07/06/2026
690 680 960

Zbliża się święto seniorów: jutro Dzień Babci, pojutrze Dzień Dziadka. Masz jeszcze szansę, aby nie zapomnieć o upominkach

Od lat te dwa styczniowe dni są jednymi z najsympatyczniejszych świąt w naszych kalendarzach, przepełnionymi nostalgicznym ciepłem, niepowtarzalnym urokiem, prawdziwą radością zarówno ze strony jubilatów, jak i składających im życzenia.

Choć nie tylko dzieci, ale i wiele dorosłych już dziś osób sądzi, że Dzień Babci i Dzień Dziadka obchodzimy „od zawsze”, to jednak są to stosunkowo młode święta.

Panie babcie po raz pierwszy w Polsce obchodziły swe święto w 1966 roku, a panowie dziadkowie, zazdroszcząc kobietom, na swoje musieli zaś czekać jeszcze długie 15 lat. Nieco wcześniej, bo w 1965 roku, gazeta „Express Poznański” zupełnie przypadkowo, bo przy okazji jubileuszu aktorki Mieczysławy Ćwiklińskiej, spopularyzowała tę ideę zgłoszoną przez tygodnik „Kobieta i Życie”. I w ten sposób świętujemy dziś już odpowiednio po raz 57. i 42. Dzień Babci i Dzień Dziadka. Dobrze się stało, że obydwa święta, choć następujące dzień po dniu, to obchodzone są jednak odrębnie. Dlatego też – niby razem, a jednak osobno babcie i dziadkowie zasłużenie świętują – każde z nich swój dzień na swój sposób i w swoim terminie. A tym samym uroczystość rodzinna trwa o wiele dłużej, bo aż dwa dni.

Święto babć obchodzone jest w różnych krajach w różnych terminach, ale nie wszędzie w styczniu. W wielu zakątkach naszej planety o dziadkach zazwyczaj jednak nie pamięta się. W USA czy w Rosji obydwie uroczystości mają tę samą datę w kalendarzu.

Jako społeczeństwo starzejemy się, z każdym rokiem rośnie liczba seniorów. Coraz więcej jest więc babć i dziadków niż wnuczków i wnuczek. Na każdą setkę dzieci przypada już aż ponad 90 seniorów z ich rodzin. Ale systematycznie i szybko zmienia się też tradycyjne postrzeganie babci, jako siwej kobiety w okularach, siedzącej w bujanym fotelu i robiącej na drutach, czy dziadka – mężczyzny z sumiastym wąsem i fajką w dłoni, poruszającego się o lasce.

We wciąż funkcjonującym tradycyjnym rozumieniu babcia i dziadek przede wszystkim opowiadają bajki. Ale też wychodzą z wnukami i wnuczkami na spacery, odprowadzają dzieciaki do przedszkola, do szkoły, na muzykę, na balet, na karate czy na lekcje języków obcych. Przyprowadzają je do domu. Nierzadko cierpliwie pomagają w odrabianiu pracy domowej naszym milusińskim, wyręczając zapracowanych rodziców. Taka edukacja zazwyczaj wzbogacana jest przez seniorów poważną i niezastąpioną dawką własnego doświadczenia życiowego. A repertuar „obowiązków” siwej pani i sędziwego pana wzbogacony został o seanse filmowe z wnukami, o wspólne wyjścia z nimi na mecze, na basen czy na lodowisko, a nawet o gry komputerowe.

Dziś bardzo często dotychczasowe normy są uzupełniane nową odsłoną. Numer PESEL nie jest już absolutnie wyznacznikiem tradycyjnej pozycji w rodzinie. Dzisiejsi jubilaci żyją coraz dłużej, czują się coraz lepiej i jednocześnie są bardziej aktywni niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. A kalendarz nie jest wyznacznikiem ich wieku. Bo oni nie mają tyle lat, ile wskazuje ich akt urodzenia, ale na ile się czują!

Dzisiejsi nasi seniorzy sami uczęszczają na wykłady i zajęcia w ramach coraz popularniejszego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, na kursy językowe. Samolotami, pociągami, autokarami, statkami wycieczkowymi, a także własnymi samochodami podróżują po całym świecie, a nie tylko, jak dawniej, jeżdżą do sanatoriów. Babcie i dziadkowie umieją obsługiwać najbardziej wymyślny i wyrafinowany sprzęt elektroniczny, a w Internecie czują się jak ryby w wodzie – posługują się smartfonem, rozmawiają na Skype, spotykają się i dyskutują na czacie, nie jest im obcy ani Facebook, ani Twitter, ani Instagram. Znają się na sporcie, na modzie, słuchają popowej muzyki, oglądają najnowsze hity światowej kinematografii. A ponieważ mają nareszcie już dużo czasu na rozwijanie swych zainteresowań i pasji, to stają się coraz bardziej atrakcyjni dla młodego pokolenia.

I tylko czasem, jakby po kryjomu, skarżą się sobie wzajemnie na własne dolegliwości zdrowotne. Ale i wtedy nie zasypiają gruszek w popiele, tylko biorą do rąk kijki i uprawiają Nordic Walking. Czasem wymachują rakietą tenisową, idą na pływalnię, do SPA, korzystają z siłowni. Tacy dziadkowie są prawdziwymi partnerami dla młodych, są żywymi autorytetami, które nierzadko nawet lepiej niż rodzice pokazują, że wraz z upływem lat życie jest wciąż piękne. A może nawet jest wręcz piękniejsze, bo w kolorze złotej jesieni. Ale należy umieć je dostrzec i zatrzymać, przedłużyć chwilę. Bo chwila potrafi trwać!

A najważniejsze z pewnością jest to, że i babcie, i dziadkowie zawsze mają czas dla swej wnuczki, dla wnuczka. I chociaż nierzadko im samym dają już o sobie znać wysłużone stawy, cały encyklopedyczny wręcz katalog najprzeróżniejszych chorób i dolegliwości, czy też nadwyrężone, ale niezmiernie kochające babcine i dziadkowe serca, to jednak seniorzy zawsze witają i żegnają dzieciaki z uśmiechem na twarzy. To im zawierzają one najskrytsze tajemnice. A „staruszkowie” rozumieją milusińskich, doradzają im, pomagają, nierzadko wysupłując ostatni grosz. Jednak wydostają go już nie z przysłowiowej skarpety, ale z karty bankomatowej.

– Nie wyobrażam sobie już dziś kalendarza bez tego święta, choć długo nie mogłam do niego przywyknąć – wspomina pani Józefa, babcia i prababcia. – Sama nie składałam życzeń z tej okazji swym babciom i dziadkom, bo wtedy nie obchodzono tego święta. Teraz zaś nie mogę doczekać się 21 stycznia. Przygotowuję dla dzieci, które mnie dzisiaj odwiedzą, małe upominki i obowiązkowo piekę dla nich tradycyjną szarlotkę, gotuję kompot, przyrządzam sałatkę jarzynową. A one składają mi życzenia, przynoszą kwiaty, nawet zamawiają dla mnie piosenki w koncercie życzeń. Dawniej wnuczęta rysowały mi laurki, ale wyrosły już z tego, a prawnuczki jeszcze są zbyt małe. Ja wcale nie żałuję tych zmian. Teraz te wnuki, które są daleko ode mnie, piszą maile, rozmawiają ze mną przez komórkę, na komputerze. I choć sama nie umiem go jeszcze obsługiwać, zamierzam wkrótce to nadrobić – uzupełnia.

– Cały czas doskonale jeszcze pamiętam moją kochaną staruszkę prababcię – wspomina Aneta, od roku pani magister jednej z lubelskich uczelni. – Nigdy nie zapomnę też tych moich dziadków i babć, którzy na zawsze już odeszli. Dzisiaj odwiedzę ich, lecz już nie w domu, a zupełnie gdzie indziej. Zapalę im znicze, ale takie właśnie jest życie. Natomiast z wielką przyjemnością złożę życzenia, choć tylko telefoniczne, tej mojej babci, z którą wciąż mogę sobie porozmawiać. To jej zwierzam się, to ona mnie wspiera, pomaga i pociesza, gdy trzeba. Mam nadzieję, że uda mi się z babcią porozmawiać na Skype lub na Messengerze. Doświadczenie i mądrość moich babć i dziadków pomaga mi w wielu życiowych sytuacjach. Nierzadko wspominam ich opowieści, rady, a wtedy od razu wiem jak należy postąpić – dodaje.

Nasi czcigodni seniorzy bardzo nas kochają. My też ich kochamy. Dlatego w ich dniu – w Dniu Babci i w Dniu Dziadka – sprawmy im wielką radość, niespodziankę, na jaką w pełni zasługują i podarujmy im niezwykłe chwile, aby święto to na zawsze pozostało w ich pamięci. Bo kolejne dopiero za okrągły rok.

(fot. pixabay.com)

21 komentarzy

  1. Dziadek ze Slamsowa
    Ocena: 0

    Mam czworo wnuków (niektóre nawet już dorosłe), ale nie mam co liczyć na nich, zostały stosownie „antydziadkowo” indoktrynowane przez swoich rodziców – sam se zrobię prezent.

  2. A jest dzień wnuka/wnuczki?

  3. Pan Anioł Cieć z Alei Lubartowskich w Mieście Inspiracji
    Ocena: 0

    Ja swoich wnuków (płci obojga) już nie pamiętam, pewnie na ulicy bym ich nie poznał, przyznam, że nawet już przestałem na nich czekać…

  4. Anioł Cieć Dyżurny
    Ocena: 0

    Przed laty zostałem zapytany przez moją córkę dlaczego nie chodzę do kościoła.
    Odpowiedziałem pytając, dlaczego ona chodzi do kościoła ?
    Usłyszałem, że ” „Nie wypada nie pójść, bo co sąsiedzi powiedzą”.
    Ale po katolicku wypada tak swoje dzieci ustawić, żeby zapomniały o dziadku.
    Tacy bywają katolicy i tyle jest warta ich wiara…

    • Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka

      • Anioł Cieć Dyżurny
        Ocena: 0

        Wszystkiego złego czego doświadczyłem w życiu, na ogół „zawdzięczam” katolikom, dlatego na ten wszelki wypadek, od katolików trzymam się jak najdalej.
        I liczę na wzajemność.

  5. widzialem ptaka cien
    Ocena: 0

    W tym roku, akcja przebiega pod hasłem: „SPRZEDAJ DZIADZIUNIOWI OMNIKRONA”.

  6. Ocena: 0

    „… aby święto to na zawsze pozostało w ich pamięci. Bo kolejne dopiero za okrągły rok” – dla wielu ten okrągły rok może się okazać tym „na zawsze”.

  7. Słuchaczka radia co ma wieprzową twarz
    Ocena: 0

    Boże… czego tu się u katolików spodziewać po dniu babci i dziadka, jak nawet w największe katolickie święta o dziadkach się nie pamięta…
    Znam wielu takich zapomnianych dziadków i mogłabym tu nawet nazwiskami… ale RODO nie pozwala

  8. Dyrdymałko 112 (słownie: sto dwunasty)
    Ocena: 0

    Ja swoim wnuczkom i wnukom przy tej „świątecznej” okazji powiem jedno:
    Jak nie chcecie znać dziadków na co dzień to po jaki „cha” jesteście mi potrzebni na „od święta”.
    I żeby nie było… na swoją ostatnią „imprezę” was też nie zapraszam.

  9. Wieśniaczka w gumofilcach na szpileczkach
    Ocena: 0

    Ja też przywykłam już do świątecznej samotności… nie zadajcie sobie trudu z odwiedzinami akurat w dniu babci

    • Wieśniaczka w gumofilcach na szpileczkach
      Ocena: 0

      Zapomniałam dodać, przepraszam:
      I tak jak napisał wyżej pan Dyrdymałko: Na swój pogrzeb też nie zapraszam

  10. Już teraz wiem skąd tyle jadu w kometarzach na tej stronie. Okazuje się, że większość znajomych nicków to osoby w starsze z wnukami mające żal do świata, że to właśnie oni nie potrafili wychować swoich dzieci w taki sposób, aby później wnuki o nich pamiętały. I później jeden z drugim pluje jadem pod każdym artykułem nie mając co robić ze swoim wolnym czasem. Idziecie, na ryby, na koncert do filharmonii, lub poczytajcie książkę miast trolować.