05/06/2026
690 680 960

Wyszedł za dom na spacer z psem, nagle padł strzał. „Myśliwy twierdzi, że pomylił psa z lisem” (zdjęcia)

Bulwersujące zdarzenie w powiecie tomaszowskim. W jednej z miejscowości myśliwy miał zastrzelić psa, z którym spacerował jego opiekun. Wszystko wydarzyło się obok zabudowań. Zwierzęcia nie udało się uratować.

W miniony piątek, 26 listopada, pan Tomasz, mieszkaniec miejscowości Tarnawatka-Tartak, korzystając ze słonecznego popołudnia wybrał się na spacer z psem. Kiedy wyszedł na pobliskie pole, nagle usłyszał strzał, który dochodził z pobliskiego lasu. W tym czasie dostrzegł, że kula trafiła w jego pupila.

Mężczyzna zaczął krzyczeć i wtedy zauważył, że na ambonie siedzi myśliwy. Pomimo wzywania pomocy, miał on w żaden sposób nie zareagować. Po chwili zszedł na ziemię, wsiadł do samochodu i odjechał nie interesując się tym, co się stało. Z kolei pan Tomasz wziął na ręce rannego czworonoga i natychmiast pojechał z nim do weterynarza. Psa nie udało się jednak uratować. Miał ranę postrzałową wielkości pięści,

– Kiedy usłyszałem odgłos wystrzału, początkowo myślałem, że myśliwy strzelał w lesie. Do głowy mi nie przyszło, że ktoś mógłby strzelać w moim kierunku, na polu, gdzie byłem nie tylko ja, ale także inni ludzie wykonujący prace polowe. Jednak kiedy pies zbliżył się do mnie, dostrzegłem krew na jego sierści. Krzyczałem do myśliwego, wzywałem pomocy. Ratowałem mojego psa. Do tej pory widzę to wszystko przed oczami. Nie mogę dojść do siebie i tego zrozumieć. Nie mogę się pogodzić, z tym, co się stało. Mój pies był moim nieodłącznym kompanem, przyjacielem – relacjonuje zdarzenie pan Tomasz.

Właściciel czworonoga zapewnia, że pies był cały czas obok niego. Wszystko wydarzyło się, gdy znajdowali się na prywatnej działce, w pobliżu zabudowań. Kiedy padł strzał, jego pupil przebywał ok. 20 metrów od jego nogi. O wszystkim powiadomiona została policja. Sprawą zajmują się funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Lubelskim. Na razie czynności są w początkowym etapie, trwa ustalanie szczegółowych okoliczności zdarzenia.

Jak wyjaśnia pani Anna, siostra właściciela psa, udało jej się ustalić, że myśliwy należy do jednego z miejscowych kół myśliwskich. Miał on tłumaczyć, że pomylił psa z lisem.

– Nasz pies był duży, ważył blisko 30 kg, był trzykrotnie większy od lisa, sięgał za kolano, miał masywne łapy, dużą głowę, opadające uszy, był inaczej ubarwiony niż lis i przede wszystkim nosił grubą i widoczną obrożę. Nie był agresywny, trzymał się swojego opiekuna. Był niezwykle żywiołowy i pogodny. I swoim zachowaniem nie przypominał żadnego dzikiego zwierzęcia. Biegał wokół mojego brata, skakał i cieszył się ze wspólnego spędzania czasu – opisuje pupila pani Anna.

Sprawą zbulwersowane jest także Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Celestynowie, z którego w maju ub. roku pan Tomasz adoptował psa. Łukasz Balcer, dyrektor Schroniska tłumaczy, że w głowie się nie mieści, jak można pozbawić życia bezbronne zwierzę. Zwłaszcza, że nie był to agresywny pies samopas kłusujący po lesie, a towarzysz spaceru, członek rodziny wraz ze swoim ukochanym opiekunem. Dodaje też, że nic nie wskazuje na to, aby doszło do pomyłki. Podkreśla, że myśliwy nie ma prawa oddawać strzału w kierunku ludzi, ani do nierozpoznanego celu, a obecnie wszystko wskazuje na psychopatyczne zapędy myśliwego.

– Myśliwy widział ich z daleka, idących razem polem. I oddał precyzyjny strzał, używając pocisku, który nie dawał szansy na przeżycie. Zabił naszego psa i bezpośrednio naraził życie mojego brata. Nie zareagował na wezwania pomocy i oddalił się z miejsca zdarzenia. Pomijając fakt, że to jawne złamanie prawa i etyki, jest to zachowanie zasługujące na szczególne potępienie, zwykłe bestialstwo – dodaje pani Anna.

Rodzeństwo zapowiedziało już, że nie odpuści krzywdy, jaka została wyrządzona zarówno im, jak też ich psu, i będą dochodzić sprawiedliwości przed sądem. Zwłaszcza, że to nie pierwszy przypadek zastrzelenia psa w ich okolicy. Będą walczyć o ukaranie myśliwego oraz zadośćuczynienie za wyrządzone zwierzęciu cierpienie i doprowadzenie do jego śmierci. Wsparcie w postępowaniu ma im również zapewnić Lubelski Animals, który jako organizacja chroniąca praw zwierząt będzie występować w roli oskarżyciela posiłkowego.

(fot. nadesłane)

96 komentarzy

  1. Ocena: 0

    Jestem myśliwym ale takiego myśliwego bym do paki wsadził.
    Jeżeli nie był w stanie odróżnić psa od lisa to znaczy, że nie miał 100% pewności, jak się nie ma 100% pewności to się nie bierze broni do ręki.
    No ale tu jest lubelszczyzna tu się kiełbachę robi i najpierw strzela potem myśli…

  2. Ocena: 0

    Zwyrodnialcy ze strzelbami dalej sieją terror i śmierć.

  3. Ocena: 0

    teraz strzał ostrzegawczy myśliwemu w głowę z odległości 1m. Po takim czymś powinien być już na tyle stabilny, że skończą się jego psychopatyczne pociagi.

  4. Ocena: 0

    Chory „sport”, chorzy ludzie! Pozamykać w psychiatryku dożywotnio!

  5. Ocena: 0

    „20 metrów od jego nogi.”

  6. Ocena: 0

    Czerwone pająki są uzbrojone w broń, mają za sobą jeszcze nie zależne sądy i dlatego jak widać mogą zabić psa albo dziecko na pasach i pojechać dalej bez skrupułów.
    Abyś zdechł ubolu za to co zrobiłeś

  7. Ocena: 0

    Szkoda , że nie ma w Polsce prawa pozwalającego na odpowiedź ogniem jeśli ktoś stela z w naszą stronę. Jak w USA: ktoś do mnie strzela to mogę się bronić. Szybko skończyły by się bezmyślnie polowania na „dziki i lisy”.

    • Ocena: 0

      Lepiej zapoznaj się dokładnie jak wygląda prawo użycia broni i polowania w USA.
      Bo na razie to dramat ?

  8. Uczciwa pomyłka, ten pies mógł tak wyglądać z daleka. Puszcza się psa, i to może i w lesie jak po zdjęciach widać, samego, to niech się nie dziwi.

    • Ocena: 0

      Uczciwa? Na prywatnej posesji?

      • „Kiedy wyszedł na pobliskie pole, nagle usłyszał strzał, który dochodził z pobliskiego lasu.”

        • Ocena: 0

          Naucz się czytać. „Właściciel czworonoga zapewnia, że pies był cały czas obok niego. Wszystko wydarzyło się, gdy znajdowali się na prywatnej działce, w pobliżu zabudowań” Prywatną działkę może mieć też na polu.

          • Wszystkie pola są prywatne działki, to nadal nie podwórko ale już teren gdzie się strzela.

    • Kup okulary to jedno. Drugie, jak nie jesteś pewny do czego strzelasz to nie strzelasz. Po trzecie strzelanie do zwierząt na prywatnej działce?????????? Masz coś z głową człowieku?

    • Ocena: 0

      Pies był razem z właścicielem więc jedyna pomyłka, to wydanie pozwolenia na broń psychopacie. Tego hobby normalny człowiek nie uprawia. Ale może gdyby tak ogłoszono mobilizację, to myśliwych w pierwszej kolejności należy wysłać na front!

    • The bil, tyle w temacie.

  9. Przecież nie wolno strzelać w takiej bliskiej odległości zabudowań ,przecież jakby nawet to był lis czy inna dzika zwierzyna to co ten myśliwy miał zamiar w cudzym obejściu zwierzynę dobijać ,zabierać ? Dobrze ,że człowieka nie zabił bo mógł strzelić i do niego

  10. oni wszyscy sytrzelaja z lunetą jakmogl nie widziec idiota jakis pijany czy co