wykonawcy bo państwo więcej nie daje…
W nocy to się nie pracuje bo Polacy nie pozwalają bo maszyny hałasują.
I spać spokojnie nie mogą. Co nie którym to i śmieciarki przeszkadzająm że za rano jeżdżom. Taka jest Polska i nic na to nie poradzisz.
prl wiecznie żywy! 2 tygodnie nie mogą sie zebrać żeby prostą naprawę zrobić… widocznie żaden urzędol nie mieszka w tej okolicy i nie jeździ tamtędy. Niech plebs się rozbija… na durne ławeczki z usb i wodotryskiem jest kasa! i to nie mała! a na bieżące naprawy ni ma! tak sie trwoni naszą kasę publiczną! 0 odpowiedzialności urzędoli ! skandal
chłopoki ze spółki miejskiej grzeją krzesła…
tego typu zdarzenia naprawia się od razu (najbliższej nocy)
ale krzesełkowi mają to daleko w dooooooooooooopie
Na Witosa to już dawno powinna być nowa nawierzchnia od skrzyżowania z doświadczalna do Młyna Krauzego. Jeździ się po wertepach i niszczy zawieszenie, o wypadkach na tym odcinku nie wspomnę
Witosa podobnie jak Kunickiego, a w kolejce wiele innych ulic, które są kluczowe dla ruchu miejskiego.
Kunickiego to niech lepiej zostawią w spokoju. Jeszcze da się przejechać. A jak w ramach modernizacji narobiż wysepek, przejść, świateł i buspasów to będzie jeden wielki korek.
nie da się, nie da się….o i nagle da się !!!
Żuk powinien się przyjrzeć pracy tego urzędu od dróg w mieście bo mu robią fantastyczny czarny PR.
ile lat trzeba było czekać na wyrównanie zapadlisk w jezdni na Witosa ??
cud się stał na zeszłoroczne święta B.Narodzenia.
Park jest ważniejszy
Zero odpowiedzialności ze strony urzędników. Skoro można to wyrównać w dwie godziny i załagodzić sytuację, to czemu trzeba było czekać dwa tygodnie, aż sprawa stanie się bulwersująca? Rozumiem, że po ulewie żaden decyzyjny cwaniaczek nie pofatygował się na miejsce, aby sprawdzić, na ile uciążliwe ograniczenia. Czego się spodziewać, skoro przy byle dołku, albo studzience łatwiej postawić na kilka tygodni pachołek, albo ustanowić zwężenie jezdni, niż naprawić nawierzchnię. Tutaj – podobnie jak np: na moście przy Gali – zamknięto pas, ograniczono prędkość i… radźcie sobie, kierowcy – kiedyś się naprawi.
Hańba.
Kto jechał rowerem przez Głęboką, ten się w cyrku nie śmieje.