06/06/2026
690 680 960

Zaskoczyła go reakcja policjantów. Mały gest, lecz niezwykle ważny

Wczoraj zadzwonił do nas czytelnik, który postanowił opowiedzieć o zdarzeniu, jakie go spotkało. Jak wyjaśnia, postanowił poprosić policjantów o pomoc.

35 komentarzy

  1. Jak poszedl do radiowozu to i tak zodtawil dziecko samo w aucie i oddalil sie od niego na wiecej niz 0.0000000001 cm. JAK TAK MOZNA??

  2. To się postarali. Kiedyś szłam z dzieckiem w wózku, z jakiejś posesji wybiegły dwa duże psy. Policja z drogówki stała niedaleko, więc podeszłam do nich z prośbą o pomoc i interwencję. Panowie policjanci powiedzieli, że oni nic nie mogą zrobić. To ja powinnam iść szukać właściciela albo zadzwonić po odpowiednie służby. Psy pobiegły sobie gdzieś dalej, panowie odjechali. A może odwrotnie.

    • Pierwszy Sekretarz Zjednoczonych Podwórkowych Kółkek Różańcowych
      Ocena: 0

      I dziwisz się? Przecież od dawna wiadomo, ze swój, swojego nie ruszy 😆

  3. Wydarzenie śmiechu warte, ha ha ha

    • Ocena: 0

      Niema się z czego chicholić, nie od dziś wiadomo, że pies jest przyjacielem człowieka. 😆

  4. Ja natomiast wczoraj podchodząc do radiowozu ostałem pałą 3 razy po nerach.

  5. Województwo Lubelskie
    Ocena: 0

    Moja rozmowę z Panem Policjantem przy sądzie w Świdniku też mogę zaliczyć za udaną bardzo miły,kulturalny i uprzejmy a nawet i ładny Pan Policjant >Pozdrowienia dla takich funkcjonariuszy.

  6. matkawieludzieci.
    Ocena: 0

    No tak. Cudowne. Dosłownie. Ja z reguły dziecko w foteliku w jedną łapke. Siaty w drugà łapke. Klucze w zębach prawie..kaźdy musi dać rade. A chłop nad ranem dopiero w domu. Bo życie mu ucieka:)

  7. Milo. W Opolu Lubelskim i tak byś za coś mandat dostał. Choćby za przeszkadzanie w pilnowaniu hot-dogów ?

  8. Ocena: 0

    no i git

  9. Ocena: 0

    Kilka miesięcy temu w Rybniku ojciec zostawił 3-letnie dziecko na chwilę w wyłączonym samochodzie, który za chwilę zaczął płonąć z powodu nieszczelności przewodu paliwowego przy katalizatorze. Ojciec rzucił się na pomoc dziecku nie zważając na ogień. Dziecko ledwo przeżyło po kilkudziesięciu operacjach i 70% poparzeniach skóry.
    Dobrze że poprosił policję o pomoc. Nikomu korona z glowy nie spadła. Wyjmowanie śpiącego opatulonego dziecka z auta na mrozie na 2 minuty nie jest fajne.
    Np w hameryce policja jest 'to protect and to serve’