Kto jest winien wypadkom z udziałem pieszych? Jak niewiele trzeba żeby żyć (List od czytelnika)
08:00 28-01-2015 | Autor: redakcja
Po raz kolejny piętnuje się kierowców za potrącenie całkowicie umywając od winy pieszych. Proszę spojrzeć na to ze strony prawa. Owszem pieszy ma pierwszeństwo będąc już na pasach. Pytanie za sto punktów – stoję na światłach, na skrzyżowaniu, zapala mi się zielone ruszam i widzę, że porusza się (cholera na czerwonym skoro ja mam zielone) rozpędzony tir… Co mam zrobić? wjechać na skrzyżowanie? Przecież mam pierwszeństwo! Nieprawda, hamuje i puszczam wariata! Przecież nawet w przepisach mamy, że na skrzyżowanie wjeżdżamy upewniając się, że pokonamy je bezpiecznie. To oczywiste jest dla nas kierowców. Można nawet się powoływać na jedną z podstawowych zasad ruchu drogowego – zasada ograniczonego zaufania! A przecież, pieszy jest też uczestnikiem ruchu drogowego.
Cały czas w mediach słyszymy o tym, że 5-10km mniej ratuje życie. Coś w tym jest jednakże gdzie są akcje, plakaty, spoty które nakazują pieszemu zachowanie szczególnej ostrożności. Ba nawet w przedszkolu uczą dzieciaczki, że przed przejściem – lewa – prawa – lewa, dopiero idziemy, na środku powinniśmy spojrzeć jeszcze w prawo! Właśnie to gubi naszych pieszych. Wszyscy jesteśmy ludźmi, możemy się na chwilę rozkojarzyć. Niestety jako kierowcy mamy dużo mniej czasu na reakcje niż taki pieszy. Najlepsze opony nie zatrzymają auta w miejscu, ale z kolei najtańsze tenisówki pozwolą w pół kroku się zatrzymać i uniknąć tragedii.
Tak wiele ostatnio wypadków potrąceń było przy bardzo niekorzystnych warunkach. Kto jeździ autem, wie jak ciężko jest coś dostrzec wieczorem w deszcz a na dodatek gdy z naprzeciwka jedzie auto z oślepiającymi lampami. Do tego ciemny strój? potrącenie gotowe. A przecież auto prościej zauważyć…bo jest oświetlone, słychać odgłos, silnika… ale halo musimy myśleć o tym, że wchodzimy na jezdnię – przepraszam na przejście – ale tędy też poruszają się pojazdy! może zdejmijmy kaptur, ściszmy muzykę na słuchawkach lub przestańmy bawić się telefonem!
Nie chcę by ktoś pomyślał, że moim zdaniem piesi są sami sobie winni. NIE lecz sami pracują na swój los, wtargnięcia to jedno, ale nawet gdy już jesteśmy w połowie i widzimy, że jedzie auto, przechodzimy dalej? Czy robimy z siebie męczennika i ofiarę walcząca o swoje prawa? Przecież ten za kółkiem może obejrzeć się w lusterko wsteczne, w bok, zerknąć na zegary bo właśnie mignęła mu rezerwa, choćby ziewnąć, wystarczy jechać i przepisowe 50 km/h ale jak ktoś wyjdzie na przejście w odległości paru metrów od nas nie mamy już czasu na reakcję, ułamek sekundy przekreśla wszystko, niestety. I powiedzcie mi Państwo kto w takiej sytuacji jest bardziej poszkodowany?
Kobieta, której jeszcze dobrych naście lat zostało? Babci, matce, żonie? Miała dla kogo żyć, to im teraz będzie najciężej. A kierujący tym autem? Wyskoczył z auta złapał się za głowę biegał i krzyczał! Miał rodzinę w tym aucie. Nie życzę nikomu. Do końca życia, tego widoku nie zapomni ani on, ani jego żona ani tym bardziej dziecko. Przecież nie zrobił tego celowo. Teraz czekają go ze dwa lata zanim sprawę sądy rozstrzygną, do tego czasu psychicznie będzie wykończony..
Drodzy Państwo zastanówmy się nad tym kto tak najbardziej ma większy wpływ na nasze bezpieczeństwo na drodze. Tylko kierowcy z innych aut? Czy również my sami?
Zastanówmy się nad tym wszyscy…
Kierowca i przechodzień.
A co Wy na ten temat sądzicie?
(fot. archiwum)
2015-01-28 08:00:24
Bardzo dobrze człowiek pisze!
Droga sluzy do poruszania sie samochodem, to pieszy schodzac z chodnika wkracza na jego terytorium. Czy chcac pokonac rzeke, zatrzymuje sie jej bieg ???
Lubię to!
Lubię To !
Inaczej byś badał jak by ktoś z twoich bliskich został potrącony na pasach czego oczywiście nie życzę. Wina lezy po obu stronach trochę wyobrazni
No nie bardzo, jest ruch pieszych który był pierwszy a samochody przcinaja drogi pieszym, jeżeli tak chcesz to rozpatrywac.
Jest ruch kaczek chcących pokonać rzekę, jednak ta na złość nie chce się zatrzymać.
Doskonala analogia z ta rzeka, nie zatrzymujemy jej biegu tylko budujemy mosty, zeby zaden samochod na rzece nas nie potracil. Nie powinno byc przejsc dla pieszych tylko kladki, nad ulicami, jak mosty wiszace, a teraz jest jak jest i jest to wina pani minister Kopacz i Schetyny! nie zrobili nic, zeby zmienic obecna sytuacje,a od tego oni są, od tego są oni
Wszystko racja co napisano.Do tego jeszcze dochodzi „praca” policji która nawet nie wnika czy pieszy wtargnął czy się rozglądał itd.Oni już mają winnego i nie będą się wysilać by ustalić jak było naprawdę i kto łamiąc ustawę bezpośrednio przyczynił się do zdarzenia drogowego.
Prawda. Potrącenie na przejściu – z góry zakłada się że winny kierowca, bo powinien zachować szczególną ostrożność. Ale co w przypadku który był tu ostatnio opisany i okraszony filmem z kamerki samochodowej, kiedy jakiś koleś dosłownie wbiegł na przejście tuż przed samą maską? I kto tu byłby bardziej winny?
Na początku zeszłego roku był taki wypadek na ul. Zana gdzie młoda studentka przebiegała przez jezdnię. Samochód jechał lewym pasem ruchu. Niedawno umorzono postępowanie w tej sprawie z uwagi na winę tej studentki, która przebiegała przez jezdnię.
100% prawdy. Niestety, ostatnimi czasy wmawia się pieszym, że na przejściach są bezpieczni, przez co ludzie przestają myśleć, patrzeć i słuchać. Gdyby pieszy, przechodząc przez ulicę obserwował, co się dzieje na drodze a nie patrzył na drugi koniec ulicy, to myślę, że można byłoby uniknąć co najmniej połowy potrąceń. Nie twierdze też, że to piesi są sami sobie winni a kierowcy są „czyści”, ale zasada ograniczonego zaufania powinna obowiązywać wszystkich.
kto i gdzie wmawia pieszym ze są bezpieczni na przejściach? Bo jakoś się nie spotkałem? Tu bardziej chodzi o to, że teraz wszyscy sa tak „zaje**ście” obeznani w swoich prawach, że mądrzejszych nie ma. Wchodzi baran na przejście i czuje się szczególnie uprzywilejowany. Żeby skały srały, on ma pierwszeństwo. Kaptury, słuchawki itp swoją drogą. Prawie codziennie zdarza mi się że ktoś ładuje się przed maskę bo ma przejście, centralnie pod samochód, często się nie rozglądając. Gdybym nie zwalniał przy przejściach tak jak ustawa przewiduje, to juz nie jeden by się na masce przejechał. Piesi to jak rowerzyści – wydaje im się że mają jakieś szczególne prawa. Nic tylko niebieskie koguty na łby pozakładać i wszyscy z drogi, bo jaśnie państwo wkracza na ulicę.
„Gdybym nie zwalniał przy przejściach tak jak ustawa przewiduje…” – otóż to…
Chyba masz jakies proble ze zrozumieniem…
Nic dodać ,nic ująć . Miłego dnia dla wszystkich .
Popieram na 100%, piesi u nas na drodze nie dbają o własne bezpieczeństwo. A za to co zaraz powiem zostanę pewnie zjedzony i wy-klikany przez hejterów. Ale kierowcy poprzez nieustąpienie pierwszeństwa pieszym, wyprzedzanie i omijanie dokładają swoje trzy grosze. Kierowca czasem jak jest wyżej napisane nie ma możliwości zauważyć pieszego. Ale ten biedny pieszy musi najczęściej stać przy przejściu na deszczu bo nikt nie chce się zatrzymać i go przepuścić. A nawet jak jeden się zatrzyma to reszta najchętniej by go strąbiła. Brak kultury również od strony kierowców szczególnie w godzinach szczytu.
Nie ma u nas takich przepisów, że trzeba przepuścić pieszego i tu wcale nie chodzi o kulturę. Jest bardzo dużo wypadków, kiedy niespodziewanie jeden z kierowców nagle się zatrzyma ustępując pieszemu, a kierowca za nim się tego nie spodziewając – jak jest pusta ulica daleko przed nim, po prostu wjeżdża mu w tył. No i ten od kultury musi później biegać po ubezpieczycielach, policji, warsztatach i innych przez miesiąc jak nie dłużej…
Dokładnie!
Gdyby nie to, że mam ten znienawidzony przez UE stary, nieodkręcany hak, pewnie miałbym przymusowe klepanie tyłu po takim przepuszczaniu pieszych.
Jeżdzę codziennie po kilka razy przez miasteczko akademickie, koło biblioteki, sowińskiego, widoczność wieczorami jest bardzo utrudniona, duzo samochodów, deszcz. 1 pieszy na 100 przed wejściem na pasy spojrzy na boki. Pozostali idą jak deptakiem.
To akurat święta racja, też jeżdżę tamtędy codziennie. W godzinach szczytu od głębokiej korek bo wielcy żacy przechodzą i nawet nie myślą się rozejrzeć, poczekać 5 sekund tylko idą wpatrzeni w te smartfony jak święte krowy. Ale co tu dużo gadać – „świat idealny, gdzie piesi są bezpieczni a kierowcy szczęśliwi i odstresowani”.
Wszystko się zgadza, tylko ja wciąż nie rozumiem dzielenia na pieszych i na kierowców. Czy kierowca jest zawsze tylko kierowcą nigdy pieszym? a każdy pieszy jest tylko i wyłącznie pieszym nigdy kierowcą?Jakiś dziwny podział i nagonki jednych na drugich, a przecież wszyscy są tylko ludźmi i kto jest bez winy… Bo czytając komentarze pod artykułami można wnioskować, że wszyscy jeżdżą przepisowo, nie przekraczając prędkości choćby o 1km, na przejściach uważają, nigdy nie mają kapturów na głowach ani słuchawek w uszach, zawsze są wyspani i skupieni, nigdy się nie śpieszą, nie mokną, nie marzną tylko dlaczego jakoś nadal są wypadki skoro wszyscy są tacy ostrożni i uważni? Teraz wszyscy zaczną na mnie wieszać psy, tylko niech każdy w duchu sobie odpowie czy jest taki nieskazitelny i czy wysiadając z auta i stając się pieszym tak grzecznie zawsze stoi na przejściu i nie klnie na innych kierowców pod nosem, a kiedy z pieszego staje się kierowcą czy nie psioczy na pieszych? Polska mentalność, zawsze nam ktoś bruździ, a punkt widzenia zależny od punktu siedzenia…
Nic dodać nic ująć. Najlepsza odpowiedź na ten artykuł. Poczekajcie. Niedługo wejdzie przepis jak w niektórych krajach gdzie pieszy wystarczy że czeka na przejściu to kierowca musi się zatrzymać. Poza tym p. „sss” w odpowiedzi na „to pieszy schodzac z chodnika wkracza na jego terytorium” to nie jest żadne jego terytorium. Drogi są publiczne i piesi też mają w tym udział. Dlatego są przejścia. Nieprawdą też jest to, że zawsze to kierowca jest uznany za winnego. Sam znam kilka przypadków, gdzie pieszy był potrącony na przejściu i został uznany za winnego. A co do pytania za 100 pkt. autora: to, że dbam o swoje życie i zdrowie i nie pcham się na siłę pod pędzącego wariata jest oczywiste jednak zasada „ograniczonego zaufania” jest zasadą umowną i nie zastosowanie się do niej nie ma najmniejszego znaczenia przy orzekaniu winy.
Do tego dodam jeszcze krecią robotę mediów które utwierdzają takich bezmyślnych ludzi w tym że sa w prawie – bo jest przejście to mam pierwszeństwo, tylko zamiast uczyć że szanuj życie i bądź ostrożny to uczy się ich jedynie postawy roszczeniowej. O ile jeszcze gapiostwo u dziecka da się jakoś wytłumaczyć tak u dorosłych to już wprawia w osłupienie. W końcu miło coś mądrego poczytać.
Zgadzam się , dodałbym jeszcze, że można by lepiej oświetlić przejścia.
Bardzo mądry tekst! Nikt nie zadba o nasze życie jeżeli sami tego nie zrobimy. Czasami wystarczy zatrzymać się na 5 sekund, poczekać aż auto przejedzie niż wchodzić prosto pod koła bo msn pierwszeństwo. Pozdrawiam