Zbliża się święto seniorów: jutro Dzień Babci, pojutrze Dzień Dziadka. Masz jeszcze szansę, aby nie zapomnieć o upominkach
08:57 20-01-2022 | Autor: redakcja
Choć nie tylko dzieci, ale i wiele dorosłych już dziś osób sądzi, że Dzień Babci i Dzień Dziadka obchodzimy „od zawsze”, to jednak są to stosunkowo młode święta.
Panie babcie po raz pierwszy w Polsce obchodziły swe święto w 1966 roku, a panowie dziadkowie, zazdroszcząc kobietom, na swoje musieli zaś czekać jeszcze długie 15 lat. Nieco wcześniej, bo w 1965 roku, gazeta „Express Poznański” zupełnie przypadkowo, bo przy okazji jubileuszu aktorki Mieczysławy Ćwiklińskiej, spopularyzowała tę ideę zgłoszoną przez tygodnik „Kobieta i Życie”. I w ten sposób świętujemy dziś już odpowiednio po raz 57. i 42. Dzień Babci i Dzień Dziadka. Dobrze się stało, że obydwa święta, choć następujące dzień po dniu, to obchodzone są jednak odrębnie. Dlatego też – niby razem, a jednak osobno babcie i dziadkowie zasłużenie świętują – każde z nich swój dzień na swój sposób i w swoim terminie. A tym samym uroczystość rodzinna trwa o wiele dłużej, bo aż dwa dni.
Święto babć obchodzone jest w różnych krajach w różnych terminach, ale nie wszędzie w styczniu. W wielu zakątkach naszej planety o dziadkach zazwyczaj jednak nie pamięta się. W USA czy w Rosji obydwie uroczystości mają tę samą datę w kalendarzu.
Jako społeczeństwo starzejemy się, z każdym rokiem rośnie liczba seniorów. Coraz więcej jest więc babć i dziadków niż wnuczków i wnuczek. Na każdą setkę dzieci przypada już aż ponad 90 seniorów z ich rodzin. Ale systematycznie i szybko zmienia się też tradycyjne postrzeganie babci, jako siwej kobiety w okularach, siedzącej w bujanym fotelu i robiącej na drutach, czy dziadka – mężczyzny z sumiastym wąsem i fajką w dłoni, poruszającego się o lasce.
We wciąż funkcjonującym tradycyjnym rozumieniu babcia i dziadek przede wszystkim opowiadają bajki. Ale też wychodzą z wnukami i wnuczkami na spacery, odprowadzają dzieciaki do przedszkola, do szkoły, na muzykę, na balet, na karate czy na lekcje języków obcych. Przyprowadzają je do domu. Nierzadko cierpliwie pomagają w odrabianiu pracy domowej naszym milusińskim, wyręczając zapracowanych rodziców. Taka edukacja zazwyczaj wzbogacana jest przez seniorów poważną i niezastąpioną dawką własnego doświadczenia życiowego. A repertuar „obowiązków” siwej pani i sędziwego pana wzbogacony został o seanse filmowe z wnukami, o wspólne wyjścia z nimi na mecze, na basen czy na lodowisko, a nawet o gry komputerowe.
Dziś bardzo często dotychczasowe normy są uzupełniane nową odsłoną. Numer PESEL nie jest już absolutnie wyznacznikiem tradycyjnej pozycji w rodzinie. Dzisiejsi jubilaci żyją coraz dłużej, czują się coraz lepiej i jednocześnie są bardziej aktywni niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. A kalendarz nie jest wyznacznikiem ich wieku. Bo oni nie mają tyle lat, ile wskazuje ich akt urodzenia, ale na ile się czują!
Dzisiejsi nasi seniorzy sami uczęszczają na wykłady i zajęcia w ramach coraz popularniejszego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, na kursy językowe. Samolotami, pociągami, autokarami, statkami wycieczkowymi, a także własnymi samochodami podróżują po całym świecie, a nie tylko, jak dawniej, jeżdżą do sanatoriów. Babcie i dziadkowie umieją obsługiwać najbardziej wymyślny i wyrafinowany sprzęt elektroniczny, a w Internecie czują się jak ryby w wodzie – posługują się smartfonem, rozmawiają na Skype, spotykają się i dyskutują na czacie, nie jest im obcy ani Facebook, ani Twitter, ani Instagram. Znają się na sporcie, na modzie, słuchają popowej muzyki, oglądają najnowsze hity światowej kinematografii. A ponieważ mają nareszcie już dużo czasu na rozwijanie swych zainteresowań i pasji, to stają się coraz bardziej atrakcyjni dla młodego pokolenia.
I tylko czasem, jakby po kryjomu, skarżą się sobie wzajemnie na własne dolegliwości zdrowotne. Ale i wtedy nie zasypiają gruszek w popiele, tylko biorą do rąk kijki i uprawiają Nordic Walking. Czasem wymachują rakietą tenisową, idą na pływalnię, do SPA, korzystają z siłowni. Tacy dziadkowie są prawdziwymi partnerami dla młodych, są żywymi autorytetami, które nierzadko nawet lepiej niż rodzice pokazują, że wraz z upływem lat życie jest wciąż piękne. A może nawet jest wręcz piękniejsze, bo w kolorze złotej jesieni. Ale należy umieć je dostrzec i zatrzymać, przedłużyć chwilę. Bo chwila potrafi trwać!
A najważniejsze z pewnością jest to, że i babcie, i dziadkowie zawsze mają czas dla swej wnuczki, dla wnuczka. I chociaż nierzadko im samym dają już o sobie znać wysłużone stawy, cały encyklopedyczny wręcz katalog najprzeróżniejszych chorób i dolegliwości, czy też nadwyrężone, ale niezmiernie kochające babcine i dziadkowe serca, to jednak seniorzy zawsze witają i żegnają dzieciaki z uśmiechem na twarzy. To im zawierzają one najskrytsze tajemnice. A „staruszkowie” rozumieją milusińskich, doradzają im, pomagają, nierzadko wysupłując ostatni grosz. Jednak wydostają go już nie z przysłowiowej skarpety, ale z karty bankomatowej.
– Nie wyobrażam sobie już dziś kalendarza bez tego święta, choć długo nie mogłam do niego przywyknąć – wspomina pani Józefa, babcia i prababcia. – Sama nie składałam życzeń z tej okazji swym babciom i dziadkom, bo wtedy nie obchodzono tego święta. Teraz zaś nie mogę doczekać się 21 stycznia. Przygotowuję dla dzieci, które mnie dzisiaj odwiedzą, małe upominki i obowiązkowo piekę dla nich tradycyjną szarlotkę, gotuję kompot, przyrządzam sałatkę jarzynową. A one składają mi życzenia, przynoszą kwiaty, nawet zamawiają dla mnie piosenki w koncercie życzeń. Dawniej wnuczęta rysowały mi laurki, ale wyrosły już z tego, a prawnuczki jeszcze są zbyt małe. Ja wcale nie żałuję tych zmian. Teraz te wnuki, które są daleko ode mnie, piszą maile, rozmawiają ze mną przez komórkę, na komputerze. I choć sama nie umiem go jeszcze obsługiwać, zamierzam wkrótce to nadrobić – uzupełnia.
– Cały czas doskonale jeszcze pamiętam moją kochaną staruszkę prababcię – wspomina Aneta, od roku pani magister jednej z lubelskich uczelni. – Nigdy nie zapomnę też tych moich dziadków i babć, którzy na zawsze już odeszli. Dzisiaj odwiedzę ich, lecz już nie w domu, a zupełnie gdzie indziej. Zapalę im znicze, ale takie właśnie jest życie. Natomiast z wielką przyjemnością złożę życzenia, choć tylko telefoniczne, tej mojej babci, z którą wciąż mogę sobie porozmawiać. To jej zwierzam się, to ona mnie wspiera, pomaga i pociesza, gdy trzeba. Mam nadzieję, że uda mi się z babcią porozmawiać na Skype lub na Messengerze. Doświadczenie i mądrość moich babć i dziadków pomaga mi w wielu życiowych sytuacjach. Nierzadko wspominam ich opowieści, rady, a wtedy od razu wiem jak należy postąpić – dodaje.
Nasi czcigodni seniorzy bardzo nas kochają. My też ich kochamy. Dlatego w ich dniu – w Dniu Babci i w Dniu Dziadka – sprawmy im wielką radość, niespodziankę, na jaką w pełni zasługują i podarujmy im niezwykłe chwile, aby święto to na zawsze pozostało w ich pamięci. Bo kolejne dopiero za okrągły rok.
(fot. pixabay.com)
Mam czworo wnuków (niektóre nawet już dorosłe), ale nie mam co liczyć na nich, zostały stosownie „antydziadkowo” indoktrynowane przez swoich rodziców – sam se zrobię prezent.
A jest dzień wnuka/wnuczki?
Ja swoich wnuków (płci obojga) już nie pamiętam, pewnie na ulicy bym ich nie poznał, przyznam, że nawet już przestałem na nich czekać…
Przed laty zostałem zapytany przez moją córkę dlaczego nie chodzę do kościoła.
Odpowiedziałem pytając, dlaczego ona chodzi do kościoła ?
Usłyszałem, że ” „Nie wypada nie pójść, bo co sąsiedzi powiedzą”.
Ale po katolicku wypada tak swoje dzieci ustawić, żeby zapomniały o dziadku.
Tacy bywają katolicy i tyle jest warta ich wiara…
Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka
Wszystkiego złego czego doświadczyłem w życiu, na ogół „zawdzięczam” katolikom, dlatego na ten wszelki wypadek, od katolików trzymam się jak najdalej.
I liczę na wzajemność.
W tym roku, akcja przebiega pod hasłem: „SPRZEDAJ DZIADZIUNIOWI OMNIKRONA”.
„… aby święto to na zawsze pozostało w ich pamięci. Bo kolejne dopiero za okrągły rok” – dla wielu ten okrągły rok może się okazać tym „na zawsze”.
Boże… czego tu się u katolików spodziewać po dniu babci i dziadka, jak nawet w największe katolickie święta o dziadkach się nie pamięta…
Znam wielu takich zapomnianych dziadków i mogłabym tu nawet nazwiskami… ale RODO nie pozwala
Ja swoim wnuczkom i wnukom przy tej „świątecznej” okazji powiem jedno:
Jak nie chcecie znać dziadków na co dzień to po jaki „cha” jesteście mi potrzebni na „od święta”.
I żeby nie było… na swoją ostatnią „imprezę” was też nie zapraszam.
Ja też przywykłam już do świątecznej samotności… nie zadajcie sobie trudu z odwiedzinami akurat w dniu babci
Zapomniałam dodać, przepraszam:
I tak jak napisał wyżej pan Dyrdymałko: Na swój pogrzeb też nie zapraszam
Już teraz wiem skąd tyle jadu w kometarzach na tej stronie. Okazuje się, że większość znajomych nicków to osoby w starsze z wnukami mające żal do świata, że to właśnie oni nie potrafili wychować swoich dzieci w taki sposób, aby później wnuki o nich pamiętały. I później jeden z drugim pluje jadem pod każdym artykułem nie mając co robić ze swoim wolnym czasem. Idziecie, na ryby, na koncert do filharmonii, lub poczytajcie książkę miast trolować.