05/06/2026
690 680 960

Warbus walczy o ponad 100 mln zł od miasta Lublin. Przegrał kolejną sprawę przed sądem

Spór między spółką Warbus a Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego w Lublinie trwa już od ponad sześciu lat. Warszawski przewoźnik domaga się od organizatora komunikacji miejskiej ponad 100 mln zł, która to ma wynikać z niewłaściwego wyliczania stawek. Miasto zapewnia, że roszczenia są bezzasadne, potwierdzają to także sądy.

Sąd Apelacyjny w Lublinie wydał kolejne orzeczenie w sprawie wieloletniego sporu między spółką Warbus z Warszawy a miastem Lublin. Tym razem przewoźnik żądał zapłaty ponad 6,5 mln złotych wskazując, iż nieistniejący już Zarząd Transportu Miejskiego dokonywał waloryzacji stawki za wozokilometry w sposób niekorzystny dla wykonującego zlecenie.

Z uwagi, iż Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, który kontynuuje działalność dawnego ZTM, odrzucał roszczenia spółki, sprawa trafiła do sądu. Warbus na drodze cywilnej starał się uzyskać żądane środki. Sąd pierwszej instancji przyznał rację miastu, z czym przewoźnik się nie zgodził. Dlatego złożył apelację. Teraz zapadł kolejny wyrok, także na korzyść Lublina.

– Sąd Apelacyjny oddalił apelację i potrzymał w całości wyrok I instancji, uznając tym samym, iż sposób waloryzacji dokonywany przez Gminę Lublin był prawidłowy. W ocenie sądu całość okoliczności sprawy, interpretacja zapisów umowy oraz zebrany materiał dowodowy przemawiały na korzyść pozwanego, ZDiTM w Lublinie – wskazuje mecenas Justyna Ćwirta-Jelonek, radca prawny ZDiTM, reprezentująca jednostkę przed sądem w sporach ze spółką Warbus.

Przedstawiciele ZDiTM przypominają, że jest to kolejna już wygrana sprawa z powództwa spółki Warbus przeciwko Gminie Lublin. Natomiast korzystne dla miasta wyroki potwierdzają, iż działania organizatora komunikacji miejskiej pozwanej były prawidłowe, a roszczenia Warbusa niezasadne. Jeżeli zaś chodzi o orzeczenie sądu, to w całości oddalił on apelację i zasądził od warszawskiej spółki zwrot kosztów sądowych.

Przypomnijmy, spór między Warbusem a ZDiTM dotyczy rozliczenia za obsługę niektórych linii komunikacji miejskiej w latach 2016-2019.
W 2016 roku warszawska firma wygrała przetarg i 15 grudnia zaczęła wozić pasażerów po Lublinie. Specjalnie w tym celu zakupiła 33 fabrycznie nowe autobusy marki Mercedes: 22 przegubowe oraz 11 standardowych. Przez ponad pół roku współpraca przebiegała bez żadnych problemów. Jednak od lipca 2017 roku zaczęły się nieporozumienia związane z wynagrodzeniem za świadczone usługi. Poszło o zawartą w umowie kwartalną waloryzację stawki za wozokilometr.

Przedstawiciele Warbusa wyjaśniali nam wówczas, że przyjęty przez ZTM Lublin sposób waloryzacji był sprzeczny z zapisami umowy oraz skrajnie niekorzystny dla spółki. Chodziło o to, że miał w bardzo istotny sposób zaniżać stawki za wozokilometr jakie przewoźnik otrzymywał w kolejnych okresach obowiązywania umowy. Pomimo zwracania uwagi na nieprawidłową i sprzeczną z postanowieniami umowy waloryzację, ZTM miał nie przejawiać dobrej woli polubownego załatwienia sporu.

W styczniu 2019 roku Warbus wezwał ZTM do zapłaty niedopłaconej kwoty z tytułu nieprawidłowej waloryzacji i po upływie terminu w dniu 28 lutego 2019 roku wypowiedział umowę z zachowaniem sześciomiesięcznego okresu wypowiedzenia. W połowie lipca 2019 roku firma przestała świadczyć usługi dla Lublina, a autobusy nie wyjechały na ulice.

Zarząd Transportu Miejskiego wyjaśniał wtedy, że działania firmy Warbus są niczym innym, jak próbą wyłudzenia pieniędzy. Co więcej, podstawa wypowiedzenia była niezasadna i niezgodna ze stanem faktycznym. Jak podkreślała wówczas Justyna Góźdź, pozostali przewoźnicy ani razu nie występowali z roszczeniami w tym zakresie, uznając sposób liczenia waloryzacji za prawidłowy, nigdy też nie mieli żadnych wątpliwości dotyczących sposobu waloryzacji.

Ostatecznie sprawa trafiła do sądu. Warbus w swoim pozwie żądał od Zarządu Transportu Miejskiego zapłaty za wykonane usługi przewozowe wg. swoich wyliczeń, z kolei lubelska spółka wskazywała, iż żądania przewoźnika są niedorzeczne, nierealne i niezgodne z zasadami finansów publicznych, wręcz absurdalne. Zaprezentowała również wyliczenia w oparciu o żądane przez Warbus stawki waloryzacji. Wynikało z nich, że ogólne wynagrodzenie wyniosłoby na koniec kontraktu ponad 1,5 miliarda złotych, natomiast umowa między stronami opiewała na kwotę blisko 114 mln zł. Sąd powołał biegłego, który w swojej opinii stwierdził, iż żądane przez przewoźnika stawki za wozokilometr były drastycznie wysokie. Ostatecznie w 2023 roku roszczenie Warbusa zostało w całości oddalone.

Przewoźnik nie był tym orzeczeniem usatysfakcjonowany i postanowił walczyć dalej, tym razem żądając zapłaty ponad 6,5 mln złotych. Sprawa ponownie trafiła do sądu. Zajmował się nią Wydział Gospodarczy. Jednak roszczenie spółki ponownie zostało oddalone, a tym samym uznana racja obecnego ZDiTM. Jednocześnie Warbus ma zwrócić wszystkie poniesione przez Lublin koszta sądowe.

– W wyniku tej pseudo waloryzacji, która nigdzie nie była zapisana w umowie 70 proc. wzrostu naszych kosztów przewozowych nie było objętych żadną waloryzacją przy 8 letnim kontrakcie. W wyniku tego samowolnego działania ZTM Lublin Warbus dopłacił do wykonywanych przewozów w Lublinie kilka milionów złotych, a do końca kontraktu czyli do 2024 r. musiałby dopłacić kilkadziesiąt mln zł. Pomimo tego to ZDiTM Lublin ma odwagę twierdzić, że to my próbowaliśmy wyłudzić pieniądze od miasta Lublin. Pragniemy zauważyć, iż nigdzie w umowie nie było zapisów aby w tak pokrętny sposób dokonywać waloryzacji – wyjaśniał nam wówczas Paweł Szymonik ze spółki Warbus.

Przedstawiciele ZDiTM w Lublinie podkreślają, że to już kolejne orzeczenie sądu potwierdzające, że racja jest po ich stronie, zaś wszystkie rozliczenia były dokonywane w sposób prawidłowy, oraz co najważniejsze, zgodnie z zawartą umową. Jeżeli zaś chodzi o zaprzestanie świadczenia usług, to miała na to wpłynąć trudna sytuacja finansowa Warbusa.

Wyrok Sądu Apelacyjnego zamyka ważny etap sporu ze spółką Warbus, jednak nie kończy go całkowicie. Teraz to Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego żąda od Warbusa pieniędzy. Chodzi o 7,5 mln zł kary umownej naliczonej za nieprawidłową realizacją usług w ostatnim okresie przed rozwiązaniem umowy. Ponad 3,6 mln zł zostało już pozyskane z zabezpieczenia umowy wniesionego przez Warbus, o pozostałe blisko 4,8 mln zł miasto walczy przed Sądem Okręgowym w Lublinie.

8 komentarzy

  1. Ocena: 7

    Warbus to zwykły złodziej! Nie zapłacił wynagrodzenia wielu ludziom i nie wszyscy dostali odszkodowanie z funduszu…

  2. niech się zgłoszą do Funduszu Sprawieliwości do Ziobry ha ha

  3. Jakiegoś amatora prawnika mam ten warbus.

  4. oj od kręta oczekujecie kasy w pseudo urzędzie nie wysyłają korespondencji i liczą na zwrot kasy za przypominają na których nie napiszą kwoty

  5. Zabawne te komentarze, jak i same wyroki. Dzięki specyficznemu – jak twierdzi przewoźnik, naliczaniu waloryzacji stawek Warbus nie miał na paliwo, raty leasingu i pensje. Do tego dochodziły kary umowne- za spóźnienia w rozkładzie, brudne pojazdy etc.. Podobno umowa działała tak, że waloryzacja dotyczyła zawsze pierwotnej stawki. Paliwo drożeje powiedzmy o 2% i tak jest waloryzowana stawka- tylko … jak w następnym kwartale drożeje o kolejne 2% to podwyżki nie ma – bo znowu podwyżka odnosi się do pierwotnej stawki – tymczasem wzrost kosztów to minimum 4%, Gdyby tak waloryzować np. emerytury to po kilku latach, emeryt miałby prawie tyle samo co na początku 🙂 Ciekawe, że innym przewoźnikom się opłaca…. skoro to Warbus był najtańszy i poza dyspozytorami, kierowcami i mechanikami w LBN nie miał całej biurokratycznej czapy…

  6. Ocena: 0

    moim zdaniem to miasto Lublin i ten cały beznadziejny Ztm są winni a teraz co się dzieje brak kierowców bo za mało płacą a wymagania ogromne wieczne braki kursów lub opóźnienia i to nie w godzinach szczytu przykład linia 31 startuje z osiedla poręba na przystanku szmaragdowa ma już 6 min opóźnienia jakim cudem nie wspomnę już o stanie technicznym niektórych pojazdów szczególnie tych kupionych w jak wtedy mówili świetnym stanie technicznym z warszawy jelczy warbus wystartował z nowymi pojazdami i aż przyjemnie się nimi podróżowało i było więcej kursów a teraz inwestycje w elektryki zamiast dać więcej kasy kierowcom Lublina nie stać na taką „ekologię” będąc we Francji w marsylii w tamtym roku nie widziałem żadnego elektryka tylko same spalinowe więc po co one tutaj potrzebne.

    • Ocena: 0

      Ano spóźnienie jest takim cudem że kierowca już opóźniony przyjeżdża na końcowy, poświęca swoją przerwę by opóźnienie było mniejsze i wyjeżdża najszybcie jak się da. Rozkłady są napięte do granic możliwości, nie sposób wyrobić się w czasie by bezpiecznie ludzi przewieźć i sąd opóźnienia. Często na niektórych liniach jest tak że wyjeżdżając o czasie już na 3-4 przystanku jest kilka minut opóźnienia bo niefortunnie wypadły światła…

  7. Ocena: -1

    Warbus powinien raczej sądzić się z pisem bo to ten zablokował wyłudzanie vatu i pralnia pieniędzy przestała się opłacać.

Dodaj komentarz